Ryszard Petru liczy na obalenie rządu Prawa i Sprawiedliwości. Twierdzi, że do tego „być może potrzebna będzie rewolucja”. Jak przyjął Pan słowa lidera Nowoczesnej?
– Nie traktuję słów Petru poważnie. Lider Nowoczesnej słynie z wpadek, więc teraz popełnił kolejną. Śmiem twierdzić, że on nie zna znaczenia słowa „rewolucja”. To, co robi, jest to ogromny populizm. Gdzie ten pan i jego rodzina byli, kiedy „Solidarność” obalała komunizm? Gdzie byli, kiedy miliony walczyły za Polskę? Dla mnie najważniejsze jest to, co mi rodzice i dziadkowie wpajali od dzieciństwa, czyli sztandar z napisem: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Św. Jan Paweł II, gdy przylatywał do Polski, najpierw całował ziemię. Musimy pamiętać, kogo Petru reprezentuje. To jest uczeń Leszka Balcerowicza, który odpowiada za masową prywatyzację. Warto zapytać obu panów, co się stało z polskimi zakładami i ludźmi, których wyrzucono z pracy. Zadałbym też pytanie byłemu prezydentowi Lechowi Wałęsie, co z realizacją hasła „Złodzieje pójdą w skarpetkach”? Były głośne zapowiedzi, a okazało się, że złodzieje i oligarchia ma się dobrze, a to robotnicy nie mają z czego żyć. Doprowadzono miliony ludzi do biedy, a teraz wzywa do rewolucji przeciwko rządowi, który chce zapewnić ludziom godne życie. Czym dla niego jest Ojczyzna? Czy on kieruje się jakimikolwiek wartościami?
Marsze będą częścią krajobrazu Polski, jak długo będzie rządzić PiS?
– A to kolejna ciekawa kwestia. Pewne grupy donoszą na Polskę do Komisji Europejskiej, twierdząc, że nie ma u nas demokracji, tymczasem ulicami miast przechodzą marsze, a policja nikogo nie pałuje, budki pod ambasadą nie płoną, a każdy może mówić, co myśli. To jest prawdziwa wolność. A co do powodów, dla których ekipa Kijowskiego wychodzi na ulice, to te marsze będą. Dlaczego? Bo im się nie podoba, że Polska staje się suwerenna, że czołowi politycy nie jedzą drogich obiadów na koszt podatnika, że nie ma spotkań na cmentarzach. Myślę, że marsze by ustały, gdyby Jarosław Kaczyński ciągnął z nimi samolot OLT i uczestniczył w aferach. A to jest człowiek, który na pierwszym miejscu stawia Ojczyznę, więc o jego udziale w nielegalnych interesach nie może być mowy. Uczestnicy marszów KOD walczą więc o powrót starego, aby dobro obywateli ustąpiło miejsca umiłowaniu pieniądza.
W Warszawie odbyło się spotkanie programowe Komitetu Obrony Demokracji. Wszystko wskazuje na to, że KOD stanie się partią. Dla Pana opcja ta jest prawdopodobna?
– Opozycja nie ma lidera, więc zaczęła się walka. Gryzą się ze sobą liberałowie z komunistami, ateiści z socjaldemokratami itd. Wokół tego krąży ciągle żywe SLD. Tylu potencjalnych wyborców jest do zagospodarowania, a Kijowski to czuje. Według mnie, plan stworzenia partii miał na samym początku. Nie bez powodu jeździ za granicę szukać wsparcia politycznego i pewnie finansowego. Teraz Grzegorz Schetyna obraził się na Kijowskiego, Petru próbuje zjednać sobie przychylność manifestantów KOD, bo to jest ogromna gra polityczna. Kijowski z pewnością stworzy partię, a ja apeluję do niego, żeby najpierw zapłacił alimenty. Biedna kobieta z dziećmi czeka na ten przelew. Rodzicielstwo powinno być odpowiedzialne. W górach mówi się, że jeżeli ktoś nie potrafi ułożyć sobie życia rodzinnego, to niech nie bierze się za politykę. Kto w rzeczach małych jest mały, to i w dużych będzie mały.
Partia KOD może być zagrożeniem dla Prawa i Sprawiedliwości?
– To żadna konkurencja dla PiS. Partia, do której należę, jest oddana sprawie, dba o rodziny i to pokazują sondaże. A zobaczmy, że mamy straszenie społeczeństwa wykluczeniem w Europie, strajk w CZD czy wspomniane marsze KOD. Sama sprawa Trybunału jest upolityczniona. Ludzie rozumieją, że to, co wielkie, rodzi się w bólu, ale potem przyniesie wiele korzyści. Dlatego o sukces PiS jestem spokojny.
Co jakiś czas członkowie opozycji przebąkują potrzebę rozpisania wcześniejszych wyborów.
– To jest tańczenie na linie. O przedterminowych wyborach nikt nie myśli poważnie – my, bo konsekwentnie realizujemy program, a oni z uwagi na to, że mają niskie notowania w sondażach i ponieśliby drugą tak wielką klęskę. Ale jeżeli chcą politycznego samobójstwa, to niech krzyczą dalej, niech im spada poparcie. Bo będzie spadać. Nikt nie lubi krzykaczy, populistów i donosicieli. Taka nasza polska natura, że nie podoba się nam, gdy ktoś krzywdzi matkę, a Ojczyzna to jest matka.

