Przy wysokiej frekwencji 72,2 proc. głosy rozłożyły się 52,9 do 48,1. To oznacza, że różnica między opcją „wyjść” a „pozostać” jest znaczna i zaskakująca. Wynosi aż 1,3 miliona głosów. W trakcie referendum nie prowadzono badań exit poll, więc noc z czwartku na piątek należała do najbardziej dramatycznych w historii politycznej Wielkiej Brytanii. Liczenie głosów odbywa się na Wyspach ręcznie w miejscach publicznych i w efekcie jest dość szybkie.
Okazało się, że poddani Elżbiety II nie posłuchali swoich i obcych polityków ani ekspertów. Historia udziału Zjednoczonego Królestwa w wielkim projekcie europejskiej integracji rozpoczęta w 1973 roku dobiega końca. W Unii zostaje 27 państw. Polska w efekcie awansuje na piąte miejsce pod względem ludności i siódme według PKB. Będziemy też największym państwem poza strefą euro. Podobne referendum już raz odbyło się w Wielkiej Brytanii, wtedy 67 proc. wyborców było za pozostaniem. Z punktu widzenia Wysp Unia widocznie zmieniła się na gorsze.
Premier David Cameron zapowiedział dymisję, tak aby jego następca objął urząd w październiku. To kolejny szef rządu ma formalnie zgłosić Radzie UE zamiar wystąpienia i wszcząć przewidzianą traktatem lizbońskim procedurę wyjścia.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

