logo
logo

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Zmiany mimo brutalnych ataków

Czwartek, 24 grudnia 2015 (04:12)

Aktualizacja: Czwartek, 24 grudnia 2015 (12:36)

Z dr. Gabrielą Masłowską, poseł Prawa i Sprawiedliwości, członkiem sejmowej Komisji Finansów Publicznych, rozmawia Rafał Stefaniuk

Sejmowa komisja finansów pozytywnie zaopiniowała projekt ustawy o tzw. podatku bankowym. Trochę późno zdecydowano się na takie rozwiązania, a dodajmy, że podatek ten jest normą w Europie.

– Tak, w większości krajów Europy taki podatek obowiązuje. Może jedynie lekko różnić się konstrukcją. To nie jest nic nadzwyczajnego. Uważamy, że przy tak ogromnych zyskach, jakie banki osiągają nad Wisłą, i w sytuacji, w której obce banki przejęły polskie i w ten sposób wzbogaciły się o ogromne aktywa, podatek ten jest pierwszą próbą rozłożenia obciążeń na wszystkie podmioty w gospodarce. Nie możemy systemu podatkowego opierać wyłącznie na firmach i osobach fizycznych, trzeba do tej grupy dołączyć kapitał bankowy.

Premier Beata Szydło stwierdziła, że podatek bankowy nie podoba się wielu grupom wpływu w Europie. Są też osoby, które łączą ataki na rząd właśnie z pomysłami zmian w prawie podatkowym.

– Nie ulega wątpliwości, że tak jest. Oligarchia finansowa jest potężna, dysponuje wielkimi pieniędzmi. Jeden z największych banków europejskich ma przychody większe od naszego PKB, i to kilkakrotnie. Inne banki na takim samym poziomie. Jest to ogromny kapitał, z którym wiąże się duża strefa wpływów i to na wszystkie instytucje europejskie, w tym wymiar sprawiedliwości. Oligarchia finansowa będzie się bronić przed jakimkolwiek uszczupleniem jej bogactwa. Rolą rządów jest stawić opór naciskom i bronić interesu narodowego. Zadaniem rządu jest troska o dobro wspólne. Myślę, że obraliśmy jak najbardziej słuszny kierunek, tym bardziej że mamy do czynienia z ogromnym rozwarstwieniem społeczeństwa, to jest jeden z podstawowych problemów. Ekonomiści twierdzą, że przy dużych różnicach dochodowych, gdzie garstka osób przejmuje prawie cały dochód narodowy, a reszta dochodów przypada 80-90 proc., rozwój gospodarki jest hamowany. Kiedy o tym zaczynamy mówić, to głównie ze strony Nowoczesnej słyszymy, że jest to populizm. A jest to przecież jedno z bardziej istotnych zjawisk ekonomicznych współczesnego świata. Inne kraje próbują z tym walczyć, a u nas do tej pory żadnej dyskusji na ten temat nie było. Bez wątpienia za działaniami także w tej materii pójdzie ogromy atak. Wielki kapitał łatwo wpływów nie odda, a w każdym kraju znajdzie swoich popleczników. Na szczęście żyjemy w takim momencie dziejowym, w którym nasze społeczeństwo jest w stanie pewne sprawy rozróżniać.

Mamy jedne z najwyższych opłat bankowych w Europie. Uda się wymusić na bankach ich obniżkę?

– To z pewnością wymaga regulacji. Do tej pory prowadzono rozmowy i z bankami, i na forum komisji sejmowej, i nic. Dyskusje trwały półtora roku, dwa lata i nic. To świadczy o tym, że sektor ten jest bardzo silny i wpływowy, że politycy się pod tym uginają. Niektórzy twierdzą, że podatek od banków spowoduje podniesienie opłat bankowych. Ja myślę, że już nie ma jak podnosić. Skoro jest zdrowa konkurencja w sektorze bankowym, to trzeba będzie dopilnować, żeby dodatkowego podwyższenia opłat nie było. Od tego mamy odpowiednie urzędy.

Wydaje się więc, że pomóc może repolonizacja banków.

– Ten kierunek jest dobry, tylko pojawia się kwestia form, w jaki sposób do tego dojść i za ile. Żeby się tylko nie okazało, że odkupimy banki za dziesięciokrotność sumy, którą otrzymaliśmy za te banki, sprzedając je za bezcen. Koszty są tu bardzo ważne. Repolonizacja tak, ale nie za wszelką cenę. Nie możemy zapłacić każdej ceny, jaką sobie zażyczą posiadacze kapitału bankowego.       

Ten proces zajmie lata?

– Niestety, nie da się tego zrobić w ciągu jednej kadencji, ale trzeba zainicjować odpowiednie ruchy w tym kierunku i patrzeć na skutki. Bardzo dobrze by było, jakbyśmy mieli własny kapitał bankowy, bo już dawno udowodniono, że wtedy mamy większą możliwość działania w kwestii polityki pieniężnej banku centralnego. Banki obce nie poddają się chętnie instrumentom zarządzonym przez NBP, który chce oddziaływać na gospodarkę przez pieniądz. Ważne jest, żeby rząd nie oddał banków oraz pieniędzy w obce ręce. Mam tu na myśli kraje Dalekiego Wschodu, które mają bardzo duży zakres kapitału własnego. Żyjemy w ciekawych czasach, które wymagają odważnych decyzji.  

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl