logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Demokracja czy ustrój trybunalski?

Piątek, 11 marca 2016 (19:13)

Z prof. Krystyną Pawłowicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości, członkiem sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Rafał Stefaniuk

Komisja Wenecka przyjęła opinię na temat Trybunału Konstytucyjnego. Minister Konrad Szymański stwierdził, że dokument zawiera rację tylko jednej ze stron oraz że ta jest niepomyślna dla Polski. Spodziewała się Pani refleksji po stronie Komisji? 

– Nie spodziewałam się. Ta Komisja w swojej istocie jest po to, aby bronić instytucji o charakterze lewicowo-liberalnym i takich samych poglądów. Sam projekt pokazał, że jest to element walki przeciwko Polsce. Gdy tylko w przestrzeni medialnej zaistniał projekt opinii, to stało się jasne, że Komisja postanowiła wyjść poza zakres zlecenia. Minister Witold Waszczykowski zwrócił się z prośbą o wyrażenie opinii prawnej. Dla każdego prawnika jest to jasne. Chodzi o samą suchą opinię prawną, bez politycznych wtrąceń. Ocena prawna musi zawierać dowód, szczegółową analizę, wnioskowanie itd. To, co wyciekło do mediów, to był to zlepek twierdzeń dobrych na marsz Komitetu Obrony Demokracji, ale nie stanowi żadnej wartości dla prawników.

W projekcie wysunięto bardzo poważny zarzut łamania Konstytucji.

– Nie dość, że Komisja wyszła poza zakres swoich kompetencji, to dokonała skandalicznego, niespotykanego wcześniej ataku na władze Polski – Sejm, rząd i prezydenta. Zrobiono to w sposób, użyję tego słowa, najbezczelniejszy. W Polsce nikt z władz nie złamał Konstytucji. Zarzut, że Prawo i Sprawiedliwość to robi, powinien być jakoś uzasadniony. Tam nie znajdziemy jakiejkolwiek argumentacji. Żywcem przepisano twierdzenia z „Wyborczej”. Komisja jest zabetonowana i nie docierają do niej żadne argumenty prawne. Przecież Sejm wyłoniły demokratyczne wybory i ma prawo stanowić ustawy. Tak więc opinia Komisji Weneckiej broni tych, którzy dokonali rokoszu w Polsce. Przy tym nie uwzględniono naszych argumentów. To odbiera Komisji wiarygodność.

Opinia Komisji Weneckiej będzie miała wpływ na opublikowanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 9 marca?

– My się nie kierujemy opinią Komisji, a polskim prawem. Podkreślę, że 9 marca nie było wyroku Trybunału. Nie było go, bo nie było rozprawy. Dlaczego? Bo nie brało udziału w niej 13 sędziów, jak wymaga tego ustawa. To nie jest tak, że tupnie na nas kilku dobrze nakarmionych lewicowymi myślami profesorów prawa, a Polska klęknie na kolana i zrobi to, co chcą. Komisja Wenecka wpisuje się we front walki z Polską katolicką i narodową. Miała za zadanie przygotować materiał do podjęcia sankcji przeciwko Polsce przez Komisję Europejską i Parlament Europejski i się z tego wywiązała.

Publikacji orzeczenia domaga się m.in. Komitet Obrony Demokracji. W krótce odbędą się kolejne marsze.

– To jest organizowanie targowiczan, aby pokazać na zewnątrz biurokratom unijnym, że Naród Polski się buntuje, więc to kolejny powód do zastosowania sankcji. Tak zawieszą nasze prawa i dojdzie do niszczenia Polski. A to wszystko dlatego, że pewne grupy w wyniku wyborów straciły władzę. To pokazuje zakłamanie i odsłania kulisy ordynarnego ataku na Polskę, jej władze i demokrację.

Jest jakieś wyjście z błędnego koła, w którym się znaleźliśmy?

– W błędnym kole jesteśmy dlatego, że Trybunał Konstytucyjny odmówił stosowania prawa i dlatego argumenty prawne odpadają. Sąd ten już nie działa jak Trybunał. Skoro legalną ustawę, która określała jego działanie, uznał za nielegalną, to zamknął sobie drogę powrotu, bo wcześniejsze przepisy zostały uchylone. Jest pat i on będzie trwał najprawdopodobniej do odejścia sędziego Rzeplińskiego, czyli do grudnia. Chyba, że poruszy go sumienie lub nakłonią go jego koledzy sędziowie do odejścia. Ale nie sądzę, że się tak stanie.

Dlaczego?

– Ponieważ stał się jednym z czołowych polityków. Przy tym robi z siebie ofiarę i męczennika za „demokrację” i za ustrój trybunalski. Myślę, że nie zrezygnuje, bo nie po to tyle zainwestowała w niego polska i zagraniczna opozycja, aby na samym finiszu, czyli przed wymierzaniem kar Polsce, on miał zrezygnować. Musimy się więc przemęczyć do grudnia. 

Zmiana Konstytucji i rozwiązanie Trybunału wchodzi w grę?

– Osobiście uważam, że w Sądzie Najwyższym może być izba konstytucyjna, bo jego sędziowie mają taką wiedzę, że orzekanie o zgodności ustaw z Konstytucją nie powinno stanowić problemu czy odbić się na jakości prawa. Nie ma jednak możliwości likwidacji Trybunału, bo nie mamy większości konstytucyjnej. Ale gdyby zachować Trybunał, to ten powinien funkcjonować bez możliwości uchylania ustaw. Bo albo parlament decyduje o kształcie Polski, albo Trybunał. Albo mamy demokrację i parlament robi to, czego chcą obywatele, albo rządzi Trybunał, ale wtedy mamy ustrój trybunalski. To, co się teraz dzieje, to są próby budowania ustroju trybunalskiego. I gdyby Trybunał miał pozostać, to bez możliwości uchylania ustaw. Nie może być nikogo nad Narodem.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl