logo
logo

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Widmo nowej Jałty

Wtorek, 5 stycznia 2016 (02:16)

Z prof. Andrzejem Nowakiem, historykiem, wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim, rozmawia Małgorzata Rutkowska

Święty Jan Paweł II, który jak nikt inny rozsławiał polskie dzieje i blask polskości, jednocześnie ubolewał, że świat tak mało wie o naszych doświadczeniach. W tym roku Opatrzność Boża stawia przed nami datę 1050-lecia chrztu Polski. Do czego zobowiązuje ta wyjątkowa rocznica w wymiarze osobistym, ale i zbiorowym – właśnie w kontekście pamięci o polskiej historii?

– Chrzest nie zobowiązuje nas do niczego na pokaz. Owszem, powinniśmy przypomnieć publicznie wspaniałą rocznicę 1050-lecia przyjęcia chrztu przez księcia Mieszka i wejścia Polaków, wraz z chrztem, w krąg oddziaływania Ducha Świętego. Najważniejsze jest jednak samo wezwanie do naszego codziennego nawracania się. Kwestia wizerunku Polski, obrazu dokonań, jakie Polska przez te 1050 lat ma na swoim zbiorowym koncie, jest równie ważna dla nas, Polaków, mieszkańców kraju nad Wisłą – żebyśmy o tych dokonaniach i płynących stąd dla nas zobowiązaniach pamiętali, jak i jest ważna w naszych relacjach zewnętrznych – by inni, nie-Polacy, kojarzyli naszą Ojczyznę zgodnie z prawdą historyczną, zgodnie z tym, na co Polska zasługuje. To są dwa aspekty kwestii wizerunku.

Rozwijając ten pierwszy wątek, do jakich wniosków dochodzi Pan Profesor?

– Jeżeli nie będziemy pamiętali, skąd jesteśmy, jak wiele zawdzięczamy naszym przodkom i kim jesteśmy dzięki kolejnym pokoleniom, które budowały nasz język, kulturę, pejzaż, całe to piękno, które jest wokół nas i które zostało ukształtowane przez historię Polski, jeżeli sami z tego nie będziemy dumni, to żadne zainteresowanie czy podziw innych nie będą miały znaczenia. A więc: musimy przywrócić godne miejsce polskiej historii w szkole, z której była w ostatnich latach rugowana, zwłaszcza z najważniejszego, licealnego etapu, i skorelować z nauką języka polskiego. Dokonane jeszcze w pierwszym dziesięcioleciu III RP całkowite rozbicie korelacji między nauczaniem języka polskiego i historii sprawia, że młody człowiek opuszczający szkolne mury nie ma żadnego porządku chronologicznego w głowie. A kiedy nie ma tego porządku – można młodym ludziom wmówić wszystko, niestety.

Zmiana programów, podręczników wymaga czasu. Co jeszcze możemy zrobić, żeby umacniać patriotyzm wśród młodzieży?

– Myślę, że akurat zmiana podręczników, a przede wszystkim programu nauczania historii nie wymaga żadnej wielkiej reformy, jak np. likwidacja gimnazjów. To można zrobić już od września, ale do tego potrzebna jest pomoc państwa. Drugą rzeczą jest oczywiście kultura masowa, bo nie samą szkołą żyje wyobraźnia historyczna. I tutaj potrzebne są filmy.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Małgorzata Rutkowska

Nasz Dziennik