logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Sędziowie nie powinni dorabiać

Czwartek, 17 grudnia 2015 (04:20)

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Odnosząc się do oświadczenia byłych prezydentów, premierów, marszałków Sejmu i Senatu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, stwierdził Pan zdecydowanie, że organ ten miał być ostatnią redutą broniącą obozu postkomunistycznego. Aż tak?

– Nic dodać, nic ująć. Powtórzyłem tylko słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego, zresztą bardzo trafne. Naszym celem jest odejście od postkomunizmu, natomiast nasi oponenci w kurczowy sposób bronią swoich interesów, interesów różnego lobby. Polsce potrzebne są zmiany, dobre zmiany, tymczasem Trybunał Konstytucyjny w zamyśle poprzedniej władzy, po przegranych wyborach miał zapewnić status quo, hamując proces powrotu Polski do normalności.

Dzisiaj pod obrady Sejmu trafi projekt nowelizacji ustawy o TK, gdzie znajdzie się m.in. zapis o obowiązku rozpatrywania spraw przez Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie. Jaki cel ma poszerzanie składu sędziowskiego?

– Obecnie mamy sytuację, kiedy Sejm, 460 posłów, po zasięgnięciu opinii konstytucjonalistów może przyjąć ustawę, podobnie Senat w liczbie stu senatorów, następnie może taką ustawę podpisać prezydent RP, a trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest władnych stwierdzić, że cała praca parlamentu i prezydenta jest sprzeczna z Konstytucją. Wydaje się, że istnieje taka potrzeba, żeby Trybunał orzekał w pełnym składzie. W Konstytucji jest mowa o tym, że TK liczy 15 sędziów i nigdzie nie ma mowy, żeby miał orzekać w składach pięcioosobowych. To późniejsze ustawy zezwoliły na to, żeby TK orzekał w takim składzie. Okazuje się, że trzech sędziów mających większość w pięcioosobowym składzie może decydować i jest to wystarczające, aby zmienić decyzję parlamentu. Wydaje się, że do orzekania w sprawach potrzebna jest liczniejsza reprezentacja TK. Stąd też chcemy wprowadzić zasadę, aby w większości przypadków TK orzekał w pełnym, a nie w okrojonym składzie. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że 15 sędziów nie zawsze będzie mogło uczestniczyć w rozpoznawaniu chociażby z różnych powodów losowych, stąd – mówiąc o pełnym składzie – zmniejszamy tę liczbę do 15 sędziów.

Opozycja krzyczy, że po tych zmianach TK będzie mało efektywny, a rozstrzyganie spraw może trwać latami…

– Ale czy już dzisiaj nie mamy tego typu sytuacji? Szkoda tylko, że nikt się nie zainteresował, dlaczego tak się dzieje. TK rozpoznaje bodajże od 60 do 70 spraw rocznie. Może też warto zwrócić uwagę, że sędziowie TK powinni się zajmować przede wszystkim tym, do czego zostali powołani. Zresztą jak na polskie warunki są dość przyzwoicie wynagradzani i w związku z tym nie powinni podejmować żadnych dodatkowych zajęć, a skupić się na obowiązkach wynikających z faktu bycia sędziami TK. Natomiast dzisiaj niemalże każdy z sędziów oprócz pracy w TK jest zatrudniony na jednej, bądź nawet na kilku uczelniach wyższych. Uważamy, że sędziowie TK powinni się zająć tylko orzecznictwem w Trybunale i jeśli tak będzie, to z pewnością podołają zadaniom.

A zatem koniec z przewlekłym orzekaniem TK?

– W każdym razie taka była idea towarzysząca TK, żeby sędziowie dobrze zarabiali, żeby po upływie dziewięciu lat bez względu na wiek przechodzili w stan spoczynku. Tym samym zadbano o pewną stabilizację ich życia i w tej sytuacji słuszne są oczekiwania, żeby zajmowali się tym, czym TK powinien się zajmować. Natomiast nie znajduję uzasadnienia dla tego, aby sędziowie Trybunału podejmowali dodatkowe zajęcia na licznych uczelniach. Tym bardziej że wchodzą wówczas w relacje pracodawca –pracownik, co może czasami godzić w zachowanie bezstronności i niezawisłości sędziowskiej.   

Jedna ze zmian mówi, że nowi sędziowie mieliby składać ślubowanie nie jak dotychczas przed prezydentem, a przed Sejmem. Skąd pomysł takiego rozwiązania?

– Przede wszystkim w ostatnim czasie pojawiało się szereg nieuzasadnionych pretensji do prezydenta Andrzeja Dudy i wychodząc temu naprzeciw, chcemy, aby skoro nie prezydent, to np. marszałek Sejmu mógł przyjmować ślubowanie osób wybranych na stanowisko sędziego TK. Ponadto znajdujemy w tym rozwiązaniu logiczne uzasadnienie, a mianowicie ślubowanie składa się przed tym organem, który dokonywał wyboru. Przypomnę, że tak jest w odniesieniu do rzecznika praw obywatelskich, tak jest w odniesieniu do pierwszego prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Przed prezydentem składają ślubowanie sędziowie sądów powszechnych, ale jest to również logiczna konsekwencja tego, że są oni mianowani przez prezydenta.

Wszystko wskazuje na to, że szykuje się szybka ścieżka legislacyjna. Czy tak krótki czas procedowania nad nowelizacją ustawy o TK jest wystarczający?

– Myślę, że jeśli przyłożymy się do pracy, to jest to jak najbardziej możliwe. Zresztą przypomnę, że za rządów koalicji PO – PSL niektóre ustawy były procedowane w ciągu zaledwie jednego dnia i nikt wtedy larum nie czynił, że szybko, że pospiesznie. W tym wypadku nie mamy do czynienia z kompleksową ustawą, ale z nowelizacją. Z drugiej strony cały czas istnieje presja, żeby wykonywać orzeczenia TK i skoro sam Trybunał stwierdził niekonstytucyjność ustawy o TK z czerwca 2015 r., jeśli stwierdził również niekonstytucyjność naszej (PiS) nowelizacji ustawy o TK z listopada tego roku, to zadaniem ustawodawcy jest jak najszybciej orzeczenia tegoż TK wykonać i doprowadzić ustawę do zgodności z Konstytucją RP. Wszystko zgodnie z orzeczeniem TK. Jeśli zaś nie wykonujemy orzeczeń, to podnoszą się krzyki, dlaczego nie wykonujemy. Z kolei jak wykonujemy, to są ataki, dlaczego tak szybko. To jest bardzo charakterystyczne dla obecnej opozycji. Przypomnę, że krytykowali rząd Beaty Szydło, krytykowali prezydenta Andrzeja Dudę, jeszcze zanim objęli urzędowanie, zanim przejęli swoje obowiązki. Nie ma znaczenia, czy będziemy coś robić, czy nie będziemy robić, to i tak zawsze będziemy krytykowani, bo widać po drugiej stronie nie ma umiaru. Zresztą jest to nowe zjawisko, bo dotychczas zwyczajowo było przyjęte, że każdy nowy rząd miał sto dni bez protestów na zrealizowanie swojego programu. W tym wypadku protesty łącznie z wyprowadzaniem ludzi na ulice mają miejsce, mimo iż rząd przejął obowiązki zaledwie miesiąc temu.

Czego to dowodzi?

– Przede wszystkim dowodzi to tego, że Platforma nie może się pogodzić z przegraną, że po ośmiu latach rządzenia Naród powiedział im dość! Nie mogąc pogodzić się z wolą suwerena, formacja ta próbuje wszystkimi sposobami odwrócić werdykt z 25 października.

Proszę powiedzieć, co ze sprawami, które są w toku. Czy po wejściu w życie nowej ustawy będą one rozpoznawane i w jakim trybie i składzie?

– Zgodnie z nowelizacją ustawy o TK, sprawy będące w toku winny być prowadzone od początku, zgodnie z obsadą Trybunału przewidzianą przez tę nowelizację. Jeśli sprawy toczą się z obsadą zgodną z tą, jaką przewiduje obecna nowelizacja, to z pewnością będą się toczyły dalej. Jeśli zaś skład sędziowski nie jest tak liczebny, jak przewiduje to nowelizacja, wówczas postępowania przed TK będą się toczyły od początku.

Nowela otwiera też drogę do przeniesienia Trybunału poza Warszawę. Czy wyobraża Pan sobie, że siedzibą TK będzie – dajmy na to – Przeworsk czy inne miasto powiatowe?

– Panie redaktorze, wszystko jest możliwe. Z Konstytucji RP nie wynika, ażeby siedziba TK miała znajdować się w stolicy i nigdzie indziej. Dlatego też każde miasto, które spełnia określone wymogi, może być brane pod uwagę. Wychodzimy tu nawet naprzeciw żądaniom, aby odpolitycznić Trybunał, uwolnić go od nacisków politycznych i medialnych. Być może lepiej dla TK będzie, kiedy jego siedziba będzie z dala od stołecznego zgiełku – jak wspomniałem – politycznego i medialnego.   

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl