Jak zrodził się pomysł napisania trzeciej książki o ks. abp. Ignacym Tokarczuku pt. „No omnis moriar. Abp Ignacy Tokarczuk we wspomnieniach”?
– W 2012 r., w przededniu 70. rocznicy przyjęcia święceń kapłańskich przez abp. Tokarczuka, staraniem Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie oraz Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie ukazała się publikacja „Nie można zdradzić Ewangelii. Rozmowy z abp. Ignacym Tokarczukiem”. Książka, poprzedzona wstępem ks. abp. Tokarczuka, spotkała się z dużym zainteresowaniem, czego wyrazem było jej drugie wydanie rok później. Przygotowując wspomnianą książkę, doszedłem do przekonania, że warto odwołać się do pamięci rozmówców ks. abp. Tokarczuka z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, uzupełniając i precyzując szczegóły obrazujące jego postawę. Zamiar przygotowania książki będącej zbiorem relacji osób, z którymi spotykał się czy też współpracował ks. abp Tokarczuk, przedstawiłem samemu arcypasterzowi podczas spotkań poprzedzających wydanie pierwszej publikacji. Inicjatywa ta zyskała jego aprobatę, co więcej, ks. abp Tokarczuk wskazał kilkanaście osób, z którymi należałoby porozmawiać. Zbieranie relacji rozpocząłem w październiku 2012 r., z niektórymi ksiądz arcybiskup zdążył się zapoznać. Podczas naszego ostatniego spotkania, 12 grudnia 2012 r. pytał, kiedy przygotowywana książka może się ukazać… Spełniając dane słowo, oddajemy Czytelnikom wspomnianą książkę w przededniu 74. rocznicy przyjęcia przez ks. abp. Ignacego Tokarczuka święceń kapłańskich.
Jak powstawała ta książka?
– Jej przygotowanie zajęło mi ponad trzy lata. Relacje zbierałem w latach 2012-2015. Rozpoczynając pracę, nie przypuszczałem, że będzie ich ponad osiemdziesiąt. Wśród zdających relacje są osoby współpracujące dłużej z ks. abp Tokarczukiem, jak i takie, które stykały się z nim sporadycznie. Wyjątek stanowi relacja osoby, która nigdy nie spotkała się z ordynariuszem przemyskim, aczkolwiek korzystała z jego opieki i pomocy.
Książka zawiera 85 relacji uporządkowanych alfabetycznie. Wgłębiając się w jej treść, możemy ujrzeć ks. abp Tokarczuka z perspektywy współpracowników, biskupów, kapłanów, w tym także podległych mu z diecezji przemyskiej, są tam również wspomnienia zakonników i zakonnic, opozycjonistów, wiernych diecezji oraz najbliższej rodziny. W aneksie umieściłem pięć tekstów uzupełniających treść książki i – w moim przekonaniu – ważnych dla ukazania osoby ks. abp. Tokarczuka. Dwa z nich, wywołane przeze mnie, prezentują relacje pomiędzy ks. abp. Tokarczukiem a Zgromadzeniem Sług Jezusa (tekst autorstwa s. Heleny Suli) i Zgromadzeniem Sióstr św. Józefa (tekst s. Stefanii Jaworskiej). Trzeci to studium autorstwa ks. Aleksandra Kustry, będące rezultatem mojego spotkania z autorem i długich rozmów o ks. abp. Tokarczuku. Kolejne dwa to relacja s. Marii Anuncjaty Strasburger ze Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek z wyjazdu na Kresy Wschodnie w 1988 r., poprzedzonego wizytą u księdza arcybiskupa, oraz list Marii Siary będący świadectwem o ks. abp. Tokarczuku, przesłany do Wydziału Nauki Katolickiej Kurii Metropolitalnej w Przemyślu już po śmierci arcypasterza.
Proszę powiedzieć, czym różni się ta książka od poprzednich dwóch wydań „Nie mogłem zdradzić Ewangelii”?
– Gdyby nie wspomniana przez pana książka, z pewnością nie powstałaby publikacja „No omnis moriar. Abp Ignacy Tokarczuk we wspomnieniach” wydana wspólnie przez IPN Oddział w Rzeszowie, Uniwersytet Rzeszowski, który w 2009 r. nadał ks. abp. Tokarczukowi doktorat honoris causa oraz Wydawnictwo bł. Jakuba Strzemię archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego. Jednym z postulatów podniesionych we wstępie do książki „Nie można zdradzić Ewangelii. Rozmowy z abp. Ignacym Tokarczukiem” było przeprowadzenie rozmów z osobami, które na różnych polach współpracowały z arcypasterzem, co więcej – podzielały jego poglądy, jak również z tymi, którzy mieli odmienne zdanie. Aby zrealizować przyjęte założenie, zbierając relacje, próbowałem dotrzeć do jak najliczniejszego grona osób. Niestety, niejednokrotnie przegrywałem z czasem. Nie udało mi się uzyskać relacji m.in. kard. Józefa Glempa czy ks. infułata Juliana Żołnierkiewicza, pomimo iż starania o możliwość rozmowy z tymi osobami zostały poczynione. Oddawana Czytelnikom książka opatrzona jest też bogatym materiałem ikonograficznym ilustrującym posługę ks. abp. Ignacego Tokarczuka.
Jaki obraz ks. abp. Tokarczuka wyłania się z kart „No omnis moriar. Abp Ignacy Tokarczuk we wspomnieniach”?
– Przekaz, jaki udało się zebrać, ma wartość zarówno faktograficzną, jak i interpretacyjną. Spersonalizowany charakter publikacji skłaniał rozmówców do wyrażania subiektywnych sądów i opinii, w których ważną rolę odgrywają emocje i osobiste doświadczenia. Ocena postawy ks. abp. Tokarczuka w poszczególnych przypadkach uzależniona jest od rozmówcy i jego osobistych relacji z przemyskim arcypasterzem. Mozaika opinii powziętych z różnej perspektywy, składająca się na obraz postaci księdza arcybiskupa, obiektywizuje ocenę jego posługi duszpasterskiej jako jednego z najwybitniejszych kapłanów w dwudziestowiecznej historii Polski. Z lektury prezentowanych relacji wyłania się obraz ks. abp. Tokarczuka – kapłana i biskupa, rządcy diecezji, przeciwnika ustroju komunistycznego, inspiratora budowy świątyń bez zgody władz, kaznodziei, orędownika opozycji demokratycznej w PRL, obrońcy Ruchu Społecznego „Solidarność”, jak również osobowości z jednej strony zdecydowanej w działaniu, a jednoczenie bardzo subtelnej, jako skromnego duszpasterza w duchu św. Franciszka, przepełnionego modlitwą i pokorą, wymagającego od siebie i innych, pracowitego, czasem nierozumianego nawet przez najbliższe otoczenie. Arcybiskup Tokarczuk jawi się nam też jako strażnik polskości i pamięci o Kresach Wschodnich II RP, bliski współpracownik i przyjaciel Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego, z którym potrafił się w niektórych kwestiach nie zgadzać, przyjaciel kard. Karola Wojtyły, późniejszego Ojca Świętego Jana Pawła II, i zarazem często oponent Prymasa Józefa Glempa, odrzucający jakikolwiek dialog z komunistami.
Ludziom, którzy nie znali realiów czasów PRL, pewnie trudno będzie zrozumieć niektóre decyzje czy szerzej, działalność ks. abp. Tokarczuka – postaci nietuzinkowej, tym bardziej że problem z tym mieli nawet niektórzy jego współpracownicy...
– Dokładnie. Z przypominanych faktów i sądów wypowiadanych przez różne osoby, biorące za nie odpowiedzialność, możemy zrekonstruować codzienność ks. abp. Tokarczuka. Poprzez te szczegóły poznajemy jego osobowość, charakter, sposoby rozwiązywania sporów czy konfliktów, jak również sprawy, które legły u ich genezy. Wyrazem różnych punktów widzenia są niejednokrotnie rozbieżne sądy i opinie, niewpływające jednak na ogólną ocenę hierarchy i położonych przez niego zasług – dla Kościoła katolickiego, którego suwerenności bronił przed komunistyczną dyktaturą, i dla państwa polskiego, o którego niezawisłość przez lata zabiegał, dla ludzi opozycji, których wspierał duchowo i materialnie, wreszcie dla wiernych, dla których pozostał do dziś wzorem kapłana i biskupa o ogromnym autorytecie.
Czy można powiedzieć, że wgłębiając się w postać pierwszego metropolity przemyskiego, niejako dotykamy realiów życia ówczesnej diecezji przemyskiej?
– Odkrywanie i dokumentowanie wielkości ks. abp. Tokarczuka stanowi asumpt do poznania najnowszej historii diecezji przemyskiej, co więcej, dziejów Kościoła katolickiego w Polsce oraz opozycji demokratycznej w czasach PRL. Zawarte w książce informacje przeczą też funkcjonującemu w środowisku historyków mylnemu przekonaniu, że osoba i działalność księdza arcybiskupa zostały już opisane. Ze względu na determinację w działaniu i aktywność na wielu płaszczyznach postawa przemyskiego arcypasterza jest trudna do zaszufladkowania. Ukazanie jego sylwetki poprzez pryzmat codzienności, upodobań, wyborów i podejmowanych decyzji – często bardzo trudnych, rzuca nowe światło na działalność arcypasterza, która zakresem dalekosiężnych następstw znacznie wykraczała poza ramy diecezji przemyskiej. Mam nadzieję, że ta książka, wydana w 1050. rocznicę Chrztu Polski, posłuży w przyszłości do przygotowania pełnej biografii ks. abp. Tokarczuka. Jej służebność wobec nauki historycznej wynika z faktu, iż pamięć ludzka – mimo że ulotna, a czasem zbyt subiektywna i wybiórcza – jest ważnym nośnikiem wiedzy o przeszłości.
Od śmierci ks. abp. Tokarczuka minęło już ponad trzy lata. Czy z perspektywy czasu i na podstawie rozmów przeprowadzonych z różnymi ludźmi patrzy Pan na tę postać inaczej… No właśnie jak…?
– Upływający czas i spojrzenie innych ludzi – moich rozmówców – nie zmieniło zasadniczo mojego postrzegania osoby i zasług ks. abp. Ignacego Tokarczuka. Na pewno pogłębieniu uległ jego obraz, co – mam nadzieję – wpłynie na pełniejsze zrozumienie jego osoby, decyzji, wyborów i zasług. Zebrany materiał pozwolił mi lepiej zrozumieć trudne realia, w jakich pełnił posługę duszpasterską, a także zaprezentować nowe, często nieznane fakty z jego biografii bogatej w dokonania. Warto przypomnieć, że ks. abp Tokarczuk pełnił swoją posługę w okresie dyktatury komunistycznej, w warunkach – jak niejednokrotnie podkreślał – „nienormalnych”. Będąc strażnikiem suwerenności Kościoła katolickiego w naszej Ojczyźnie, był także depozytariuszem ideałów niepodległej Polski, co więcej – podejmował szereg decyzji w niezwykle trudnych okolicznościach.
Czy ta książka to ostatnie słowo, jakie powiedział Pan o ks. abp. Tokarczuku?
– Myślę, że nie. Spuścizna i dziedzictwo, które pozostawił po sobie ks. abp Ignacy Tokarczuk, są niezwykle bogate. Ich upublicznienie stanowi wartość, na podstawie której mogą kształtować się postawy patriotyczne oraz moralne następnych pokoleń Polaków. W zakłamanej komunistycznej Polsce ten hierarcha był drogowskazem i wzorem dla wielu Polaków, co więcej, może być też nim dla przyszłych pokoleń poszukujących swojej tożsamości.
Wciąż jest to postać nieodkryta do końca?
– Tak, o czym świadczy chociażby opublikowany przez ks. prof. Józefa Wołczańskiego dziennik duchowy ks. Ignacego Tokarczuka z lat 1959-1965. Podobnie jak we wspomnieniach z lat 1918-1976 odkrywamy w nim głębię duchowości tego arcypasterza, jego życie duchowe przepełnione modlitwą. Wiele osób z tej strony z pewnością go nie znało.
Poprzednie dwie Pana książki powstawały przy udziale ks. abp Toka.rczuka, bo na kanwie rozmów z nim osobiście. Ta książka ze zrozumiałych względów jest inna. Co dały Panu rozmowy z ludźmi, różnymi ludźmi, na temat księdza arcybiskupa?
– Niezwykle trudnie pytanie. Poza wiedzą ściśle historyczną miałem czasami odczucie, że są to moje osobiste rekolekcje.
Bez wątpienia ks. abp Tokarczuk był postacią wielką, ale niekoniecznie wszyscy się z nim zgadzali do końca, co znajduje też odzwierciedlenie w Pana książce….
– Tak, to prawda. Prezentowana książka nie posiada charakteru hagiograficznego. Jak powiedział jednak jeden z kapłanów archidiecezji przemyskiej: Miał swoje słabostki jak każdy człowiek. Jego dokonania wszystkie je jednak przyćmiewają. Ksiądz abp Tokarczuk był ich świadom. Świadczy o tym chociażby fakt, że we wspomnieniach ks. abp. Ignacego Tokarczuka z lat 1918-1976, które zostały ostatnio opublikowane przez ks. prof. Józefa Wołczańskiego, możemy wyczytać wnioski, jakie ksiądz arcybiskup wyprowadził w 10. rocznicę swojego pasterzowania w diecezji. Fragment ten zawarty został w 5 punktach. W pierwszym ksiądz arcybiskup napisał: „[…] kochać swoich kapłanów, być blisko nich, żyć ich problemami, wysłuchać i obiektywnie rozważyć wszystkie racje. Być w znaczeniu Bożym prawdziwym demokratą. Nie wymagać dla siebie przywilejów, samemu pracować jak najwięcej, samemu służyć diecezji jak najofiarniej. Być pierwszym w dawaniu siebie, być ojcem”. Czyż można coś więcej dodać? To chyba najpełniej pokazuje, jak ten bez wątpienia wielki pasterz rozumiał swoją posługę Bogu i ludziom.
Jednak, jak wspomniał Pan wcześniej, byli ludzie, którzy nie do końca zgadzali się z ks. abp. Tokarczukiem. Czy można zatem powiedzieć, że nazwijmy to ich „zdanie odrębne” wyrażone także w Pana książce tylko potwierdza regułę i pokazuje księdza arcybiskupa jako człowieka z krwi i kości, mocno stąpającego po ziemi…?
– Ksiądz abp Ignacy Tokarczuk, jak dobrze zapamiętałem jego słowa, zawsze mówił, że „należy liczyć się z faktami”, „że z faktami się nie dyskutuje”. Pogląd ten znajdował odzwierciedlenie w jego stosunku do komunizmu, którego podstawy negował jako wielką utopię wymierzoną w godność i wolność człowieka. Tym samym, jak wspominają moi rozmówcy, uznawał, że paktowanie z komunistami jest paktowaniem z diabłem i nie przynosi nikomu chluby. Z drugiej zaś strony był człowiekiem przepełnionym modlitwą, świadomym ograniczeń wynikających z charakteru. Pod koniec życia miał kłopoty ze wzrokiem. Jak wspomina siostra Władysława Buczyńska ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP, podczas pobytów w Starej Wsi, gdy trudno było mu dłużej stać, odprawiał Mszę św. w pokoju, wspomagany przez siostry. Ze względu na pogarszający się wzrok korzystał wtedy z tekstów specjalnie napisanych dużymi drukowanymi literami. O wielkości ks. abp. Tokarczuka świadczą nie krytyczne opinie niektórych osób, ale jego czyny. Po odznaczeniu przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego 3 maja 2006 r. Orderem Orła Białego podkreślał, iż to odznaczenie należy się nie tylko jemu, ale całej diecezji przemyskiej, której, moim zdaniem, jest wielką chlubą. Te słowa najlepiej pokazują, że żył nie dla siebie, tylko dla innych, służąc Bogu, Ojczyźnie i prawdzie, która nie uznaje kompromisu.

