– Jest wielkim moim dążeniem i dążeniem pani premier Beaty Szydło, moich koleżanek i kolegów, którzy są dzisiaj w rządzie i w parlamencie, abyśmy generalnie podnieśli jakość życia w Polsce – także w tych miejscach, gdzie to życie dzisiaj jest stosunkowo dobre – powiedział prezydent Duda podczas spotkania z mieszkańcami Otwocka w parku miejskim.
– Polska wymaga dzisiaj zrównoważonego rozwoju, to jest ogromne zadanie – dodał.
Prezydent zapewniał, że Polska przyspieszy rozwojowo.
– I to będzie dla państwa już w perspektywie tej jednej kadencji odczuwalne – dodał, zwracając się do mieszkańców Otwocka.
Zapowiedział też, że sankcjom będą podlegać wszelkie „nieuczciwe działania”, ponieważ w dzisiejszej Polsce nie ma już na nie miejsca.
– Rzeczpospolita będzie naprawiana i nie poprzestaniemy na tych działaniach, które do tej pory zostały przeprowadzone; będziemy działali spokojnie i konsekwentnie, po to, żeby przywrócić elementarne zasady – podkreślił Duda.
Według niego, w demokratycznym państwie nie może być tak, żeby większość Polaków negatywnie oceniała działalność wymiaru sprawiedliwości.
– Bo cóż to jest za państwo, gdzie większość ludzi negatywnie ocenia to, co ma być jednym z jego fundamentów, że w państwie jest sprawiedliwość? – pytał prezydent.
Przekonywał, że dopiero po zmianach, które chce przeprowadzić PiS, „można będzie mówić – w Polsce zaczyna być prawdziwa demokracja”.
Duda wyraził przy tym pogląd, że „ci, którzy dzisiaj mówią, że trzeba bronić demokracji, chcą bronić tego, co było przez ostatnie osiem lat – tych wszystkich afer, które były zamiatane pod dywan”. W tym kontekście wspomniał o wyborach samorządowych z 2014 r., gdzie – jak mówił – „wynik zaprzeczał wszelkiej rzeczywistości, ale niczego się nie dało zrobić, niczego nie dało się powtórzyć”.
– To była prawdziwa demokracja? Gdzie wtedy były wszystkie Komisje Weneckie, gdzie była Komisja Europejska? Dlaczego wtedy nie interweniowano, dlaczego wtedy nie podejmowano działań? Gdzie byli wtedy wszyscy europejscy liberalni demokraci? – pytał prezydent.
I kontynuował: „Wszyscy jesteśmy ludźmi inteligentnymi. Jesteśmy ludźmi dumnymi z naszej Ojczyzny. Jesteśmy ludźmi, którzy rozumieją procesy historyczne i jesteśmy także ludźmi, którzy rozumieją, co znaczy, że nasze państwo jest wykorzystywane. A że my jesteśmy traktowani jako ludzie drugiej kategorii – czas najwyższy, abyśmy powiedzieli, że tu, w Polsce, to my właśnie jesteśmy ludźmi pierwszej kategorii. My”.
Zdaniem prezydenta, czas najwyższy powiedzieć, że Polacy mają prawo realizować swoje interesy na arenie międzynarodowej.
– I mamy prawo sami decydować o tym, co jest dla nas dobre, a co jest dla nas złe, kto jest dla nas gościem, a kto jest dla nas wrogiem. I mamy prawo także do tego, żeby głośno o tym mówić, nie kierując się pseudoeuropejską poprawnością polityczną, która tak naprawdę wiedzie na manowce, wiedzie do staczania się cywilizacyjnego, a nie do rozwoju, a jeżeli już, to jest to pseudorozwój, który sprowadza się całkowicie tylko i wyłącznie do konsumpcji – podkreślał Duda.
Przekonywał, że polskie społeczeństwo przetrwało i potrafiło kilkakrotnie w historii odbudować państwo, jego potencjał i siłę, tylko dlatego, że w społeczeństwie były wartości, których nigdy nie dało nam się odebrać.
Andrzej Duda podkreślił, że zależy mu na tym, by Polska była „państwem sprawiedliwym, uczciwie traktującym swoich obywateli”, co oznacza – jak mówił – m.in., że każdy obywatel powinien być traktowany równo przez prawo i wymiar sprawiedliwości, „niezależnie od tego, jak bardzo jest bogaty i szerokie ma potencjalne znajomości czy inne lokalne układy”.
Andrzej Duda zapewnił też zgromadzonych, że pamięta o wyborczych zobowiązaniach.
– Wierzę w to, że na koniec obecnej kadencji parlamentu i na koniec kadencji mojej – na urzędzie prezydenta RP – czyli za 4,5 roku, kiedy będziecie państwo dokonywali podsumowania, ocenicie moją pracę, i to będzie dla mnie ocena wymierna – zapewnił.
Odniósł się w swoim wystąpieniu również m.in. do sprawy dokumentów odnalezionych w mieszkaniu b. szefa MSW Czesława Kiszczaka. Ocenił, że w debacie publicznej próbuje się „zadeptać” i „relatywizować” pytania o wpływ na kształtowanie się III RP dokumentów przechowywanych w prywatnych archiwach.
– To jest nasza historia, ale ona też, tak jak i Rzeczpospolita, wymaga prawdy, bo tylko na prawdzie możemy ułożyć nasze relacje tak, żeby były one relacjami uczciwymi. (...) I nie dajmy się, proszę państwa, zwieść różnego rodzaju panice, rozsiewanej przez niektóre środowiska – powiedział.
– Ja powtarzam jeszcze raz: szanowni państwo, spokojnie. Zrealizujemy naprawę Rzeczypospolitej krok po kroku – zapewnił prezydent.

