logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Stare buty Platformy

Środa, 10 sierpnia 2016 (04:33)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem i wykładowcą akademickim oraz byłym członkiem Kolegium IPN, rozmawia Rafał Stefaniuk

Grzegorz Schetyna zapowiedział, że pomysłem Platformy Obywatelskiej na funkcjonowanie na naszej scenie politycznej jest liberalno-konserwatywny charakter, który partia ma przyjąć. Jak odbiera Pan te zapowiedzi?

– Platforma składała już takie deklaracje po śmierci św. Jana Pawła II. Nawet jeździła na rekolekcje do Łagiewnik. Jednak z biegiem czasu coraz bardziej się radykalizowała, a swoją pozycję wzmacniał Janusz Palikot i jego ideologia. Sam Schetyna należał bardziej do skrzydła liberalnego niż konserwatywnego. Jeżeli dzisiaj starają się ubrać w stare buty, bo takie są nastroje społeczne, to nie sądzę, żeby to było skuteczne. Czasy najnowsze, czyli rządy Ewy Kopacz, pamiętamy bardzo dobrze to: in vitro, próba przemycenia związków partnerskich czy pigułka „dzień po”. Te posunięcia nie mają nic wspólnego z etyką chrześcijańską. Jeżeli ktoś dzisiaj, po 8 latach swoich rządów, stara się wizerunkowo zmienić nastawienie z lewicowo-liberalnego na konserwatywny, to jest to mało wiarygodne. Jeżeli wyborca będzie wybierał między partiami prawicowymi a Platformą, która sama siebie nazwała konserwatywną, to się nie zawaha właśnie przez autentyzm głoszonych haseł. Deklaracja Schetyny jest nieautentyczna, a więc nieskuteczna, a od strony taktycznej błędna.

Deklaracje Schetyny dodatkowo nie poróżnią już i tak skłóconej PO?

– To są ludzie, którzy nazywają się konserwatystami, liberałami, lewakami, ale to, co ich łączy, to jest koniunkturalizm, a więc nastawienie na władzę. Niejednokrotnie składali poglądy na ołtarzu pragmatyzmu. Zapowiedź Schetyny ich nie poróżni. Dla nich nie ma znaczenia, czy poniosą przed sobą sztandar konserwatyzmu czy liberalizmu. Pragmatyk oczekuje skuteczności. Wydaje się, że kategoria prawdy przestała tam już odgrywać pierwszorzędną rolę. Nie poróżni ich więc wizerunkowe konserwatywne nastawienie, a to, czy sondaże będą słabe, a perspektywa dojścia do władzy będzie się oddalać.   

Nie dopatruje się Pan żadnej idei w PO?

– Platforma jest grupą osób, które mają przed sobą wyznaczone cele, które realizowały podczas 8 lat swoich rządów i odnosiły z tego tytułu korzyści. Jeżeli demonstracje KOD dają im nadzieję na szybki powrót do władzy, to wszystko jakoś funkcjonuje. Jeżeli ta perspektywa szybkiego przejęcia władzy się oddali lub gdy przegrają następne wybory, to nie wróżę tej formacji jedności. Wczoraj byli rewolucjonistami, a dzisiaj zapowiadają, że jutro będą chadekami, i to mówią te same osoby. Nie widzę tam nic innego jak chaos.

Na jesieni Sejm ma procedować ustawę zakazującą w Polsce aborcji. Jak wobec tego projektu zachowa się PO?

– Myślę, że część posłów PO zagłosuje za projektem, część będzie musiała się wstrzymać. Ostatecznie, ile będzie to osób, zadecydują ostatnie godziny przed głosowaniem, aby ich stanowisko dopasować do wizerunku partii, który aktualnie będzie forsował Schetyna.

W pojedynku Grzegorza Schetyny  z Ryszardem Petru kto może czuć się niezagrożony?

– Platforma w niczym nie zagrozi Petru. Żeby stanowić konkurencję dla Nowoczesnej, musiałaby mieć jakiś element świeżości. To na tym jedzie Petru, bo przecież nie na merytoryczności. Stary Schetyna, a więc polityk, który od lat pojawia się na pierwszych stronach gazet, przypomina Janusza Palikota, który co jakiś czas próbował zmieniać retorykę. Efekt był taki, że to zbankrutowało. Nawet gdyby antyrządowy tzw. obóz KOD stał się sojusznikiem Platformy i razem poszliby na wojnę z PiS, to i tak nie zagrożą Petru. Dlaczego? Bo lider Nowoczesnej jaki jest, taki jest, ale jest autentyczny.

Dziękuję za rozmowę.    

Rafał Stefaniuk

Aktualizacja 10 sierpnia 2016 (11:35)

NaszDziennik.pl