logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Nie będziemy milczeć

Poniedziałek, 25 stycznia 2016 (21:51)

Z Konradem Szymańskim, wiceministrem spraw zagranicznych, rozmawia Marta Ziarnik

Jak Pan ocenia debatę na temat Polski w Parlamencie Europejskim?

– To miał być zły, a okazał się dobry dzień dla Polski. Pani premier Beata Szydło wiarygodnie pokazała, na czym polega zmiana polityczna w Polsce i dlaczego jest tak głęboka, na czym polega problem z Trybunałem Konstytucyjnym i mediami w Polsce. Pani premier upomniała się w Strasburgu o polską suwerenność, a jednocześnie swoim konstruktywnym tonem pokazała, że usilnie budowany wizerunek Polski jako kraju odwróconego tyłem do Europy jest całkowicie bezpodstawny. Widziałem kilka podobnych debat w PE i ta była najbardziej rzeczowa.

Sprawa Trybunału jest bardzo skomplikowana. Poprzednia większość parlamentarna próbowała zdominować tę instytucję, a podjęte na początku nowej kadencji Sejmu działania miały na celu jedynie uzdrowienie sytuacji. Wielu europejskich posłów nie zdawało sobie sprawy z tego aspektu problemów.

Deputowani przyznali, że wiedzę o stanie polskiej demokracji czerpali jedynie od politycznych przeciwników rządu.

– Taka jest natura polityki. Ufamy swoim. Ale kiedy dochodzi do oskarżenia jednego z krajów członkowskich Unii, domagamy się rzetelności i oparcia swoich opinii o fakty. Ten dzień w PE temu też służył. To nie zamyka kontrowersji, ale wszyscy mogli dowiedzieć się więcej o naszych racjach.

Komentarze w mediach społecznościowych pokazały, że Polacy wysoko ocenili wystąpienie premier. Poseł Zdzisław Krasnodębski nazwał je nawet „miażdżącym dla PO i nadgorliwej Komisji”.

– Platforma Obywatelska ma swoje problemy od czasów wyborów prezydenckich. Jest przyzwyczajona do uprzywilejowanej pozycji w mediach i braku politycznej konkurencji. Dziś ma liberalną konkurencję, a monopol medialny został przełamany. Tłustym kotom trudno w takich warunkach funkcjonować.

Wystąpienie premier skrytykowały PO, SLD i No- woczesna, twierdząc, że brakowało w nim konkretów oraz że spodobało się tylko eurosceptykom chcącym osłabienia Unii.

– Żadna część parlamentu, także eurosceptyczna, nie powinna być stawiana w roli posłów drugiej kategorii. Fakt, że ktoś zasiada w innej części sali plenarnej, nie oznacza, że zawsze się myli. To zaskakująca segregacja w ustach liberalnej opozycji. Premier Szydło mówiła sporo o zawiłościach prawnych wokół ustawy o mediach i o Trybunale, ale nie ograniczyła się tylko do tego. Przedstawiła też nasz polityczny program. Także po to, by przeciwdziałać karykaturalnym opiniom o nowym rządzie.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zarzucił rządowi, że to on spowodował to „smutne zdarzenie, jakim była debata w Parlamencie”.

– Nie zgadzam się z tą opinią. Ani KE, ani PE nie reagowały przez długie miesiące, kiedy w Polsce montowano polityczny skok na Trybunał w czerwcu i październiku 2015 roku. UE ani Rada Europy nie reagowały na fakt, że od 2010 r. nie ma przedstawiciela opozycji w KRRiT. W przypadku tego rządu reakcja przyszła w ciągu dni.

Te podwójne standardy unijnych instytucji wytknął prof. Ryszard Legutko…

– Rzeczywiście, profesor Legutko bardzo trafnie wskazał w swojej wypowiedzi niekonsekwencje w działaniach KE. Przy okazji tej sprawy faktycznie ujawnił się spór prawny o zakres kompetencji Komisji do nazywania swoich działań procedurą. To nie jest dla nas kluczowy argument. Jesteśmy stroną i nie chcemy się kryć za formalnymi argumentami, ale ten problem trzeba będzie kiedyś wyjaśnić.

Wracając jeszcze do Donalda Tuska, afiszował się ze stanowiskiem, że w pełni popiera decyzję KE o wszczęciu wobec Polski procedury.

– Nasze działania mogą się nie podobać naszym oponentom politycznym. W Polsce mamy konserwatywny rząd, który zawsze będzie krytykowany przez lewicę czy centrum. I jesteśmy, jak mało kto, przyzwyczajeni do krytyki. Problemem jest nadwrażliwość znacznej części instytucji europejskich, które bardzo łatwo zaktywizować do takich działań jak ostatnio. Aby zadowolić polityków opozycji, także tych w PE, musielibyśmy na cztery lata zamilknąć. Nie mamy takich planów.

Francuski deputowany Jean-Luc Schaffhauser wskazywał, że atak na Polskę jest atakiem na narody, które wybrały su-werenność i które wierzą w chrześcijańskie podwaliny cywilizacji europejskiej.

– Nie we wszystkim zgodziłbym się z posłem Schaffhauserem. Różni nas chociażby stosunek do współczesnej Rosji. Ale w tej sprawie to były bardzo miłe słowa. W Europie mamy wiele różnic i napięć. Jednym z nich jest konflikt między laicyzmem i chrześcijaństwem. Polska wyraźnie stoi po chrześcijańskiej stronie tego sporu o przyszłość Europy. Prowadzimy ten spór nie po to, by relacje z Europą pogarszać, ale po to, by je uzdrowić. Unia powinna lepiej rozumieć państwa członkowskie, bo to one dają jej siłę. Odnowa UE byłaby dobra dla Europy. Taki jest najdalszy sens naszej polityki europejskiej.

Zdaniem szefa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza, o Polsce mówi się przez to coraz gorzej, a jej prestiż w Europie spada.

– Zgadzam się, że skutki uboczne tej sprawy już dawno przerosły jej rangę. Na tle tej sprawy musimy prostować wiele niesprawiedliwych opinii i podejrzeń. Ale to nie my chcieliśmy rozmawiać o polskich kwestiach na forum międzynarodowym. Ta uwaga prezesa PSL powinna być skierowana gdzie indziej.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Marta Ziarnik

Aktualizacja 25 stycznia 2016 (22:00)

Nasz Dziennik