logo
logo

Zdjęcie: Marcin Obara/ Nasz Dziennik

Histeria Platformy po utracie władzy

Piątek, 27 listopada 2015 (04:03)

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem ruchu Kukiz’15 oraz ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk

W Sejmie wielka awantura w związku ze zmianami w Trybunale Konstytucyjnym. PiS twierdzi, że Trybunał z większością sędziów nominowanych przez Platformę będzie sabotował reformy, z kolei Platforma uważa, że PiS chce podporządkować sobie tę instytucję. Trybunał jest jeszcze apolityczny?

– Powinien być apolityczny. Nie chciałbym być sędzią w ocenie Trybunału, ale ten powinien być organem, który będzie wykonywał swoje zadania, które wynikają z Konstytucji, a nie z zamówienia politycznego. Sędziowie Trybunału nie mogą się stawać stroną w konfliktach międzypartyjnych. To jest na dzisiaj najważniejszy problem. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale cały konflikt wybuchł z nadgorliwości polityków PO. Rzecz rozpoczęła się od tego, że w swojej wyjątkowej aktywności koalicja Platformy i PSL postanowiła, że zamiast 3 członków Trybunału wybierze 5. Doszło tym samym do naciągnięcia prawa. To wskazywali wszyscy, nawet najbardziej nieprzychylne PiS-owi media i prawnicy. Byli zgodni w jednym – PO i PSL złamały prawo. Nie można wybierać więcej sędziów, niż przewiduje to ustawa. Swoją nadgorliwość tłumaczono, że to nie było złamanie prawa, ale że jest to wyjątek. Taki wyjątkowy wyjątek. Co to znaczy? To, że ktoś naprawdę dokonał zamachu. Podczas debaty w Sejmie słowo „przepraszam” z ust polityków PO i PSL nie padło ani razu. A ten cały bałagan jest zafundowany przez nich. Nie padło także ani razu stwierdzenie „złamanie prawa”. Mówiono o „nadużyciu prawa” ze strony PO i PSL przy powoływaniu 5 sędziów zamiast 3. Tak więc sprawie towarzyszy gra słów bardzo ładnie ubieranych w ocenie działań PO i PSL, a po drugiej stronie bezwzględne podsumowanie głosowania posłów PiS i Kukiz’15.

Każda strona twierdzi, że obawia się upolitycznienia Trybunału, więc dlaczego nie stworzyć takiego systemu wyboru sędziów, który będzie daleki od partyjnych nominacji?   

– Wydaje mi się, że zawsze pojawi się ryzyko upolitycznienia. Ale gdy przyjęte są dobre tradycje, które się sprawdzają, to nie wypada wywarzać otwartych drzwi. Nie pozwólmy też, aby dochodziło do nadużyć. Zawsze istnieje ryzyko interpretacji, że coś jest zrobione pod kogoś. Przykład? Kadencyjność. W projekcie przyjętym przez Sejm wynika, że kadencyjność jest 3-letnia. To ktoś sobie wykalkulował, że rok przed wyborami Prawo i Sprawiedliwość będzie mieć okazję do umocowania swojego przewodniczącego Trybunału. Już wokół tego robi się cała historia. Warto zadać pytanie, kto ma na dziś pewność, że PiS wygra następne wybory? Gdy zaczynamy bawić się we wróżki, to dochodzimy do szaleństw. To powoduje, że powoli sami zaczynamy paraliżować nasze państwo.

Główne media i przychylni Platformie komentatorzy nazywają zabiegi Prawa i Sprawiedliwości, które wsparł ruch Kukiz’15, antydemokratycznymi.

– Skoro mamy demokrację, obywatele dokonali wyboru, to uszanujmy to, że jest jednopartyjna większość parlamentarna. A skoro my jako ruch społeczny Kukiz’15 głosujemy w zgodzie z własnym sumieniem i racją stanu, to nie można mówić, że to jest działanie antydemokratyczne. My w Sejmie nie jesteśmy sami z siebie. Posłowie sami siebie nie wybrali. We wczorajszych wystąpieniach polityków Platformy, Nowoczesnej i PSL dochodziło do nadinterpretacji. Słuchaliśmy tak kuriozalnych twierdzeń, że następnym ruchem będzie wyciągnięcie ręki do unieważnienia dyplomów. To naprawdę nie o to chodzi. Istotą rzeczy są zasady. Cała sprawa pokazuje, jak trudno środowisku Platformy i PSL pogodzić się z wolą wyborców, którzy odsunęli ich od władzy. To jest fundamentem wszystkiego. Z drugiej strony każda siła polityczna, która jest w parlamencie, przeszła kampanię z konkretnym programem. Ja jako parlamentarzysta, który  jest członkiem ruchu Kukiz’15, nie muszę popierać pomysłów Prawa i Sprawiedliwości. Mogę zagłosować przeciw albo za. Ale na tym polega demokracja, że ten, kto wygrywa wybory, ten, kto tworzy rząd, ten, kto ma większość, to proponuje konkretne rozwiązania dla Polski, bo za nimi stoją miliony wyborców. Z kolei to co dzisiaj chce budować Platforma, Nowoczesna i PSL to jest na dzisiaj antykoalicja, dla której wszystko będzie złe, bo to, co oni zostawili, wszystko było idealne. Po to Prawo i Sprawiedliwość i ruch Kukiz’15 mówili w swoich programach o zmianach, żeby je przeprowadzić. Te zmiany mają działać na rzecz Polski, a nie konkretnej siły. My jako ruch Kukiz’15 będziemy zawsze przeciwko monopolizacji władzy, bo do Sejmu przyszliśmy z ideą walki z sitwą, a więc korupcją polityczną, gospodarczą. Nie we wszystkim się zgadzamy, ale jednak jeżeli coś nas łączy, to jest to tematem do dyskusji.

Szczególnie aktywna w domaganiu się poszanowania demokracji jest Platforma...

– Z ust polityków PO i PSL słyszymy teraz: o obywatelskości, o poszanowaniu praw jednostki i mniejszości, o nadużyciach władzy. Mówią to ci, którzy przez ostatnie 8 lat robili dokładnie wszystko na odwrót. Mówią to ci, którzy nie pozwolili opozycji na wysuwanie jakichkolwiek inicjatyw i którzy nie słuchali obywateli. Nie mówię już o osobach w parlamencie, ale o zwykłych obywatelach. Lekceważyli społeczeństwo i zostali ukarani przy wyborach. Teraz płaczą, że są nieszczęśliwi i prześladowani, a demokracja w Polsce jest zagrożona.  Powstaje histeria zamiast racjonalnego uświadomienia sobie, że już jest po wyborach. Teraz jest czas pracy dla Polski.

Kukiz’15 stał się przystawką PiS, jak to sugeruje pozostała część opozycji?

– Nie jesteśmy przystawką, bo nie jesteśmy koalicją. O ile exposé oceniliśmy tak, jak oceniliśmy, i zagłosowaliśmy przeciw i pojawiła się konsternacja, tak w przypadku Trybunału zagłosowaliśmy jak PiS. To zagadnienie jest elementem systemu. Jeżeli PO i PSL próbowały mieszać w Trybunale i naciągać prawo, to nie możemy się na to godzić jako grupa, która szła walczyć z systemem naciągactwa politycznego. Gdyby PO i PSL wybrali członków Trybunału zgodnie z harmonogramem, nie byłoby dzisiaj tego tematu, a nikt nie miałby prawa zagłosować przeciw nim.  

Po raz kolejny przed głosowaniem posłowie Platformy wyszli z sali. To początek nowej tradycji?

– Ta cała sytuacja w Sejmie ma więcej wspólnego z interesem PO niż interesem Polski. Proszę zwrócić uwagę, że wśród dziennikarzy pojawiła się cudownie była premier Ewa Kopacz. Nie wiadomo, kto w Platformie jest liderem, kto tłem, a kto przystawką. Oni w ramach całego zamieszania, które zrobili, próbują ukryć swoje wewnętrzne problemy. A te są poważne, bo widzimy brak spójności, brak ewidentnego ośrodka władzy. Na tym zamieszaniu wygrywa Ryszard Petru. To powiedzmy wyraźnie, Petru odrobił lekcję, jego posłowie nie wyszli z sali, a tym punktowali PO. Zrobili autoprezentacje wszystkich posłów, którzy zadawali lepsze lub gorsze pytania, przyjmujące formę oświadczeń, ale wyborcom pokazali, że Platformy nie ma, a oni są. „Jesteśmy mali, ale walczymy. Nie jesteśmy mięczakami, ale walczymy”. Taki poszedł sygnał. Na tej historii pojedynek z Platformą wygrał Petru. Platforma, przegrywając, próbuje znaleźć sposób dotarcia do społeczeństwa i uderza w nutę „demokracja jest zagrożona”.

Ryszard Petru i Władysław Kosiniak-Kamysz proponują Platformie koalicję przeciwko PiS. Co chcą ugrać? 

– Próbę zawiązania takiej małej koalicji widzieliśmy już przy wyborze przedstawicieli do organów sędziowskich i prokuratorskich. Petru buduje swoją pozycję lidera. Wie, że wśród betonowej opozycji on jest w stanie wybić się powyżej. Z kolei PSL nie ma już żadnego znaczenia. Próbuje więc wszystkiego, aby zaistnieć. Ale ich marginalizacja w życiu politycznym to kara za to, że zdradzili idee swoich założycieli i stali się partią, która ma niewiele wspólnego ze wsią, a stała się partią klasy panującej, urzędniczej. To o czym tu mówić?

Wobec tego Nowoczesna wchłonie Platformę?

– Petru wyłuska co bardziej niezadowolonych członków Platformy. Jednocześnie im więcej będzie awantur w Platformie, a już są, tylko są dobrze zamaskowane i o nich się nie mówi, będziemy słuchać o zwalnianych osobach z ministerstw, o zawłaszczaniu państwa itd. PO trzeszczy w szwach i tak naprawdę wygląda jak dryfujący w stronę góry lodowej Titanic. Pytanie, czy skończy tak samo. Obiektywnie rzecz biorąc, wygląda to mizernie. Platforma w parlamencie straciła charyzmę i blask. Mówiąc uczciwie, Petru obejmuje pozycję lidera.    

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl