Pani Minister, chyba większość polskich rodzin zadaje sobie pytanie, czy program 500 złotych na dziecko rzeczywiście ruszy w kwietniu. Uda się zdążyć do tego czasu?
– Takie mamy zamiary, jednak sporo zależy także od pracy parlamentu i od uzgodnień wynikających z uwag, które wpłyną od strony społecznej w procesie konsultacji, może będzie również wysłuchanie publiczne. Ale myślę, że przewidywany przez nas miesiąc na pracę parlamentu powinien być wystarczający. Jedyną wątpliwością i obawą może być okres na przygotowanie się samorządów. Czekamy na opinię Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu, czy miesięczne vacatio legis jest wystarczające.
Zarówno beneficjenci, jak i samorządy oczekują, że program – zgodnie z zapowiedziami – będzie odbiurokratyzowany i prosty.
– Wnioski będzie można składać osobiście albo drogą internetową. Samorządy będą ściągać dane bezpośrednio z urzędów skarbowych. To uprości cały proces i obniży koszty.
Pryncypia takie jak brak kryterium dochodowego czy kontroli wydatkowania tych środków pozostaną niezmienne?
– Naturalnie. Możliwość takiej kontroli będzie dotyczyła tylko nielicznych sytuacji, gdy świadczenie przyznano w oparciu o kryterium dochodowe, a w rodzinach tych występują różne niewydolności. To rozwiązanie bardzo podobne do tego z ustawy o świadczeniach rodzinnych obowiązującej od 2004 r. Było ono absolutnie wyjątkowo stosowane, ale stanowi osłonę w przypadku nadużyć. Jednocześnie bardzo zwracam uwagę na to, aby nie identyfikować rodzin, które korzystają z pomocy społecznej z powodu utraty pracy, chorób przewlekłych, niepełnosprawności, wyłącznie przez pryzmat sytuacji patologicznych dotykających zdecydowanie mniejszą część rodzin objętych pomocą społeczną.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

