Po burzliwej, kilkunastogodzinnej dyskusji na sejmowej Komisji Ustawodawczej, nowelizacja trafiła pod obrady Sejmu, gdzie również – przede wszystkim za sprawą wypowiedzi posłów opozycji – poziom emocji był wysoki.
– Kluczowe są regulacje, których celem jest, żeby prezes Trybunału nie miał możliwości w sposób dowolny ustalać terminów rozpraw, oraz składy orzekające, tak aby w konsekwencji doszło do wydania rozstrzygnięcia, jakie z góry jest oczekiwane – argumentował poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS), uzasadniając konieczność zmian w ustawie. – Żeby nie było możliwości żonglowania sprawami, tak iż jedne sprawy w TK nie są rozstrzygane w ciągu dwóch, trzech lat, a inne są rozstrzygane w ciągu miesiąca – podkreślał. – Ta nowelizacja ma wprowadzić jasne zasady, kiedy jakie sprawy będą rozstrzygane. Uważamy, że ta nowelizacja zakończy kryzys konstytucyjny, jaki powstał w ostatnim miesiącu, który powstał w wyniku działań PO – ocenił Mularczyk.
PO i Nowoczesna podczas dyskusji sejmowej ostro krytykowały projekt, uznając go za niekonstytucyjny, „skandaliczny i urągający jakimkolwiek standardom dobrego stanowienia praw”. Oceniano również, iż ta ustawa będzie prowadziła do „paraliżu działania TK ze szkodą dla obywateli”.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

