logo
logo
zdjęcie

Agnieszka Jackowska

Nad edukacją wyszło słońce

Środa, 29 czerwca 2016 (04:19)

Według zapowiedzi minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej do 2020 r. w Polsce mają zniknąć gimnazja. Od tego czasu system edukacji ma być oparty o 8-letnią szkołę powszechną i 4-letnie liceum lub 5-letnie technikum.

Sprawę likwidacji gimnazjów trzeba widzieć z szerszej perspektywy. Do wszystkiego, co tworzono w mozole i trudzie, mamy sentyment. Myślę tu o reformie, która wprowadziła gimnazja w obieg polskiej szkoły.

Na początek odniosę się do wypowiedzi członków Związku Nauczycielstwa Polskiego. Ci twierdzą, że proponowana reforma jest powrotem do lat 60. XX wieku i cofaniem kraju w edukacji. To absolutnie nie jest prawda. Od lat 90. XX wieku realizowana jest w Polsce reforma edukacji w opcji liberalnej. A więc odchodzimy od mądrościowej edukacji opartej na wiedzy i prawdzie do edukacji użytkowej, która zamiast uczyć mądrości skupia się na umiejętnościach praktycznych ograniczonych do rozwiązywania testów. Szkolimy więc ludzi dobrze poruszających się w świecie, lecz niemyślących i niekierujących się prawdziwymi wartościami.

Dlaczego o tym wspominam przy okazji komentowania propozycji reformy? Bo okazuje się, że narzędziem, które miało utrzymać w ryzach polską młodzież, była mająca rzekomo pozytywny cel reforma wprowadzająca gimnazja. Towarzyszyło jej wprowadzenie testowej weryfikacji wiedzy. Testy odbywają się po każdym etapie nauczania, co wiąże się z dużym stresem dla dzieci, rodziców i nauczycieli. Dzieci kształci się więc „pod klucz odpowiedzi”.

Wydaje się, że podział z gimnazjami działa sprawnie. Wygląda to jak bardzo atrakcyjne opakowanie. Jednak w opinii metodyków, pedagogów i nauczycieli, zagubiono wychowanie i jego psychoedukacyjny wymiar, a myślenie ograniczono do testów egzaminacyjnych. Jeżeli teraz słyszymy, że minister Anna Zalewska proponuje powrót do 8-letniej podstawówki i 4-letniego liceum, to wierzę w to, że MEN widzi dobro w przekazywaniu prawdziwej wiedzy naszym dzieciom.

Wiem, że te zmiany mogą początkowo boleć, bo gimnazja dobrze funkcjonują, ale tylko w wymiarze organizacyjnym. Ponieważ od strony wychowawczej ponoszą porażkę. Dzieci przebywają tam w najtrudniejszym wieku. Okres nauki jest krótki, toteż zabiera się im możliwość zawierania długotrwałych znajomości i przyjaźni.

Jeżeli na szali położymy tzw. święty spokój, a więc niechęć do zmian, a po drugiej stronie wolę powrotu do rzetelnej wiedzy, to chyba warto podjąć trud budowy lepszej edukacji.   

Agnieszka Jackowska

Autorka jest filozofem, pedagogiem, członkiem Zarządu Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”. Jest także matką sześciu córek.

NaszDziennik.pl