Inicjatorom akcji, która odbywa się pod hasłem „Niedziela dla rodziny”, chodzi o to, aby w polskim prawie obowiązywały przepisy, że wszystkie wolne niedziele mieliby mieć pracownicy wykonujący prace niekonieczne, a co druga niedziela powinna być wolna dla tych, którzy muszą pracować. Powodem wprowadzenia takiego prawa jest troska o rodzinę, o to, aby rodzice mogli więcej czasu spędzać z dziećmi i przez to mieć większy wpływ na ich wychowanie. Ten postulat jest od lat podnoszony przez Kościół katolicki.
Pierwszy przypadek dotyczy w szczególności handlu. Obecnie sklepy są zamykane tylko w 12 dni świątecznych, co oznacza, że większość niedziel w roku jest pracująca. Natomiast po zmianie przepisów sklepy byłyby zamykane w każdą niedzielę. – Od trzech lat pracuję we Francji i tam sklepy są czynne tylko od poniedziałku do soboty. Jakoś nie zauważyłem, aby to Francuzom przeszkadzało, bo każdy jest przyzwyczajony do tego, że robi zakupy w sobotę na cały weekend. A niedzielę poświęca rodzinie – mówi Barbara Seredyńska.
Pan Andrzej podkreśla, że z racji tego, iż niedziela jest normalnym dniem pracy dla handlu, to samo dotyka też wiele firm usługowych. – Pracuję w zakładzie fotograficznym zlokalizowanym w centrum handlowym. Gdyby nie ten fakt, to pewnie nie musielibyśmy pracować na okrągło, także w niedzielę – mówi nasz rozmówca. – Firmy takie jak nasza, które działają w centrum miasta, a nie w centrach handlowych, są w niedzielę pozamykane – dodaje.
Natomiast drugi przypadek opisany w petycji dotyczy np. lekarzy, pielęgniarek, strażaków, policjantów, kolejarzy, kierowców czy pracowników ochrony, którzy z racji wykonywanych profesji muszą pracować także w niedziele i święta. Zdarza się jednak często, że muszą dyżurować średnio przez trzy na cztery niedziele w miesiącu. Po wprowadzeniu nowego prawa mieliby wolną przynajmniej co drugą niedzielę. – Powinny być też wprowadzone dodatkowe zabezpieczenia. Ja pracuję w jednej firmie ochroniarskiej i mam co drugą pracującą niedzielę. Ale mam też dodatkową pracę na umowę-zlecenie w drugiej agencji ochrony i są miesiące, gdy w każdą niedzielę muszę być w pracy. Inni koledzy są w podobnej sytuacji. Niestety, nie mamy innego wyjścia, musieliśmy się zgodzić na takie warunki, bo inaczej stracilibyśmy w ogóle pracę – opowiada pan Dariusz, 56-letni pracownik jednej z dużych agencji ochroniarskich.
Pani Justyna skarży się, że z powodu braków kadrowych w jej szpitalu jest zmuszona pracować po trzy niedziele pod rząd. – Gdyby prawo było bardziej przyjazne pielęgniarkom, to dyrektorzy szpitali musieliby bardziej zadbać o obsadę personalną oddziałów – uważa nasza rozmówczyni.
Postulaty maksymalnego ograniczenia pracy w niedziele i święta od dawna popierają związki zawodowe. Związkowcy tłumaczą, że na takich regulacjach zyskają rodziny, a na pewno nic nie straci gospodarka. Bo jak tłumaczy Piotr Duda, przewodniczący „Solidarności”, np. to, co teraz ludzie wydają na zakupy w niedzielę, wydadzą w piątek i sobotę.
Petycję można podpisywać do 29 lutego br.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

