W ubiegły czwartek doszło do nieudanej próby zablokowania wyboru nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jak ocenia Pan pomysł opozycji?
– Zawsze opozycja będzie się starała zablokować inicjatywy rządowe. We współczesnych systemach demokratycznych można wyróżnić opozycję konstruktywną i opozycję niekonstruktywną, destrukcyjną. W parlamentach Szwecji czy Niemiec partie, które nie biorą udziału w administrowaniu krajem, czyli nie rządzą, starają się być odpowiedzialne za losy kraju i niejako współpracują przy projektach ustaw. Natomiast w części państw jest opozycja niekonstruktywna, destrukcyjna, która niezależnie od tego, czy projekty rządowe są dobre czy złe, zawsze będzie je negowała. W Polsce niestety mamy opozycję niekonstruktywną.
Mimo wielkiej mobilizacji nie wszyscy posłowie Ruchu Kukiz’15 zbojkotowali głosowanie.
– Z politologicznego punktu widzenia można się było tego spodziewać. To nie jest partia, a grupa ludzi, których nie łączą ani poglądy, ani wartości. Z biegiem czasu liderowi Ruchu trudno będzie zapanować nad odejściami bądź woltami poszczególnych posłów. Takie są koleje rzeczy ugrupowania powstającego ad hoc.
A jak sojusz antysystemowego Kukiza z systemową Platformą i Nowoczesną odczytają wyborcy?
– Do wyborów jest bardzo daleko. Zanim dojdzie do wyborów, to społeczeństwo już o tym zapomni. A inaczej, do wyborów zostało kilka lat i nie wiadomo, czy Ruch Kukiz’15 dotrwa do końca kadencji. Nie można wykluczyć tego, że to ugrupowanie nie podzieli losu Ruchu Palikota, Samoobrony czy LPR.
A jak Pan interpretuje głosowanie „na dwie ręce” poseł Małgorzaty Zwiercan? Kukiz’15 wzywa ją do złożenia mandatu, a Kornel Morawiecki i sama zainteresowana twierdzą, że nic się nie stało…
– To było ewidentne złamanie regulaminu. 13 lat temu posłowie SLD zostali przyłapani na głosowaniu „na dwie ręce”. W sprawę weszła prokuratura, więc tak należy ten wątek odczytywać. To było złamanie regulaminu sejmowego, a dwa – raczej też złamanie prawa. Zainteresowane osoby powinny ponieść konsekwencje, a czy to się stanie, to jest to sprawa pod dużym znakiem zapytania.
Sam spór o Trybunał Konstytucyjny oraz powaga sprawy nie wymagałaby powtórzenia głosowania?
– Wolałbym, żeby odpowiednią opinię w tej sprawie wydali prawnicy. To jest zadanie dla nich stwierdzić, czy głosowanie „na dwie ręce” miało wpływ na ważność bądź nieważność czwartkowego głosowania. Radzę więc, aby trzymać się litery prawa.

