logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Zakłamują Brygadę

Poniedziałek, 8 lutego 2016 (05:19)

To paszkwil powielający komunistyczną propagandę na temat Brygady Świętokrzyskiej – stwierdza Leszek Żebrowski, zajmujący się dziejami formacji niepodległościowych o publikacji tygodnika „Ale historia”. 

Chodzi o artykuł pt. „Brygada Świętokrzyska – zakłamana legenda”, który ukazał się ostatnio w tygodniku „Ale historia” wydawanym przez Agorę (wydającą również „Gazetę Wyborczą”). Jego autorem jest dr hab. Rafał Wnuk, wykładowca KUL oraz pracownik Muzeum II Wojny Światowej.

Żebrowski zaznacza, iż „odkłamywanie legend historycznych jest rzeczą twórczą i chwalebną, pod warunkiem, że »odkłamiacz« zna się na rzeczy, a odkłamywana dziedzina nie jest mu obca”. Jednak w tym przypadku z „ogromną przykrością muszę stwierdzić, że prof. KUL wyróżnia się niechlujnością, ignorancją i operowaniem ideologicznymi ogólnikami rodem z minionej epoki”.

Historyk podkreśla, że nie ma oparcia w żadnych dokumentach stwierdzenie Wnuka, iż „wszystkie ważniejsze decyzje” odnoszące się do przemarszu Brygady Świętokrzyskiej „akceptowało berlińskie dowództwo SD i Abwehry”, a nawet opracowywało jej programy szkoleniowe.

– Mimo upływu ponad 70 lat od zakończenia działań wojennych i dostępności wszystkich archiwów z tego zakresu, do dziś nikt nie natrafił na dokumenty, potwierdzające realną współpracę Brygady, w dodatku na tak wysokim szczeblu. A przecież aparat propagandowy Josepha Goebbelsa na przełomie 1944/1945 r. przymilał się do Polaków: „tylko orientacja europejska może uratować Polskę”... – wskazuje Żebrowski.

– Dowódca Brygady do końca informował swych żołnierzy, że wycofuje się ona w celu połączenia się z Polskimi Siłami Zbrojnymi na Zachodzie. Brygada nigdy nie podjęła żadnych działań na rzecz Niemców, choć była do tego usilnie namawiana. Nie weszła też w skład „międzynarodówki antybolszewickiej” z udziałem m.in. Waffen SS i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jak to kategorycznie obwieścił nam autor artykułu – stwierdza historyk.

Dalej wskazuje, że nie ma również dowodów na stwierdzenia Wnuka, że Brygada Świętokrzyska NSZ „zabiła w sumie kilkuset członków i sympatyków PPR i AL”. Jest to „bezkrytyczne” powielanie komunistycznej propagandy autorów z okresu PRL, głównie „ppłk. UB Ryszarda Nazarewicza oraz innych „utrwalaczy władzy ludowej”. I tak np. 22 lipca 1943 r. koło leśniczówki Puszcza w lasach przysuskich oddział NSZ dokonał sądu polowego nie na „komunistycznej partyzantce” tylko na członkach „krwawej bandy, dowodzona przez niejakiego Izraela Ajzenmana, przedwojennego pospolitego kryminalisty i recydywisty (półanalfabetę), skazywanego wielokrotnie przez sądy II RP za napady (w tym z bronią w ręku) także na bogatych Żydów”.

– Pół roku wcześniej owa banda spacyfikowała miasteczko Drzewicę. Zamordowali bestialsko – w ramach „czyszczenia terenu z reakcji” siedmiu mieszkańców, w tym dyrektora miejscowej fabryczki Gerlach, aptekarza, nauczyciela – stwierdza Żebrowski. Również powielaniem komunistycznej propagandy jest stwierdzenie o rozstrzelaniu 8 września 1944 r. kilkudziesięciu członków „partyzancki sowieckiej”. Faktycznie były to formacje „członkowie kolaboracyjnych formacji pomocniczych, tworzonych przez Niemców do pacyfikacji polskiej ludności. SS-Wachmannschaften”, którzy mieli wejść w skład oddziału tworzonego przez sowieckich funkcjonariuszy zrzuconych w centralnej Polsce. Historyk podkreśla, że „sowieccy SS-mani pacyfikowali tuż przed ucieczką do lasu okolicę”.

Żebrowski wytyka Wnukowi także pomyłki w nazewnictwie nazwisk i stopni dowódców i żołnierzy Brygady, a także pomyłki w brzmieniu nazwisk czołowych funkcjonariuszy III Rzeszy.

– Muszę z przykrością stwierdzić, że całość sprawia wrażenie zamówienia ideologicznego, złożonego profesorowi historii KUL, a ten nieudolnie usiłował je wykonać – podsumowuje Żebrowski.

Zenon Baranowski

NaszDziennik.pl