Dziś przyszło się nam zmierzyć z kolejną „aferą”. Po zamachu PiS na Trybunał Konstytucyjny ludzie Antoniego Macierewicza weszli do powstającego Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. To jest skandal, jak twierdzi odsunięta od władzy koalicja rządząca i część mediów? Jak Pani poseł odbiera wydarzenia z dzisiejszej nocy?
– W mojej ocenie to standardowe działania, które podejmuje ministerstwo obrony, aby wypełnić swoje obowiązki. Skoro minister stwierdził, że powinno dojść do zmian kadrowych, to widocznie miał ku temu przesłanki. Należy podkreślić, że MON miał do tego prawo. Dowodzi tego stanowisko władz Sojuszu, które w swoim oświadczeniu jednoznacznie stwierdziło, że jest to wewnętrzna sprawa Polski. Takie samo zdanie wyraziła Słowacja. W tym względzie ministerstwo dopełniło wszelkich formalności, nasi południowi sąsiedzi zostali o wszystkim poinformowani odpowiednio wcześniej. Z uprzedzeniem znali także termin zmian. Mówienie o skandalu w tej sprawie zdecydowanie jest nadużyciem.
Mimo to Platforma Obywatelska, PSL i Nowoczesna ostro protestują wobec tych działań.
– Oczywiście radykalna opozycja protestuje. Natomiast my, jako opozycja racjonalna, uważamy, że jeśli są wątpliwości w tej sprawie, to powinny zostać wyjaśnione na sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Robienie larum jest szkodliwe dla Polski.
Tomasz Siemoniak użył stwierdzenia, że „w historii NATO nie zdarzyło się coś takiego, żeby kraj członkowski zaatakował placówkę NATO”.
– Uderzanie w bardzo wysokie tony przez Platformę nie jest korzystne dla Polski. Zwłaszcza w tak newralgicznych obszarach jak sprawy bezpieczeństwa narodowego. Uważam, że najwyższy czas, aby stonować. Są pewne granice walki politycznej. Gdy wydaje się, że pewne działania rząd powinien przeprowadzić inaczej, to oczywiście możemy o tym mówić, a nawet powinniśmy, ale normalnym tonem. Tomasz Siemoniak stwierdził, że był to atak na placówkę NATO. Tylko że Centrum nie jest jednostką akredytowaną przy Sojuszu. Poza tym tego typu instytucje pełnią jedynie rolę ekspercką i nie są organami NATO. Co zatem chciał osiągnąć były minister poza rozegraniem kolejnego aktu wojny politycznej? Stonujmy. Nasza sytuacja geopolityczna jest szczególna. W pracy parlamentarnej trzeba się kierować dobrem Polski i bezpieczeństwem Polaków, a nie tego czy innego ugrupowania.
Wiceminister obrony Bartosz Kownacki poinformował, że przez ostatnie dni Centrum Eksperckie Kontrwywiadu NATO było okupowane przez osoby, które nie wykonywały rozkazów szefa MON i szefa SKW. Przy tym uniemożliwiały wejście do pomieszczeń i w ten sposób uniemożliwiono jego certyfikację i uruchomienie. Z kondycją polskich służb specjalnych nie jest najlepiej?
– Myślę, że ten wątek musi być szczegółowo zbadany na forum Komisji Obrony Narodowej. Z różnych względów rząd podjął decyzję o zmianie szefów poszczególnych służb. Te zmiany zaszły niedawno. Do członków komisji jeszcze nie dotarły informacje, jak te instytucje działają obecnie. Gdyby potwierdziło się to, o czym informował minister Kownacki, byłaby to bardzo niepokojąca wiadomość. W takim wypadku decyzję Antoniego Macierewicza o przeprowadzeniu zmian należy ocenić jako w pełni uzasadnioną.
Wejście urzędników MON z Żandarmerią Wojskową do CEK NATO nastąpiło o 1:30. Minister Bartosz Kownacki w Kontrwywiadzie RMF FM tłumaczył to tym, że nie chcieli robić sensacji. PiS powinien kierować się PR?
– Jeżeli to było podyktowane jedynie tym, że według strony rządowej podjęcie działań w nocy przyniosłoby mniejszą reakcję, to niestety stało się odwrotnie. Dziwi to tym bardziej, że to można było przewidzieć wcześniej. Akurat to tłumaczenie wydaje mi się chybione. Warto pamiętać, że jeżeli podejmuje się działania w nocy, to otwiera się drogę do politycznych spekulacji, a tym samym można spodziewać się mocniejszego uderzenia przeciwników politycznych.

