logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 4 września 2016 (09:23)

Aktualizacja: Niedziela, 4 września 2016 (12:17)

Łk 14,25-33

 

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.

Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.

Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: ’Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć’”.

Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.

Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”.


Rozważanie

Roztropność

Ktoś powiedział, że „cnota roztropności to jedyna cnota, której się nie da udawać”. Święty Tomasz w „Summie teologicznej” przypominał, że roztropność jest umiejętnością dobierania w swoim działaniu takich środków, które pozwolą dojść jak najlepiej do zamierzonego celu. Bez niej trudno osiągnąć świętość. Gdy zabraknie roztropności, pojawia się bezład i chaos. To miał na myśli Jezus, kiedy mówił o budowniczym wieży, który rozpoczął budowę, nie obliczając najpierw, czy ma odpowiednią sumę na jej wykończenie, jak też o królu, który ruszył w bitwie na dwakroć przeważające jego siły armię. Dlatego roztropność jest pierwszą z cnót kardynalnych.

Ekonomia podpowiada nam, że sukces gospodarczy, finansowy zależy w znacznej mierze od podjętej strategii. To prawda. Ciągle o tym słyszymy dzisiaj. Czy podobna zasada – przez analogię – obowiązuje w życiu duchowym? Myślę, że tak. Nie chodzi oczywiście o materialną stronę naszej obecności w świecie. Raczej o pewien zespół działań, wybór priorytetów, przymioty umysłu i serca, które mają na celu pomóc nam w dojściu do Nieba. Przecież Pan Bóg także działa wedle ściśle określonego planu: Jego strategia (o ile tak można powiedzieć) skalibrowana jest na jeden cel – to nasze zbawienie, naprawienie wszystkiego, co zniszczył grzech. Nie da się tego osiągnąć, odrzucając krzyż.

„Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem” – mówi Jezus. Dlaczego? Bo odrzucając krzyż, człowiek nie zrozumie, co jest istotą relacji z Bogiem. Nie zrozumie, jak wielką miłością On nas otulił i jaką miłością trzeba kochać drugiego człowieka, by ta wydawała błogosławione owoce.

 

ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik