logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Andrzej Duda, prezydent elekt, dziękuje za wybór i prosi o Boże błogosławieństwo na Jasnej Górze, 25 maja 2015 r. Zdjęcie: BPJG/ Inne

Batalia o tożsamość

Środa, 30 grudnia 2015 (01:29)

Aktualizacja: Środa, 30 grudnia 2015 (22:35)

Rok 2016 może stać się dla naszego kraju tym, czym był rok 1966 w zmaganiach z bolszewickim komunizmem

W okresie świątecznym, u progu nowego roku, pojawiają się pytania o duchowy wymiar tego wszystkiego, co się w polskiej polityce dzieje. Oprócz sporu typowo partyjnego mamy w naszej Ojczyźnie gigantyczną batalię kulturową. Nowa lewica opanowała w przestrzeni europejskiej wszystkie najważniejsze instytucje publiczne: jest na uniwersytetach, w urzędach, mediach, kulturze, organizacjach charytatywnych. W sposób niepomierny sprawuje rząd dusz nad narodami zachodniej Europy, sprowadzając je na skraj zapaści duchowej. Zredukowani do potrzeb materialnych ludzie i narody stają się przedmiotem olbrzymiej manipulacji i penetracji finansowej przez wielkie, międzynarodowe koncerny. Neomarksistowska ideologia, która redukuje człowieka do wymiaru popędów, jest wspierana przez koncerny, gdyż wychowuje człowieka nieodpornego na reklamę, zdolnego zadłużać się niepomiernie, by kupić nowe, nieraz zupełnie niepotrzebne produkty. Święta Bożego Narodzenia w tej perspektywie ograniczone zostały do obyczajów zakupowych. Wypycha się z przestrzeni publicznej symbole religijne, a na to miejsce wchodzą prezenty. Z czym ci się kojarzą święta? Większość Europejczyków powiedziałaby, że właśnie z prezentami.

Poprzez działanie neomarksistowskiej ideologii ludzie stracili ostateczny sens życia, ich moralność znalazła się w totalnym chaosie. Patrząc z takiej perspektywy, wydarzenia polityczne w Polsce stały się dla nowej lewicy ciosem bardzo bolesnym. Duży kraj wyrywa się na ich oczach spod wielkiego pochodu neomarksistów przez europejskie instytucje. Cała Europa i cała lewica zawrzała. Zaczął się bezprzykładny atak na Polskę i na rząd, a celem jest doprowadzenie do nowych wyborów.
Żeby zobaczyć duchowy wymiar tych zmagań, warto sobie przypomnieć postawę katolików przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi. Dużo ludzi zanosiło modlitwę do Boga w ramach Krucjaty Różańcowej. Byli tacy, którzy odprawiali posty w intencji naprawy Rzeczypospolitej. Efekt był nadzwyczajny: wybory prezydenckie wygrał Andrzej Duda, w parlamentarnych bezwzględną większość osiągnęło PiS.

Dla rozmodlonych katolików prawdziwą nagrodą za ich postawę była natychmiastowa po wyborach pielgrzymka prezydenta elekta na Jasną Górę. Ten gest miał znaczenie doniosłe dla tysięcy ludzi.

Patrząc na rzeczywistość polską w duchowej perspektywie, warto sobie uprzytomnić, że nadchodzący rok łączy się z 1050. rocznicą chrztu Polski. Będziemy również obchodzić 360. rocznicę ślubów lwowskich Jana Kazimierza (czasy potopu szwedzkiego), 60. rocznicę Ślubów Jasnogórskich Prymasa Tysiąclecia i 50. rocznicę obchodów milenijnych. To właśnie w 1966 roku na poziomie ideowym (duchowym) komunizm w Polsce poniósł druzgocącą klęskę. Prymas Wyszyński, podejmując wielką narodową katechezę w kontekście obchodów tysiąclecia chrztu Polski, uwolnił Naród ze szponów ideologii. Historycy są zdania, że marksistowski ateizm już nigdy później nie podniósł się na płaszczyźnie kulturowej i ostatecznie utracił rząd dusz wśród społeczności polskiej.

Co ciekawe, wielkie zwycięstwo duchowe Prymasa dokonało się w tym samym czasie, kiedy świat zachodni przeżywał katastrofę kulturową w formie neomarksistowskiej rewolucji seksualnej. Tak zrodziła się zachodnioeuropejska nowa lewica, która w wielkim marszu przez instytucje zaczęła rewolucjonizować poszczególne kraje. Pojawiło się liberalne prawo rozwodowe, aborcyjne, w późniejszym czasie propaganda gender, związki homoseksualne, eutanazja itp. Polska wydobywała się spod sowieckiego marksizmu, idąc ku swoim katolickim korzeniom. Zachód doznał wstrząsów rewolucyjnych, które go kulturowo uśmiercały. Po kilku latach dla Polaków autorytetem stał się nowo wybrany Papież Jan Paweł II, dla kręgów zachodnich – Che Guevara i Mao Tse-Tung.

Katolicki przełom

Po upadku komunizmu w 1989 roku nasz kraj rozpoczął proces integracji europejskiej. W tej sytuacji te dwa sposoby postrzegania świata (katolicki i neomarksistowski) musiały się w naszym Narodzie zetrzeć. Potężna propaganda rewolucyjna przetoczyła się przez nasz kraj, osiągając swe apogeum w końcowej fazie  rządów PO – PSL. Po wyborach 2015 roku ten trend się zatrzymał i nastąpił proces odwrotu społeczeństwa od neomarksistów.
2016 rok, tak bogaty w wielkie rocznice narodowe i religijne, może stać się dla naszego kraju tym, czym był rok 1966 w zmaganiach z bolszewickim komunizmem.
Zatrzymanie w Polsce zwycięskiego pochodu neomarksizmu, połączone z powrotem do dziedzictwa Mieszka I, dałoby szansę również Europie Zachodniej, tak dziś „zaniepokojonej” zwycięstwem prawicy w naszym kraju.

Jesteśmy częścią kultury Zachodu, który pogrążył się w etycznym chaosie i duchowej pustce. To chrześcijaństwo stanowi najgłębszy wymiar europejskiej kultury. Jeśli do niego wracamy, jeśli przemieniamy naszą kulturę w duchu tysiącletniego dziedzictwa zapoczątkowanego przez Mieszka I, to stajemy się europejscy w najważniejszym tego słowa znaczeniu. Dokonując takiego przełomu, możemy pomóc Zachodowi na powrót się zeuropeizować.

Widzimy zatem w naszej Ojczyźnie nie tylko ogromną walkę polityczną, ale wielkie zmagania duchowe. Jeśli dzieją się w tej dziedzinie rzeczy wielkie, to muszą też być wielkie trudności (wielki opór). Jak mówił błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko, „za prawdę się płaci, tylko plewy nic nie kosztują”. Patrząc na rzeczywistość z tej duchowej perspektywy, w pełni jesteśmy w stanie zrozumieć, jak bezcenna jest modlitwa i post w intencji Polski, który podejmują dziś tysiące naszych obywateli.    

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Prof. Mieczysław Ryba

Nasz Dziennik