logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Kraby wreszcie w wyposażeniu polskiej armii

Piątek, 30 listopada 2012 (16:28)

Huta Stalowa Wola przekazała dziś polskiemu wojsku osiem samobieżnych armatohaubic Krab kaliber 155 mm. Uroczystość odbyła się w Toruniu podczas obchodów święta wojsk rakietowych i artylerii. Armatohaubice trafiły do 11. Mazurskiego Pułku Artylerii w Węgorzewie, której żołnierze przeszli przeszkolenie w obsłudze tego sprzętu. 

 

Wartość krabów nazywanych „młotami artylerii” przekazanych dzisiaj wojsku wraz z wyposażeniem to blisko 200 mln złotych. To jednak nie koniec, bo MON otrzyma jeszcze 16 krabów wraz z zapleczem logistycznym, w skład którego wchodzą wozy dowodzenia, wóz amunicyjny i wóz remontu uzbrojenia.

Wartość tego kontraktu opiewa na 550 mln zł, a sprzęt ma być dostarczony wojsku do 2016 roku.

Bartosz Kopyto, pełnomocnik zarządu HSW SA, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że przekazanie armatohaubic to duże wydarzenie zarówno dla polskiego przemysłu zbrojeniowego, jak i dla wojska.

– Wznowiony przed czterema laty program polskiej armatohaubicy 155 mm przynosi w końcu zauważalne efekty. Teraz bezpieczeństwa Polski będą bronić monstrualne, supernowoczesne, nafaszerowane elektroniką haubice, które są w stanie realizować zadania niezbędne dla jednostek artyleryjskich – ocenia Bartosz Kopyto.

Stalowowolska huta liczy, że fakt, iż armatohaubice znalazły się w wyposażeniu i będą użytkowane przez polską armię, przełoży się na zainteresowanie tą bronią także wśród odbiorców zagranicznych.

– Krabami jest zainteresowanych kilkanaście armii na całym świecie, a fakt, że znalazły się one w wyposażeniu naszego wojska, jeszcze bardziej uwiarygodnia ten sprzęt w oczach opinii międzynarodowej. Od dziś mamy potężny argument w rywalizacji na rynkach zagranicznych – rekomendację polskiej artylerii. To kluczowa sprawa, jeżeli chodzi o zdobywanie nowych klientów – uważa Bartosz Kopyto.

Krab to także sukces polskich inżynierów, którzy zastosowali nowe rozwiązania, których nie powstydziłby się żaden producent sprzętu wojskowego na świecie.

Kraby na podwoziu gąsienicowym ważą ponad 50 ton i mogą poruszać się w trudnym terenie z prędkością nawet 60 km na godzinę. Strzelają tzw. inteligentnymi pociskami naprowadzanymi laserowo i przez GPS. To umożliwia trafienie do celu oddalonego nawet o 40 kilometrów.

– To wyrób kompletny, skończony, który spełnia wszystkie wymogi ikony – symbolu, jakich brakuje Podkarpaciu, ale także polskiemu przemysłowi. To wyrób ultranowoczesny i co ważne - w ponad 80 procentach polski, który spełnia standardy absolutnie nowoczesnych formacji artyleryjskich na świecie – mówi Bartosz Kopyto. 

Dziś, kiedy wszyscy prześcigają się w komplementowaniu walorów armatohaubicy Krab, warto przypomnieć, że pierwszą umowę na jej produkcję  HSW podpisała jeszcze za rządów SLD, ale montaż wstrzymano z uwagi na zmianę planów uzbrojenia polskiej armii.

Armkatohaubica, zamiast strzelać, sama stała się obiektem politycznych ostrzałów, a to przełożyło się na kondycję finansową stalowowolskiej huty.

Bieżące zamówienia to dla HSW zarobek, a dla 800-osobowej załogi pewność zatrudnienia. W HSW powstają już kolejne, równie nowoczesne wyroby, którymi interesuje się nie tylko polska armia. Przed stalowowolską firmą otwierają się kolejne rynki.

Nie jest tajemnicą, że wśród potencjalnych odbiorców sprzętu wojskowego z HSW są Indie z jedną z największych armii świata, która dbając o modernizację, szuka najlepszego sprzętu. Na hinduskiej liście jest nie tylko samobieżna haubica Krab. HSW to uznany na świecie zakład, który zajmuje się produkcją i sprzedażą sprzętu artyleryjskiego, transporterów opancerzonych, infrastruktury logistycznej oraz zespołów i części zamiennych dla wojska.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl