W trakcie trwających od marca spotkań w Kolegium Świętej Rodziny próbowano odpowiedzieć na pytania dotyczące podstaw katolickiego wychowania. Jak wzmocnić umiejętności wychowawcze? Co zrobić, żeby wychowanie nie było obsługą czy tresurą? Jak zwiększyć szanse na sukces i oddalić porażki w wychowaniu? Jak stać się najlepszą matką, ojcem czy nauczycielem? Jak ochronić osobę przed współczesnymi zagrożeniami kultury? Czy wychowanie religijne ma jeszcze sens? Czy tylko ja wychowuję po katolicku?. Tak można pokrótce streścić zagadnienia, nad którymi pochylali się uczestnicy kursu. Pomagali je zgłębiać prowadzący wykłady naukowcy związani z Wydziałem Filozofii Chrześcijańskiej i Wydziałem Studiów nad Rodziną Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Wśród nich: prof. Artur Andrzejuk, dr Izabella Andrzejuk, dr Anna Kazimierczak-Kucharska, dr Andrzej Mazan, ks. Łukasz M. Kadziński, dr Michał Zembrzuski i dr Urszula Wolska.
Od tradycji do konsekwencji
Profesor Artur Andrzejuk zakończył kurs wykładem pt. „Różne odmiany tomizmu a problem jednej recepcji myśli św. Tomasza z Akwinu”. Przedstawił w nim swoistego rodzaju mapę tomizmu, bo jak zaznaczył, „tomizm tomizmowi nierówny”.
– Są różne wersje tomizmu, także bardzo absurdalne, czyli np. te, które zakładają przystosowanie innych filozofii do chrześcijaństwa. Tomizm jest jednak przede wszystkim metafizyką bytu – zauważył prof. Andrzejuk, który jednocześnie uściślił, czym tomizm nie jest.
– Nie jest „chrztem” filozofii niechrześcijańskiej, refleksją nad współczesną nauką czy syntezą wszelkich nurtów filozoficznych z myślą chrześcijańską – podkreślił.
Prelegent przybliżył też kolejne etapy kształtowania się tomizmu – od potępienia nauk Akwinaty po rozpoczęcie ich dogłębnej analizy, która zaowocowała powstaniem wielu odmian tomizmu.
– Mamy więc tomizm podręcznikowy (tradycyjny), gdzie przedmiotem metafizyki jest ujęcie bytu, a nie byt istniejący. Opiera się na podręcznikach, nie pisaniu rozpraw czy analiz. Ten tomizm niemal płynnie przerodził się w tomizm lowański, który uznaje, że nauka musi czerpać dane z biologii, przyrody – mówił prof. Andrzejuk.
Wykładowca omówił także w tej części swojego wystąpienia tomizm transcendentalny („ścisły”), polegający na otwieraniu się na inne filozofie, a w praktyce oznaczający kantyzm z heideggeryzmem, gdzie przedmiotem nauki jest nasza świadomość.
Profesor Andrzejuk wymienił też tomizm „transcendentalizujący” („unowocześniony”, otwarty), który praktycznie łączy tomizm z fenomenologią, filozofią analityczną, kantyzmem, a nawet marksizmem.
– Jest też tomizm egzystencjalny, gdzie przedmiotem metafizyki jest istniejący byt jednostkowy, istnienie jest pierwszym „pryncypium” tego bytu – zaznaczył wykładowca. Przedstawicielem tego tomizmu był m.in. prof. Mieczysław A. Krąpiec. Szereg poprawek do tego tomizmu wprowadził z kolei prof. Mieczysław Gogacz – przedstawiciel nurtu konsekwentnego. Dla niego istnienie jest pierwszym przedmiotem analizy filozoficznej. Tomizm egzystencjalny istnienie utożsamia z realnością, a wszelkie analizy konsekwentnie budowane są na teorii istnienia – podsumował prof. Andrzejuk.
Doświadczyć Boga
„Filozoficzne i teologiczne aspekty mistyki”. To temat wykładu dr. Michała Zembrzuskiego, który rozpoczął go od omówienia podstawowej terminologii tego zagadnienia. Wymienił ascetykę (wszystko, co wyraża wysiłek człowieka, np. odmówienie sobie pewnej przyjemności), mistykę (bezpośrednie doświadczenie obecności Boga, inicjatorem tego spotkania jest sam Stwórca), kontemplację (adoracja, to świadectwo intelektu i woli o zachodzących relacjach z osobą Boga), wiedzę uszczęśliwiającą (po naszej śmierci jest to widzenie Boga „twarzą w twarz”, ujęcie Boga w jego istnieniu i istocie).
Doktor Zembrzuski w swojej prelekcji wielokrotnie podkreślał, że doświadczenie mistyczne jest działaniem samego Boga. – Ascetyki i mistyki nie izolujemy od wiary w istnienie. Doświadczenie mistyczne jest natomiast nagłym, bezpośrednim i świadomym doznaniem istnienia Boga przez ludzki intelekt. Nie daje ono nowych pojęć czy wiedzy, ale przynosi raczej radość i miłość – mówił. Wykładowca wskazał też na współczesne zagrożenie pseudomistyką, gdzie to sam człowiek staje się niejako twórcą mistycznych przeżyć, buduje wewnętrzną osobowość (selfizm), izoluje się m.in. od Kościoła.
– Tymczasem nie można być mistykiem bez głębokiego życia religijnego, w tym wspólnotowego i sakramentalnego. Ten rozwój nie dokonuje się jednak naszą mocą – podkreślał. Czy trzeba dążyć do mistyki? – Nie, bo celem każdego chrześcijanina jest życie pełnią łaski (cnoty i dary Ducha Świętego) i szczęście, którym jest sam Bóg – konkludował dr Zembrzuski.

