logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Z każdej sytuacji można znaleźć wyjście

Wtorek, 1 grudnia 2015 (13:10)

Aktualizacja: Wtorek, 1 grudnia 2015 (15:31)

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem PiS, prokuratorem z ponad 30-letnią praktyką, rozmawia Mariusz Kamieniecki

I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o Trybunale Konstytucyjnym tą z czerwca i nowelizację z listopada, z kolei Prokuratura Generalna w swoim stanowisku dla Trybunału Konstytucyjnego zakwestionowała podstawę wyboru dwóch sędziów Trybunału przez Sejm poprzedniej kadencji. W jakiej sytuacji stawia to Trybunał Konstytucyjny, który w czwartek ma badać tę ustawę o TK?

– W mojej ocenie problem jest natury zasadniczej – czy Trybunał Konstytucyjny jest uprawniony do tego, żeby rozpoznawać tę sprawę. Pomijając kwestię zaangażowania trzech sędziów TK w prace nad tą ustawą, trzeba podkreślić, że cała ustawa jest kompleksowa i dotyczy zarówno TK, jak i wszystkich jego sędziów ich statusu. W związku z tym w czwartek sędziowie TK będą orzekali o ustawie, która również ich w jakimś stopniu dotyczy. W moim przekonaniu są to przesłanki do wyłączenia się z orzekania nie tylko tych trzech sędziów, którzy aktywnie uczestniczyli w tworzeniu tej ustawy, ale także całego TK.

Czy w tej kwestii są odpowiednie uregulowania prawne?

– Niestety, nie mamy w tej chwili uregulowań prawnych na poziomie Konstytucji, kto w takich sytuacjach miałby rozstrzygać o niekonstytucyjności ustawy o TK. Myślę, że trzeba z tego wyciągnąć odpowiednie wnioski na przyszłość i jednoznacznie tę sprawę w Ustawie Zasadniczej uregulować. Np., że w sytuacji dotyczącej TK, co do tego, czy ustawa jest zgodna z Konstytucją, czy nie, orzeka inny organ, np. Sąd Najwyższy. Póki co to się stać nie może, bo nie ma takiego upoważnienia ustawowego. Wracając do zasadniczej kwestii, sędziom TK, którzy pracowali nad tą ustawą o TK, najwyraźniej zabrakło wyobraźni, że uczestniczą w pracach nad ustawą, odnośnie której mogą się pojawić wątpliwości właśnie co do jej konstytucyjności i kto w takiej sytuacji będzie o tym rozstrzygał. I tak oto mamy taką, a nie inną sytuację. Jeśli TK przystąpi do rozpoznania tej sprawy, to jestem ciekaw, jak sędziowie Trybunału wyjaśnią swoim studentom, bo przecież wielu z nich – niezależnie od tego, że są sędziami TK – wciąż prowadzi pracę dydaktyczną i naukową, jak wyjaśnią odejście od powszechnie stosowanej w cywilizowanych krajach zasady, że nie można być sędzią we własnej sprawie. Przypomnę tylko, że jest to zasada wywodząca się jeszcze ze starożytnego Rzymu. Ciekawe, jak członkowie TK wyjaśnią swoim studentom, że sędzia sądu rejonowego w drobnej sprawie, w takiej sytuacji musiałby z mocy prawa wyłączyć się z orzekania, a sędziowie TK nie dostrzegają takiej potrzeby. Ostatnio jedna z konstytucjonalistek z tytułem profesorskim stwierdziła, że w takiej sytuacji wyłączyłaby się z rozpoznawania tej sprawy.

Wobec tego liczy Pan na jakąś refleksję ze strony sędziów TK?

– Trudno mi wyrokować, co zrobią sędziowie TK w każdym razie jestem ciekaw, jak pogodzą te kwestie. Nie trzeba być wybitnym prawnikiem, żeby dostrzec, że jest kolizja, w związku z tym nie ma legitymacji prawnej i moralnej do orzekania w tej sprawie.  

Zanim jednak TK przystąpi do rozstrzygania konstytucyjności ustawy o TK, jutro odbędzie się posiedzenie Sejmu i wybór pięciu nowych sędziów TK. Czy są już kandydaci na te stanowiska?

– Moja wiedza ogranicza się tu do doniesień medialnych, a mianowicie wiem, że poszczególne kluby nie zgłaszają swoich kandydatów, z kolei PiS takich kandydatów z pewnością przedstawi. Co do szczegółów nie potrafię nic więcej powiedzieć, nie znam też personaliów.

Jak odpowie Pan na zarzut, że PiS chce, podobnie jak wcześniej Platforma, upolitycznić i tak upolityczniony TK?

– Proszę zwrócić uwagę, że to nie my wywołaliśmy ten problem, ale Platforma. To oni dokonali skoku na TK, przecież to oni chcieli obsadzić Trybunał swoimi ludźmi. Gdyby uchwały październikowe miały moc prawną, to w tej chwili na 15 członków TK 14 byłoby z nominacji Platformy. Kto zatem upolitycznił i kto zawłaszczył TK? Żadnemu parlamentowi w historii nie przyszło do głowy, żeby wybierać sędziów na przyszłość, wkraczając tym samym w kompetencje drugiego parlamentu. To Platforma wywołała ten eksces, a dzisiaj mają czelność mówić o upolitycznieniu parlamentu przez PiS. To całe zamieszanie, z jakim dzisiaj mamy do czynienia, wywołała Platforma, a niektórzy sędziowie TK „pracowali” nad upolitycznieniem Trybunału. Jak bowiem inaczej rozumieć wypowiedzi medialne niektórych sędziów, którzy wprost wskazywali, z którym ugrupowaniem sympatyzują, a prezes TK prof. Rzepliński wprost mówił, że ideowo jest mu bliska Platforma. Jeśli sędziowie wdają się w dyskusję na temat tego, co dzieje się dzieje wokół ustaw, to tym samym nie zachowują apolityczności. Natomiast PiS nie upolitycznia TK. Czy domaganie się przestrzegania prawa, przestrzegania Konstytucji RP i dążenie do usunięcia skutków zamachu na Trybunał, jaki dokonał się w czerwcu rękami koalicji PO – PSL, czy to jest upolitycznianiem TK…? Te zarzuty wobec PiS są przewrotne i nie znajdują żadnego uzasadnienia w faktach.

Tak czy inaczej PiS także będzie wybierać „swoich” sędziów?

– Ależ to jest naturalne prawo. Każdy parlament ma prawo wyboru sędziów. Dlatego tak został ukształtowany TK, żeby kadencja sędziów upływała w różnym czasie i żeby kolejne, różne w zależności od woli narodu parlamenty uzupełniały składy TK. Władza nie jest dana nikomu raz na zawsze i te ugrupowania, które aktualnie sprawują władzę, mają prawo dokonywać wyboru sędziów w miejsce tych, którym kadencja minęła. I to było normalne, dlatego mieliśmy kiedyś w TK pluralizm, a sędziami byli ludzie o poglądach lewicowych, centrowych, prawicowych, natomiast za rządów Platformy i przy pomocy tego ostatniego skoku doszłoby do tego, że cały TK byłby obsadzony przez jedno ugrupowanie polityczne – przez Platformę. To PO doprowadziła do niezdrowej sytuacji, a teraz ma czelność głosić, że to PiS upolitycznia TK.

Jakie są oczekiwania przed dzisiejszym spotkaniem prezydenta Andrzeja Dudy z liderami klubów parlamentarnych, na które został zaproszony także prezes TK Andrzej Rzepliński i co to może jeszcze zmienić?

– Spotkanie, które z tego, co wiem, ma się rozpocząć o godz. 15.00 w Pałacu Prezydenckim, to inicjatywa prezydenta Andrzej Dudy i nie chciałbym tutaj komentować intencji prezydenta. Prezydent jako strażnik Konstytucji chce zasięgnąć opinii klubów parlamentarnych, a także prezesa i wiceprezesa TK. W trakcie rozmów mogą się wyłonić różne rozwiązania tego problemu. Czy i jakie, zobaczymy.

Czemu ma służyć to spotkanie i w jakim celu prezydent je inicjuje?

– Prezydent, podobnie jak wszyscy, dostrzega problem, że sytuacja jest napięta i potrzebne są rozmowy, ale jakimi konkretnie motywami kierował się prezydent, zwołując to dzisiejsze spotkanie i w jakim kierunku może ono zmierzać, na ten temat powinna się wypowiedzieć Kancelaria Prezydenta RP.  

Pana zdaniem, jest możliwy kompromis, który można sprowadzić do stwierdzenia „waszych trzech sędziów wybranych w poprzedniej kadencji i naszych dwóch wybranych przez obecny Sejm”?

– Z prawnego punktu widzenia widzę tu pewien problem. Dlatego że Sejm na swoim poprzednim posiedzeniu przyjął uchwałę, stwierdzającą, że wszystkie pięć wcześniejszych uchwał dotyczących wyboru sędziów TK nie ma mocy prawnej. W związku z tym rodzi to swoje określone konsekwencje.

A zatem sprawa jest już przesądzona?

– Są jeszcze inne możliwe rozstrzygnięcia, ale póki co nie chciałbym uprzedzać tego, co może się wydarzyć w trakcie rozmów u prezydenta. Jedno jest pewne, że zawsze, z każdej sytuacji wyjście musi się znaleźć. I tutaj także są takie możliwości, również natury prawnej.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl