Prezydent Andrzej Duda uczestniczył dzisiaj w obchodach 45. rocznicy Grudnia ‘70 w Gdyni. Podczas uroczystości obok prezydenta stał Edmund H., były współpracownik Służby Bezpieczeństwa.
– Z dokumentów wiemy, że był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Starał się także w swoim czasie o pracę w MO i przyjęcie do PZPR. W obu przypadkach nieskutecznie. Jest to człowiek niewiarygodny i może być niebezpieczny. Wypowiada zdumiewajace opinie, np. pracowników gdańskiego IPN nazywa „polskojęzyczną grupą gestapo” – powiedział w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl historyk Piotr Szubarczyk.
H. przez wiele lat przebywał za granicą. W latach 90. wrócił do Polski i domagał się od IPN dostępu do swoich dokumentów. Instytut odmówił, gdyż stwierdzono, że ten nie jest osobą pokrzywdzoną, ale współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.
Obecność H. obok Andrzeja Dudy dziwi Piotra Szubarczyka. W jego ocenie, ten ruch organizatorów może dowodzić lekkomyślności i braku profesjonalizmu, ale też może być podyktowany chęcią ośmieszenia głowy państwa.
– Dlaczego organizatorzy, którzy znają historię H., bo o nim pisali pracownicy IPN, nie tylko go wpuścili na obchody, ale także ustawili obok prezydenta? Czy to nie chodzi o to, aby Andrzeja Dudę skompromitować? Ośmieszyć? – pyta Szubarczyk.
Sprawa obecności „Tangensa” wśród najważniejszych gości jest precedensem. Piotr Szubarczyk podkreśla, że nigdy wcześniej do takich sytuacji nie dochodziło.
– H. wielokrotnie skarżył się, że straż miejska go zna i wyprasza z tej części placu, gdzie stają najważniejsze osoby, byli działacze, politycy czy księża – podkreśla nasz rozmówca.
W ocenie historyka, zdjęcia z uroczystości mogą teraz posłużyć byłemu współpracownikowi SB do uwiarygodnienia jego osoby.
– Zdjęcia z obchodów mogą stać się podstawą do uwiarygodniania się przez H. Obawiam się dalszego ciągu tej sprawy. Tylko komu na tym zależy? – zastanawia się historyk.

