Żołnierze „Zapory” wspominali swoje losy na warszawskim Żoliborzu. Sala pękała w szwach, przyszły całe rodziny.
Wcześniej podkomendni majora złożyli kwiaty przed tablicami upamiętniającymi Żołnierzy Wyklętych w kościele św. Stanisława Kostki. – Bardzo jestem wzruszony, że znalazłem się w tym miejscu i mogłem pomodlić się przy grobie bł. ks. Jerzego Popiełuszki, bohatera niewspółmiernego do naszych działań, bo my byliśmy uzbrojeni, wystawialiśmy warty i w czasie marszu byliśmy ubezpieczeni, a on działał samotnie – mówi „Naszemu Dziennikowi” mjr Marian Pawełczak „Morwa”.
Żołnierze podkreślili, że mimo plotek o „pańskim wojsku” 80 proc. z nich było synami chłopów. Mimo biedy to właśnie polska wieś dała im schronienie i dzieliła się wszystkim, co miała. – Naszym lasem była polska wieś. Piliśmy mleko, do którego dolewana była woda, i jedliśmy postne kartofle. Tak wyglądała nasza dola, głodno, chłodno, ale dumnie – dodaje por. Zbigniew Matysiak „Kowboj”.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

