logo
logo
zdjęcie

Jacek Kotula

Dziecko rodziców, nie urzędników

Piątek, 11 grudnia 2015 (13:05)

Rząd Beaty Szydło pracuje nad zmianami w prawie, które uniemożliwią urzędnikom odbieranie dzieci z powodu biedy.

To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich polskich rodzin. Nareszcie wracamy do normalności. W dobrze funkcjonującym państwie to, że ktoś nie ma pracy i nie jest w stanie wychować dzieci na wysokim poziomie materialnym, nie jest powodem do zabierania dzieci. W Polsce od czasu uchwalenia ustawy o przemocy rodzinie mamy do czynienia z patologią. To, że państwo odbiera dzieci z powodu biedy, a nie interesuje się osobami, które okazują przemoc wobec swoich domowników, jest skandalem.

Dobrze, że rząd chce przywrócić sprawę na normalne tory. W powiecie niżańskim na Podkarpaciu w ciągu zaledwie 5 lat odebrano tam 387 dzieci! Z tego żadne z powodu przemocy w rodzinie, tylko z powodu biedy, braku pracy i złych warunków mieszkaniowych. Gmina twierdziła, że jej nie stać, żeby pomóc rodzinie, odbierano dzieci, a budżet miesięcznie przelewał na konto domu dziecka za każde dziecko około 3,5 tys. zł.

W ostatnim czasie pomagałem rodzinie w Pruchniku koło Jarosławia. Szczęśliwie udało się nam odzyskać rodzicom siedmioro dzieci (jedno, najmłodsze, jest jeszcze w rodzinie zastępczej). Dzieci te mówiły mi później, że bez względu na to, jak wielka jest bieda w domu, jakby było im codziennie zimno i gdy nawet nie mają kurtki czy butów, to i tak przy mamie, tacie i rodzeństwie jest im najlepiej. Nie jest prawdą to, co twierdzą urzędnicy i burmistrzowie, którzy podpisują się pod odebraniem dzieci, że nieletnim będzie lepiej w domu dziecka niż w biednej rodzinie. To jest przejaw chorej wyobraźni! Radziłbym więc każdemu z tych urzędników zrobić test na swojej rodzinie. Niech oddadzą swoje dzieci do sierocińca, a potem lobbują za rozbijaniem rodzin.

To jest traumatyczne przeżycie dla wszystkich członków rodziny.

Ustawa o przemocy w rodzinie, która jest wykorzystywana do odbierania dzieci z powodów materialnych, została tak skonstruowana, aby wprowadzać gender i inne patologie z Zachodu. Pomiędzy pięknymi słowami o zwalczaniu przemocy umieszczono ciche przyzwolenie na rozbijanie rodziny. Ktoś pomyśli, że przesadzam, ale niestety tak jest. Co usłyszy matka, która nie chce zaszczepić dziecka? Co gdy dziecko choruje? Albo gdy jest smutne? Że je zaniedbuje! Brak wizyty u dentysty jest podstawą do odebrania dziecka, bo zagraża jego zdrowiu i życiu. To czytałem w uzasadnieniach urzędników.

Przemoc w rodzinie w Polsce praktycznie nie istnieje. Istnieje przemoc wobec rodziny i w konkubinatach. Tam, gdzie nie ma oparcia życia na Chrystusie, otwiera się drogę dla ideologii, od których tylko krok do patologii. Cieszę się, że zmienia się prawo. Cieszę się, że rodziny będą mogły czuć się bezpiecznie. 

Jacek Kotula

Autor jest przewodniczącym rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO - Prawo do Życia.

NaszDziennik.pl