logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Agenci ABW wśród obrońców życia

Czwartek, 12 maja 2016 (04:16)

Aktualizacja: Czwartek, 12 maja 2016 (12:05)

Z Jackiem Kotulą, przewodniczącym rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO – Prawo do Życia, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Minister Mariusz Kamiński poinformował, że w zainteresowaniu ABW były manifestacje organizowane przez obrońców życia. Odnalezione zostały meldunki tajnych współpracowników ABW o treści rozmów prowadzonych w autokarach przewożących uczestników manifestacji – powiedział minister.

– Widać, że państwo pod nadzorem Platformy i PSL nie tylko zniszczyło gospodarkę, ale wyciągnęło rękę po wolności obywatelskie i inwigilowało obywateli tak, jak to miało miejsce w PRL. To było państwo „PRL bis”. To wstyd, że ludzie, którzy teraz demonstrują swoje niezadowolenie podczas marszów KOD, kilka miesięcy temu swoim działaniem zaprzeczali podstawom demokracji, inwigilując ludzi jadących na marsze obrońców życia i patriotyczne. To była władza resortowa, władza, która inspiracje czerpała z najciemniejszych kart naszej historii. Myślę, że tym powinna zająć się Komisja Wenecka i Parlament Europejski.

W czym obrońcy życia mogli zagrażać bezpieczeństwu państwa?

– Wszyscy pamiętamy szczególne zainteresowanie rządów Platformy i PSL kwestią promocji ideologii gender, in vitro i seksedukacji. Obrońcy życia stali twardo na stanowisku, że tak nie może być, naród musi stać na tradycyjnych wartościach. Gdy tylko mieliśmy do tego okazję, to informowaliśmy społeczeństwo o tym, jak w danej sprawie zachowywali się politycy partii tworzących koalicje. Nawet na wiecach Bronisława Komorowskiego przypominaliśmy, że były prezydent podpisał się pod zabijaniem dzieci poczętych, popierając kompromis aborcyjny. Tak samo było z premier Ewą Kopacz. Przez osiem lat staliśmy w twardej opozycji do tej władzy, która siłą promowała dewiacje płynące z Zachodu. Nikogo nie biliśmy, nie nosimy broni, staliśmy i się modliliśmy. To – jak się okazuje – jest wystarczający powód, aby wśród nas umieszczać tajnych współpracowników.

Kiedykolwiek ktoś udowodnił obrońcom życia łamanie prawa?

– Nigdy. Różne środowiska, politycy Platformy czy SLD albo osoby indywidualne wytoczyły nam 10 procesów. Mnie osobiście 1 w sprawie aborcji w szpitalu Pro-Familia. Wszystkie procesy wygraliśmy. Możliwe, że próbowano nas zniszczyć od tyłu. Jeden z lekarzy oskarżył 9 internautów o poglądach pro-life o zniesławienie, bo ci komentowali w sieci proceder przeprowadzania aborcji. Zastanawia mnie, skąd ta osoba wiedziała, że pod numerami IP znajdują się właśnie te konkretne osoby.

Spodziewał się Pan tego, że wśród obrońców życia może być TW?

– Nie mam wokół nikogo podejrzeń. Mnie byłoby trudno wyłapać TW z naszych szeregów, bo za bardzo ufam ludziom. Jeżeli jacyś „życzliwi” byli wśród nas, to pewnie się sami wykruszyli albo zostali odwołani, bo samych pikiet pod szpitalem Pro-Familia mieliśmy 31. Każda trwała ponad godzinę. Były jeszcze wystawy, marsze w obronie życia i rodziny. Gdyby któryś z agentów wytrzymał to, to trzeba mu by było pogratulować wytrwałości. Bardzo dużo się modliliśmy. Może ta modlitwa uwolniła nas od agentów?

Oczekuje Pan więcej szczegółowych informacji o inwigilacji obrońców życia?

– Skoro tę sprawę porusza konstytucyjny minister, to uważam, że sprawa jest poważna. Osobiście chciałbym się dowiedzieć, czy do naszych struktur służby nie wpuściły swojego człowieka, czy gdzieś nie było takich prowokatorów, jak kiedyś pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Kieruję oddziałem rzeszowskim Fundacji PRO – Prawo do Życia, więc to nie do mnie należy wysuwanie oficjalnych próśb do władz. Ale myślę, że warto dowiedzieć się, kto, kiedy i dlaczego interesował się działalnością obrońców życia w Polsce. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl