– Mam nadzieję, że uda się jak najszybciej te badania wykonać, ale kilka miesięcy pracy to jest minimum – podkreśla genetyk dr Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Zaznacza, że ze względu na stan zachowania szczątków może to potrwać dłużej.
– Szkielet jest w złym stanie, przede wszystkim jest niekompletny – wskazuje genetyk. – To nie było pierwotne miejsce pochówku, tylko wtórne, tam były inne dodatkowe kości, dlatego szkielet jest mocno niekompletny – dodaje.
Po wydobyciu szkielet przeszedł w Warszawie badania antropologiczne, które wykazały, że są to kości mężczyzny w wieku 40-50 lat. Specjaliści dysponują materiałem porównawczym od najbliższej rodziny. – Materiał porównawczy mamy od kilku osób spokrewnionych, m.in. od żyjącej córki majora – zaznacza genetyk. – Rodzina jest w stałym kontakcie – tłumaczy Ossowski.
Domniemane szczątki „Hubala” dostarczyła do badań do Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów w Szczecinie Fundacja „Honor, Ojczyzna” im. Raginisa, która wraz ze Stowarzyszeniem „Wizna 1939” prowadziła prace poszukiwawcze.
– Stan zachowania szczątków zależy od tego, jaka jest gleba, niektóre zachowują się lepiej, niektóre gorzej. Tutaj widocznie ta gleba nie była najlepsza. Zresztą to w ogóle był wtórny pochówek – mówi Marcin Sochoń, wiceprezes Stowarzyszenia „Wizna 1939”.
Genetycy ze Szczecina nie pierwszy raz badają domniemane szczątki mjr. Dobrzańskiego. – To nie pierwsze badania, prowadziliśmy je już wcześniej, tamte jednak nie potwierdziły identyfikacji ze znajdowanych prawdopodobnych szczątków – mówi dr Ossowski. – To pokazuje, jak ważna jest tutaj genetyka – zaznacza.
Kości przy cmentarzu
Sochoń mówi, że było już 20 poszukiwań „Hubala”.
Ossowski podkreśla, że historia wskazująca na to, że mogą to być szczątki mjr. Dobrzańskiego, wygląda bardzo prawdopodobnie. – Każda z tych historii wyglądała bardzo przyzwoicie, chociaż ta obecna jest bardzo konkretna – ocenia genetyk. – Z tych wszystkich, które do tej pory słyszałem, ta jest najbardziej konkretna – dodaje. – Ustalenia prowadzone przez członków fundacji oraz osoby zaangażowane pozwoliły na wytypowanie prawdopodobnego miejsca pochówku „Hubala”. Takich typowań w przeszłości było kilka i wszyscy jesteśmy bardzo ostrożni. Mamy nadzieję, że tym razem się w końcu uda – podkreśla Ossowski. – Dla nas jest to wielkie wyzwanie i zaszczyt, że możemy pomóc w tej układance i być może uda się go zidentyfikować – dodaje. – Fundacja i ekipa Stowarzyszenia „Wizna 1939” zrobiliśmy to, co mogliśmy zrobić, teraz wszystko w rękach zespołu genetyków – stwierdził Sochoń.
Badacze kierowali się relacjami mówiącymi, że „Hubal” spoczął właśnie na cmentarzu w miejscowości Inowłódz (woj. łódzkie). W wyniku kilkakrotnych badań w ostatnich miesiącach wydobyto jedynie fragmenty szkieletu. – W trakcie wykonywanych prac w miejscu poszukiwań natrafiono na szczątki ludzkie, m.in. kości kończyn dolnych i górnych, które były złożone w rejonie muru otaczającego cmentarz; nie był to jednak typowy pochówek w ziemi. Sposób oraz głębokość ułożenia w gruncie wskazują jednoznacznie, że kości zostały skupione w jednym miejscu, pod murem, po przeniesieniu ich z innego miejsca i przykryte warstwą gliny i kamieni – informował pod koniec marca Dariusz Szymanowski ze Stowarzyszenia „Wizna 1939”.
– Odnalezione podczas prac szczątki znalazły się „pod murem” po ich dwukrotnym przenoszeniu: w 1949 roku, z grobowca rodziny Kowalskich w nieoznaczone miejsce w pobliżu muru otaczającego cmentarz, a stamtąd w połowie lat 80. kilka metrów obok, na skutek ich odnalezienia i naruszenia podczas budowy grobowca – stwierdza Szymanowski. – Ustalenia, wynikające z przeprowadzonych prac sondażowych, mogą dowodzić o prawdziwości dotychczasowych twierdzeń i przypuszczeń, stojących u podstaw podjęcia decyzji o przystąpieniu do poszukiwań, że są to szczątki „oficera”, którego w 1949 roku Stanisław Kowalski miał potajemnie pochować na cmentarzu, w pobliżu muru – dodaje.

