logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Destrukcyjna działalność opozycji

Wtorek, 19 kwietnia 2016 (04:18)

Z dr. Przemysławem Wójtowiczem, politologiem, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Rafał Stefaniuk

W ubiegły czwartek doszło do nieudanej próby zablokowania wyboru nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jak ocenia Pan pomysł opozycji?

– Zawsze opozycja będzie się starała zablokować inicjatywy rządowe. We współczesnych systemach demokratycznych można wyróżnić opozycję konstruktywną i opozycję niekonstruktywną, destrukcyjną. W parlamentach Szwecji czy Niemiec partie, które nie biorą udziału w administrowaniu krajem, czyli nie rządzą, starają się być odpowiedzialne za losy kraju i niejako współpracują przy projektach ustaw. Natomiast w części państw jest opozycja niekonstruktywna, destrukcyjna, która niezależnie od tego, czy projekty rządowe są dobre czy złe, zawsze będzie je negowała. W Polsce niestety mamy opozycję niekonstruktywną.

Mimo wielkiej mobilizacji nie wszyscy posłowie Ruchu Kukiz’15  zbojkotowali głosowanie.

– Z politologicznego punktu widzenia można się było tego spodziewać. To nie jest partia, a grupa ludzi, których nie łączą ani poglądy, ani wartości. Z biegiem czasu liderowi Ruchu trudno będzie zapanować nad odejściami bądź woltami poszczególnych posłów. Takie są koleje rzeczy ugrupowania powstającego ad hoc.

A jak sojusz antysystemowego Kukiza z systemową Platformą i Nowoczesną odczytają wyborcy?

– Do wyborów jest bardzo daleko. Zanim dojdzie do wyborów, to społeczeństwo już o tym zapomni. A inaczej, do wyborów zostało kilka lat i nie wiadomo, czy Ruch Kukiz’15 dotrwa do końca kadencji. Nie można wykluczyć tego, że to ugrupowanie nie podzieli losu Ruchu Palikota, Samoobrony czy LPR.

A jak Pan interpretuje głosowanie „na dwie ręce” poseł Małgorzaty Zwiercan? Kukiz’15 wzywa ją do złożenia mandatu, a Kornel Morawiecki i sama zainteresowana twierdzą, że nic się nie stało…

– To było ewidentne złamanie regulaminu. 13 lat temu posłowie SLD zostali przyłapani na głosowaniu „na dwie ręce”. W sprawę weszła prokuratura, więc tak należy ten wątek odczytywać. To było złamanie regulaminu sejmowego, a dwa – raczej też złamanie prawa. Zainteresowane osoby powinny ponieść konsekwencje, a czy to się stanie, to jest to sprawa pod dużym znakiem zapytania.

Sam spór o Trybunał Konstytucyjny oraz powaga sprawy nie wymagałaby powtórzenia głosowania?

– Wolałbym, żeby odpowiednią opinię w tej sprawie wydali prawnicy. To jest zadanie dla nich stwierdzić, czy głosowanie „na dwie ręce” miało wpływ na ważność bądź nieważność czwartkowego głosowania. Radzę więc, aby trzymać się litery prawa.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl