logo
logo

Zdjęcie: M. Borawski/ Nasz Dziennik

Jaką rolę odegrali agenci ABW?

Wtorek, 20 listopada 2012 (13:24)

Aktualizacja: Środa, 21 listopada 2012 (11:26)

Z Bogdanem Święczkowskim, byłym szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), rozmawia Izabela Kozłowska

ABW i prokuratura poinformowały, że prowadzą śledztwo w sprawie „osoby planującej zamach na konstytucyjne organy RP”. Jak ocenić informacje podane przez oficerów ABW i prokuratorów?

- Z informacji przekazanych przez prokuratora, a także oficerów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wynika, że była to z góry zaplanowana kombinacja operacyjna ABW prowadzona przez prawie rok. Wszystko wskazuje na to, że inne osoby, które znajdowały się w otoczeniu podejrzanego i miały brać udział w tej zbrojnej organizacji, to byli tajni agenci lub oficerowie ABW.

Wskazuje to między innymi na to, że zostali przesłuchani, a nie zostali zatrzymani i nie postawiono im zarzutów. W związku z powyższym należy domniemywać, że ten człowiek, pisząc w internecie, wzbudził zainteresowanie Agencji, która w odpowiedni sposób „oplotła” go różnego rodzaju osobami, które mogły – przynajmniej jak on wyjaśniał – inspirować go.

Jest to klasyczna kombinacja realizowana przez służby specjalne. Mieliśmy do czynienia z takimi kombinacjami w Stanach Zjednoczonych, gdzie osoba typowana na potencjalnego terrorystę była przedmiotem kombinacji operacyjnej, sprzedawano jej materiały wybuchowe, pozwalano czynić pewne przygotowania do zamachu terrorystycznego po to, by w odpowiednim czasie zatrzymać.

Jeżeli tak było, to nie było żadnego realnego zagrożenia zamachem terrorystycznym, ponieważ ta osoba była całkowicie kontrolowana przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego zarówno metodami technicznymi, jak i osobowymi.

Jak ocenia Pan działania ABW w tej sprawie?

- Wszystko wskazuje na to, że ta osoba była pod całkowitą kontrolą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Natomiast bardzo ważnym szczegółem, który należy dokładnie zanalizować, jest fakt pochodzący z wyjaśnień zatrzymanego mężczyzny. Podobno ten pan powiedział, że był inspirowany przez inną osobę do podejmowania takich działań. Jeżeli tą osobą był oficer lub agent ABW i inspirował podejrzanego do tych działań, to byłoby to przekroczenia granic dozwolonych ustawą o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Oczywiście, należy brać pod uwagę, że osoba ta może składać fałszywe wyjaśnienia. Prokuratura musi bardzo dokładnie wyjaśnić, czy i w jaki sposób agenci ABW inspirowali tego człowieka i czy ich zachowanie było unormowane ustawą o ABW. Niestety, w tym zakresie, w realizacji takich akcji, kombinacji operacyjnych ustawa o ABW oraz AW nie ma szczegółowych unormowań prawnych. Wszystko to jest oparte na aktach wewnętrznych szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Czy istniało realne zagrożenie terrorystyczne?

- Należy pamiętać o dwóch kwestiach. Po pierwsze, człowiek ten był specjalistą z zakresu materiałów wybuchowych. Jeżeli pokazuje się zdjęcia wybuchów z 2000 roku, to oznacza, że on dokonywał eksplozji w ramach swojej pracy.

Po drugie, proszę zauważyć, że ma on postawiony zarzut jedynie przygotowania zamachu i przygotowania sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa detonacji materiałów wybuchowych. To oznacza, że jego działania nigdy nie weszły w fazę tzw. usiłowania, czyli działania bezpośredniego zmierzającego do realizacji zamierzonego celu. Musiał się on koncentrować na działaniach technicznych, organizacyjnych, ewentualnie werbalnych, które się nie przerodziły w jakiekolwiek konkretne  zagrożenie. Wówczas mielibyśmy do czynienia z usiłowaniem.

Dlaczego dopiero teraz te informacje zostały przekazane do wiadomości publicznej? Czy można wysunąć stwierdzenie, że jest to pewnego rodzaju medialna manipulacja?

- Oczywiście, można snuć różnego rodzaju hipotezy. Niewątpliwie ta informacja ujawniona dzisiaj, mówiąca o tym, że ten człowiek miał poglądy narodowe, nacjonalistyczne, nie jest przypadkowa. Z informacji prokuratury wynika, że konferencja miała być przeprowadzona tydzień wcześniej – 12-13 listopada br. – czyli zaledwie dwa dni po warszawskim Marszu Niepodległości. Gdyby ujawniono informacje, że ten człowiek ma poglądy narodowe czy nacjonalistyczne, jeszcze bardziej mogło to mieć wymiar manipulacyjny i dezinformacyjny.

Z informacji prokuratora Artura Wrony wynika, że przesunięcie o tydzień tej konferencji związane było z pojawieniem się nowych, istotnych dowodów i prokuratorzy musieli przeprowadzić czynności procesowe.

Nie wiązałbym tego bezpośrednio z problemami w koalicji. Raczej wiązałbym to z Marszem Niepodległości, tzn. wykazaniem, że narodowcy i nacjonaliści to Marsz Niepodległości, czyli ludzie, którzy chcieli wysadzić Sejm. O takie zamiary podejrzewam polityków „partii miłości”, a nie prokuratorów czy funkcjonariuszy.

Informacje miały w złym świetle pokazać organizatorów, uczestników Marszu Niepodległości?

- Bardzo prawdopodobne jest, iż chciano pokazać, że ci narodowcy i nacjonaliści, którzy wszczynali burdy na Marszu Niepodległości, to jednocześnie są narodowcy i nacjonaliści, którzy przekroczyli granice i chcą naprawdę „rozpalić” państwo. Jest to zgodne z tym nurtem mainstreamowym, mówiącym o tym, że partie opozycyjne chcą doprowadzić do przewrotu. W związku z powyższym bardzo istotna jest informacja o tym, że podejrzany był inspirowany przez inne osoby.

Być może oprócz kwestii typowo kryminalnych niestety działanie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego nacechowane było pewnymi względami politycznymi.

W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z jednym zamachem terrorystycznym, dokonanym przez byłego działacza Platformy Obywatelskiej. Dobrze by było pokazać przynajmniej, że przygotowania czynił człowiek opcji przeciwnej: narodowej, nacjonalistycznej.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska

NaszDziennik.pl