logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Nikt nie dbał o interes państwa

Środa, 11 maja 2016 (19:03)

Wzrost długu publicznego o ponad 100 proc., brak dbałości o obronę polskich interesów, nieskuteczne wydawanie pieniędzy z UE, np. na horoskopy dla psów – tak wicepremier, szef MR Mateusz Morawiecki podsumował w środę w Sejmie osiem lat rządów koalicji PO – PSL.

Wicepremier, przedstawiając w środę bilans dwóch kadencji rządów PO – PSL, ocenił, że notowany wówczas wzrost gospodarczy „nie był wzrostem za nasze zasługi tylko wzrostem za nasze długi”.

Podkreślił, że ówczesna koalicja rządowa zwiększyła dług publiczny o ponad 100 proc. – Kiedy PiS zostawiało rządowe gabinety w 2007 roku, dług publiczny wynosił 511 mld, dzisiaj to jest ponad 900 mld, ale jednocześnie skonsumowaliście państwo 160 mld z OFE, to razem jakby było 1 bln 80 mld. Powiększyliście dług publiczny o ponad 100 proc. – powiedział wicepremier.

Morawiecki dodał, że 65 proc. długu państwa jest długiem wobec zagranicy, łączny dług wobec zagranicznych wierzycieli wynosi w sumie 2 bln 100 mld zł. Porównał to z PKB, który za ostatni rok wyniósł 1 bln 790 mld zł, czyli „120 proc. zadłużenia względem PKB co do zagranicy, zarówno jeśli chodzi o dług państwa, jak i dług przedsiębiorstw, korporacji, kredyty handlowe, korporacyjne i wszystkie”. – To jest pułapka, w którą wpadliśmy, i z której będziemy wychodzić przez 20 lat – zaznaczył.

Ocenił, że szczególny wzrost zadłużenia występował właśnie za rządów koalicji PO – PSL.

Wicepremier dodał, że tylko 50 proc. naszego sektora przemysłowego znajduje się w polskich rękach. – 65 proc. sektora bankowego jest w rękach zagranicznych i to po ich częściowej repolonizacji, 2/3 naszego eksportu jest robione przez firmy z kapitałem zagranicznym [...]. Tak dalej nie może być. To jest droga donikąd – zaznaczył.

Dlatego – jak przekonywał – obecny rząd PiS proponuje inny model gospodarki, który będzie służył całemu społeczeństwu. – Mogę obiecać, że nasza polityka gospodarcza będzie dużo większy nacisk kładła (na to), żeby z jednej strony dbać o mechanizmy wolnego rynku. Jesteśmy oczywiście formacją, która szanuje wolny rynek, chce być częścią Europy, ale jednocześnie nie chce poklepywania po plecach i chce realizacji naszych, polskich interesów [...]. Jednocześnie we wszystkich działaniach, we wszystkich projektach, które będziemy realizować, będziemy uwzględniać przede wszystkim to, żeby nasza rzeczywistość była dużo bardziej solidarnościowa – mówił.

Zdaniem wicepremiera, poprzednia ekipa za mało uwagi przykładała też do obrony polskich interesów za granicą.

– Ja mam wrażenie, że państwo nie jechaliście tam [do UE – PAP] z biało-czerwoną flagą, tylko z połową tej flagi – tylko z tą białą częścią. Bo bardzo poważne problemy, naprawdę fundamentalne dla naszej gospodarki, takie jak polityka klimatyczna, polityka komunikacyjna, wielkie problemy, które były potraktowane bardzo, bardzo pobieżnie – przekonywał minister rozwoju. – Brak było poważnej analizy, było poklepywanie po plecach – dodał. Tymczasem – mówił minister – obrona polskich interesów „polega na twardej realizacji poszczególnych zapisów procesu negocjacyjnego”.

Krytykował też prowadzoną przez poprzednie Ministerstwo Gospodarki promocję handlu w wykonaniu Wydziałów Promocji Handlu i Inwestycji. – Szanowni państwo, jakbyście zajrzeli do tego, co się tam działo, to nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać – mówił Morawiecki. Według niego, delegowani na te placówki – np. w Afryce – często nie znali żadnego języka obcego.

Dodał, że niektóre placówki zagraniczne odpowiedzialne za promocję polskiego handlu wydawały na ten cel jedynie dwudziestą otrzymanych środków.

Morawiecki przekonywał, że jedną z największych porażek poprzedniego rządu było doprowadzenie do sytuacji, w której od 2 do 3 mln polskich obywateli wyjechało z kraju. – Naszym towarem eksportowym, w takim smutnym tego słowa znaczeniu, byli Polacy – dodał.

Minister rozwoju skrytykował też politykę wydawania środków unijnych przez poprzedników.

– Odziedziczyliśmy po ośmiu latach i poprzedniej perspektywie budżetowej taką sytuację, że 9 miliardów euro było zagrożonych, a 31,5 miliarda złotych, czyli ok. 7-8 miliardów euro, to były środki niewydane. Dzisiaj zostało około 3-4 miliardów z tych autentycznie zagrożonych – podkreślił.

Minister ocenił, że środki unijne powinny być inwestowane, a nie tylko wydawane, co – według niego – promowała poprzednia ekipa. Pieniądze UE trafiały – jak wskazał Morawiecki – również na kontrowersyjne inwestycje, takie jak: horoskopy dla psów, „wirtualne cmentarze”, „dziewięć kilometrów słupków w szczerym polu”, „bardzo innowacyjne pudełko do butów”.

Zdaniem wicepremiera, z pieniędzy UE współfinansowane były „zamki na piasku”. – Trudno o bardziej charakterystyczną metaforę polityki gospodarczej, która była prowadzona – zaznaczył.

RS, PAP

NaszDziennik.pl