logo
logo
zdjęcie

Stanisław Kogut

Recepta na szczęście

Piątek, 5 sierpnia 2016 (05:33)

Jak poinformowała „Rzeczpospolita”, powołując się na badania Millward Brown, aż 44 proc. Polaków po 50. roku życia skarży się, że mieszka z nimi dorosłe dziecko bądź wnuk.

Rozumiem, że powodem takiego stanu rzeczy jest katastrofa na rynku mieszkaniowym i kredytów hipotecznych oraz problemy na rynku pracy. Młode rodziny nie mają możliwości znalezienia i utrzymania własnego domu bądź mieszkania, więc budują swoje życie przy rodzicach. Z pewnością jest to negatywne zjawisko, które potrzebuje rozwiązania. Mam nadzieję, że programy „Rodzina 500+” i „Mieszkanie+” poprawią los rodzin. Wierzę w to bardzo.

Mnie jednak marzy się sytuacja, w której Polacy sami z siebie będą decydować się na życie w rodzinie wielopokoleniowej. Chciałbym, żeby w każdym mieszkaniu swój kąt mieli: babcia z dziadkiem, mama z tatą i dzieci. W naszej polskiej tradycji to jest normalne – im większa rodzina, tym więcej szczęścia. Więzi między nami są mocne, ale pielęgnujmy je, żebyśmy nie znaleźli się w sytuacji takiej jak rodziny w krajach tzw. rozwiniętych.

Kiedyś miałem okazję przebywać w Japonii. Moja japońska znajoma śmiała się ze mnie, że z Tokio dzwonię do swoich dzieci. Dla niej to było nie do pomyślenia, jak człowiek może interesować się życiem swoich dorosłych dzieci. Powiedziała mi, że jej dziecko, gdy tylko skończyło 18. rok życia, zaczęło żyć swoim życiem, a ona nie śledzi na bieżąco, jak ono sobie radzi.

Każdy chce być na swoim, każdy chce mieć możliwość urządzenia się po swojemu, i ja to rozumiem. Problem, który obserwujemy w Polsce, a więc mieszkania dorosłych już osób u rodziców, ma swoje negatywne podstawy. Z nimi trzeba walczyć. Ale przekonajmy się do budowania rodzin wielopokoleniowych.

Myślę, że każdy z nas ma taki obraz w swej pamięci, gdy siedział przy stole z rodzicami i dziadkami, jak w niedzielę przyjeżdżał wujek z ciocią. Ile żartów i anegdot wtedy usłyszeliśmy. Jak wiele rzeczy dowiedzieliśmy się z historii naszej rodziny i kraju. Taki obiad bardziej smakował! A gdy chorowaliśmy, a rodzice byli w pracy, to kto przynosił nam leki? Kto poprawił poduszkę? Życie bez babci i dziadka jest uboższe.

Dlatego uważam, że powinniśmy postawić na budowanie rodzin wielopokoleniowych. Uczmy dzieci szacunku do starszych, a sami ćwiczmy się w cierpliwości dla rozbrykanych maluchów.     

A rząd? Niech każda kolejna władza dołoży starań do tego, aby sytuacja ekonomiczna nie zmuszała nikogo do rezygnacji z marzeń o własnym domu. Gdy ktoś chce mieszkać tylko z żoną i dziećmi, ma do tego prawo, ale gdy w twoim domu zamieszkają również dziadkowie, to możesz być pewny, że jesteś szczęśliwym człowiekiem. 

Stanisław Kogut

Autor jest senatorem Prawa i Sprawiedliwości, członkiem senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej.

NaszDziennik.pl