logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Służby podsłuchiwały dziennikarzy

Środa, 13 stycznia 2016 (14:51)

W polu zainteresowania policyjnych specgrup byli dziennikarze – powiedział szef MSWiA Mariusz Błaszczak, pytany o audyt prowadzony w Komendzie Głównej Policji, dotyczący publikacji odnośnie do podsłuchiwania dziennikarzy w związku z „aferą taśmową”.

KGP poinformowała, że efektem audytu są postępowania dyscyplinarne wobec siedmiu policjantów i zmiana kierownictwa Biura Spraw Wewnętrznych KGP.

– Jest gotowa pierwsza część raportu. Prace jeszcze trwają. Dzisiaj komendant główny policji na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej przedstawi wyniki tego raportu – powiedział Błaszczak dziennikarzom w Sejmie.

– Możemy powiedzieć po pierwsze, że zostały powołane dwie specgrupy, których celem było zbadanie, czy funkcjonariusze uczestniczyli w przekazywaniu informacji dotyczących rozmów podsłuchanych w „Sowie i przyjaciołach” i nieprawidłowości, które wskazała komisja. Nieprawidłowości stały się podstawą do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych wobec siedmiu funkcjonariuszy. W ramach przeprowadzonego audytu udowodniono, że w polu zainteresowania tych specgrup byli dziennikarze – podkreślił minister. 

Błaszczak był też pytany, czy dziennikarze byli podsłuchiwani nielegalnie.

– Udowodniono, że w polu zainteresowania tych specgrup byli dziennikarze – powtórzył. – Sprawa nie jest ostatecznie zakończona. Trwa postępowanie dyscyplinarne wobec siedmiu funkcjonariuszy. Czekamy na rezultaty tego postępowania – dodał.

– Było to za rządów koalicji PO – PSL, która dziś mówi o nadużywaniu zasad sprawowania władzy. Tak wyglądała władza za rządów koalicji PO – PSL. Tak traktowano obywateli i dziennikarzy – podkreślił Błaszczak.

Ewa Kopacz pytana, czy jako premier wiedziała o podsłuchiwaniu dziennikarzy, odparła, że w okresie, gdy była premierem, miała zapewnienie, że „takie praktyki nie miały miejsca”. – Miałam zapewnienie od minister [spraw wewnętrznych] Teresy Piotrowskiej – dodała.

Pod koniec ubiegłego roku nowy komendant główny policji insp. Zbigniew Maj powołał grupę, która ma sprawdzić, czy funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych, czyli tzw. policji w policji, podsłuchiwali dziennikarzy.

Jak poinformował we wtorek PAP p.o. rzecznik KGP mł. insp. Marcin Szyndler, przez dwa tygodnie funkcjonariusze Biura Kontroli KGP sprawdzali prawidłowość stosowania kontroli operacyjnej przez policjantów Centralnego Biura Śledczego Policji, Biura Służby Kryminalnej i Biura Spraw Wewnętrznych.

Podczas prowadzonego audytu okazało się, że w KGP działały dwie grupy, które zajmowały się sprawą tzw. afery taśmowej. Pierwsza powołana została w czerwcu 2014 roku, a jej zadaniem było wsparcie Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w prowadzonym śledztwie dotyczącym nagrywania funkcjonariuszy publicznych w warszawskich restauracjach.

Druga „grupa specjalna” powołana została niespełna miesiąc później – w lipcu 2014 roku; w jej skład weszli tylko funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych i miała ona za zadanie „ustalenie ewentualnego udziału funkcjonariuszy organów ścigania w rozpowszechnianiu nagrań ze spotkań funkcjonariuszy publicznych w warszawskich restauracjach” – wynika z informacji KGP. W sumie w skład obu grup wchodziło 29 policjantów.

Z audytu wynika również, że prace drugiego zespołu zakończyły się po roku, a ich efektem było zatrzymanie jednego policjanta, który dokonywał nieuprawnionego sprawdzania w policyjnych systemach informatycznych oraz prowadził kilkadziesiąt „form pracy operacyjnej”.

Biuro Kontroli KGP podczas prowadzonego audytu zbadało dokumentację prowadzonych kontroli operacyjnych przez obie działające w KGP grupy. Z kontroli wynika m.in., że do nieprawidłowości dochodziło w dwóch obszarach: były błędy w dokumentowaniu pracy operacyjnej i w prowadzeniu rejestru kontroli operacyjnej.

– Kontrolerzy natrafili na materiały, które świadczą, że w zainteresowaniu śledczych pojawiali się dziennikarze i ich rodziny. Z analizy kontrolowanych dokumentów wynika, że przeprowadzono kilkadziesiąt kontroli operacyjnych wobec NN osób. Z racji upływu czasu i zgodnie z prawem prowadzona dokumentacja [w tym nagrania – PAP] została zniszczona – wskazał Szyndler. Jak wyjaśnił, na tym etapie nie ma dowodu na podsłuchiwanie dziennikarzy, chociaż czynności kontrolne za względu na dużą ilość zgromadzonej dokumentacji jeszcze trwają.

W „aferze taśmowej” nagrani zostali m.in. ważni politycy Platformy: b. szef MSZ i b. marszałek Sejmu Radosław Sikorski, b. wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski, b. minister transportu Sławomir Nowak, b. minister sportu i b. sekretarz generalny PO Andrzej Biernat, b. minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i b. minister skarbu Włodzimierz Karpiński, b. wicepremier i minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska, b. szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz.

RP, PAP

Aktualizacja 13 stycznia 2016 (16:02)

NaszDziennik.pl