Dr Jarosław Szarek został wybrany przez Sejm na prezesa IPN. Decyzja ta musi uzyskać jeszcze akceptację Senatu. Wydaje się jednak, że jest to przesądzone. Jak ocenia Pan tę kandydaturę?
– Z postawy pana doktora i jego dotychczasowych wypowiedzi można wyczytać, że jest to osoba o silnym nastawieniu patriotycznym. To znaczy, że pion edukacyjny i naukowy chciałby ustawić w perspektywie uczenia miłości Ojczyzny. A jak wiemy, to dokonuje się m.in. poprzez naukę historii oraz historii najnowszej. Pamiętajmy, że również w IPN pojawiały się tendencje kosmopolityczne ideologiczne. Mogliśmy to obserwować chociażby w ocenie Jedwabnego. Teraz mamy do czynienia z kandydatem o dość jednoznacznie określonej postawie. Jest on mocno krytykowany przez liberałów, ale to dobrze, bo gdyby był chwalony, to można by czuć niepokój. Jak wiemy, w środowisku liberalnym chodzi o ideologię, a nie o prawdę czy wartości w klasycznym tego słowa znaczeniu.
Wybór dr. Szarka poprzedziła debata. Posłowie zgodnie podkreślali, że prezes IPN powinien być ponad polityką. Doktor Szarek jest taką osobą?
– Myślę, że powinien być ponadpartyjny. Każdy, kto zajmuje się sprawami publicznymi, nawet w najdrobniejszych kwestiach, jest polityczny. Każdy, kto realizuje idee dobra wspólnego, jest politykiem. Dlatego uważam, że prezes IPN nie powinien być ponad polityką, a być ponadpartyjny. W tym sensie uważam, że dr Szarek taki jest. Nie oznacza to, że jest ideowo obojętny i nie ma swoich poglądów. Prowadząc politykę historyczną, jest w klasycznym tego słowa znaczeniu politykiem, aczkolwiek daleko mu do partii. Nie taka jest jego rola, zadania i charakter.
Kolegium IPN jednogłośnie wskazało dr. Szarka na kandydata na urząd prezesa. To jest dodatkowy bodziec do wykonywania swojej funkcji?
– Z pewnością tak. Gdy bierzemy pod uwagę ogrom zadań i nowe otwarcie w tym, co nazywamy podejściem do historii, nie ulega wątpliwości, że jednoznaczne wsparcie Kolegium, które sprawuje funkcję kontrolną, to duży bodziec dla nowego prezesa. Tym bardziej że Kolegium tworzą osoby o uznanym autorytecie i niepodważalnych kompetencjach.
Jakie wyzwania stoją przed nowym prezesem IPN?
– Jest ich wiele, ale na kilka szczególnie należy zwrócić uwagę. Jest to chociażby dokończenie procesu wyjaśniania tego, co się określa jako „dziedzictwo komunizmu”, a więc dekomunizacją. Przed IPN stoją zadania edukacyjne i dr Szarek bardzo mocno na nie stawia. Chce do młodych ludzi dotrzeć nie tylko poprzez szkołę, ale również poprzez inicjatywy organizowane przez IPN. Wreszcie istotną sprawą jest obrona dobrego imienia Polski w świecie. Tu nie chodzi o fałszowanie naszej historii czy przemilczanie czegoś, ale o pokazywanie prawdy i odkrywanie, czym ta polskość jest. To są rzeczy bardzo istotne.
Wiele spraw w naszej najnowszej historii wymaga wyjaśnień, jak choćby kulisy obławy augustowskiej. Wydaje się, że IPN bez pomocy innych instytucji państwowych może nie dać rady.
– Ta pomoc jest, bo w IPN znajduje się pion prokuratorski. Przy rozliczaniu pewnych spraw jest to rzecz podstawowa. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wyjaśnianie takich kart naszej historii jak obława augustowska, to trzeba zapytać o archiwa sowieckie i posowieckie. Dostęp do nich z pewnością będzie ograniczony. Miejmy więc świadomość, że dr Szarek będzie miał wszystkie możliwe narzędzia i w każdym czasie będzie mógł z nich skorzystać, i wszystko w pełni wyjaśnić. Mimo to myślę, że dr Szarek jest w pełni gotów, aby unieść spoczywający na nim ciężar.

