logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Dotrzeć do młodych

Czwartek, 21 lipca 2016 (16:36)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem i wykładowcą akademickim oraz byłym członkiem Kolegium IPN, rozmawia Rafał Stefaniuk.

 

Dr Jarosław Szarek został wybrany przez Sejm na prezesa IPN. Decyzja ta musi uzyskać jeszcze akceptację Senatu. Wydaje się jednak, że jest to przesądzone. Jak ocenia Pan tę kandydaturę?

– Z postawy pana doktora i jego dotychczasowych wypowiedzi można wyczytać, że jest to osoba o silnym nastawieniu patriotycznym. To znaczy, że pion edukacyjny i naukowy chciałby ustawić w perspektywie uczenia miłości Ojczyzny. A jak wiemy, to dokonuje się m.in. poprzez naukę historii oraz historii najnowszej. Pamiętajmy, że również w IPN pojawiały się tendencje kosmopolityczne ideologiczne. Mogliśmy to obserwować chociażby w ocenie Jedwabnego. Teraz mamy do czynienia z kandydatem o dość jednoznacznie określonej postawie. Jest on mocno krytykowany przez liberałów, ale to dobrze, bo gdyby był chwalony, to można by czuć niepokój. Jak wiemy, w środowisku liberalnym chodzi o ideologię, a nie o prawdę czy wartości w klasycznym tego słowa znaczeniu.

Wybór dr. Szarka poprzedziła debata. Posłowie zgodnie podkreślali, że prezes IPN powinien być ponad polityką. Doktor Szarek jest taką osobą?

– Myślę, że powinien być ponadpartyjny. Każdy, kto zajmuje się sprawami publicznymi, nawet w najdrobniejszych kwestiach, jest polityczny. Każdy, kto realizuje idee dobra wspólnego, jest politykiem. Dlatego uważam, że prezes IPN nie powinien być ponad polityką, a być ponadpartyjny. W tym sensie uważam, że dr Szarek taki jest. Nie oznacza to, że jest ideowo obojętny i nie ma swoich poglądów. Prowadząc politykę historyczną, jest w klasycznym tego słowa znaczeniu politykiem, aczkolwiek daleko mu do partii. Nie taka jest jego rola, zadania i charakter.

Kolegium IPN jednogłośnie wskazało dr. Szarka na kandydata na urząd prezesa. To jest dodatkowy bodziec do wykonywania swojej funkcji?   

– Z pewnością tak. Gdy bierzemy pod uwagę ogrom zadań i nowe otwarcie w tym, co nazywamy podejściem do historii, nie ulega wątpliwości, że jednoznaczne wsparcie Kolegium, które sprawuje funkcję kontrolną, to duży bodziec dla nowego prezesa. Tym bardziej że Kolegium tworzą osoby o uznanym autorytecie i niepodważalnych kompetencjach.

Jakie wyzwania stoją przed nowym prezesem IPN?

– Jest ich wiele, ale na kilka szczególnie należy zwrócić uwagę. Jest to chociażby dokończenie procesu wyjaśniania tego, co się określa jako „dziedzictwo komunizmu”, a więc dekomunizacją. Przed IPN stoją zadania edukacyjne i dr Szarek bardzo mocno na nie stawia. Chce do młodych ludzi dotrzeć nie tylko poprzez szkołę, ale również poprzez inicjatywy organizowane przez IPN. Wreszcie istotną sprawą jest obrona dobrego imienia Polski w świecie. Tu nie chodzi o fałszowanie naszej historii czy przemilczanie czegoś, ale o pokazywanie prawdy i odkrywanie, czym ta polskość jest. To są rzeczy bardzo istotne.

Wiele spraw w naszej najnowszej historii wymaga wyjaśnień, jak choćby kulisy obławy augustowskiej. Wydaje się, że IPN bez pomocy innych instytucji państwowych może nie dać rady.

– Ta pomoc jest, bo w IPN znajduje się pion prokuratorski. Przy rozliczaniu pewnych spraw jest to rzecz podstawowa. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wyjaśnianie takich kart naszej historii jak obława augustowska, to trzeba zapytać o archiwa sowieckie i posowieckie. Dostęp do nich z pewnością będzie ograniczony. Miejmy więc świadomość, że dr Szarek będzie miał wszystkie możliwe narzędzia i w każdym czasie będzie mógł z nich skorzystać, i wszystko w pełni wyjaśnić. Mimo to myślę, że dr Szarek jest w pełni gotów, aby unieść spoczywający na nim ciężar.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl