logo
logo
zdjęcie

Janusz Szewczak

„Warszawska ośmiornica”

Środa, 14 września 2016 (03:12)

Członkowie stowarzyszenia „Miasto jest Nasze” podczas wczorajszej konferencji prasowej przedstawili efekty swojego śledztwa w sprawie reprywatyzacji w Warszawie. Według nich, w dziką reprywatyzację mogły być zamieszane osoby związane z aferą SKOK Wołomin. Twierdzili też, że skala powiązań w złodziejskiej reprywatyzacji była tak duża, że sięgała Moskwy. Ich wnioski są wstrząsające: Warszawa była jednym wielkim miejscem do prania brudnych pieniędzy.

Przedstawiciele stowarzyszenia „Miasto jest Nasze” otworzyli zupełnie nowe drzwi, którymi powinny jak najszybciej wejść prokuratura i służby specjalne. Gdyby organy ścigania znalazły twarde dowody w kwestiach poruszanych przez stowarzyszenie, mielibyśmy do czynienia ze skandalem na skalę światową.

Działacze społeczni nakreślili taką wizję zarządzania Warszawą, która całkowicie kompromituje układ rządzący stolicą przez ostatnie 10 lat oraz Platformę Obywatelską, której wiceprzewodniczącą jest Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Jan Śpiewak, lider stowarzyszania „Miasto jest Nasze”, poruszył też kwestię afery SKOK Wołomin w kontekście reprywatyzacji. Choć sam podkreślił, że nie ma wystarczających dowodów w tej sprawie, to mimo to wskazał kierunek, który powinny zbadać organy ścigania.

Obecny szef Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak od 2006 do 2011 pełnił funkcję wiceprezydenta Warszawy, był więc bliskim i zaufanym współpracownikiem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Podczas swojej pracy w ratuszu współodpowiadał za kwestie zarządzania majątkiem miasta. Jako przedstawiciel władzy miejskiej miał też znaczący głos w sprawie likwidacji Kupieckich Domów Towarowych, która odbyła się w skandaliczny sposób.

Jakubiak miał też swój prywatny, głośny epizod związany z nieruchomościami w Warszawie. Otóż chciał wykupić mieszkanie komunalne po mocno zaniżonej cenie. Działo się to w atmosferze skandalu, bo ktoś wcześniej zmienił  kwalifikację mieszkania z samodzielnego na niesamodzielne. Szczęśliwy traf chciał, że obok swój lokal miał właśnie Andrzej Jakubiak.

Wróćmy do sprawy SKOK Wołomin poruszonej przez Jana Śpiewaka. Otóż ludzie WSI wyprowadzili 1,5 mld zł z tego SKOK-u. Działo się to mimo „czujnego oka” KNF, który sprawował nadzór nad tą Kasą. Przez dwa lata przestępcy spokojnie, będąc pod nadzorem urzędników Jakubiaka, dokonali tak gigantycznego „skoku na kasę”. Teraz dowiadujemy się, że możliwy jest wariant, że pieniądze te mogły być prane podczas operacji obrotu nieruchomościami w Warszawie. W Polsce w skali roku pierze się od 17 do 18 mld zł. To dane oficjalne. Jak widzimy, kolejne pojawiające się wątki stają się coraz bardziej kompromitujące i interesujące.

Są też sprawy łączące grupy biznesowe wywodzące się z WSI z ratuszem w innych sprawach niż reprywatyzacja. Warto przypomnieć, że we wrześniu 2012 r. przetarg na budowę warszawskich bulwarów na lewym brzegu Wisły wygrała Hydrobudowa Gdańsk, związana z ludźmi dawnego WSI. Budowy nie dokończono, a pieniądze z ratusza wyszły. Warszawa na tę inwestycję wydała ponad 100 mln zł. Budowę kończył kto inny.  

Niewątpliwie nitek związanych z reprywatyzacją jest więcej. Swoją rolę w niej odgrywają urzędnicy państwowi, czyściciele kamienic, a możliwe także, że funkcjonariusze byłych służb i międzynarodowe grupy przestępcze. Teraz z ust ludzi obozu rządzącego Warszawą słyszymy, że winny temu był nie człowiek, a brak ustawy reprywatyzacyjnej. A dla mnie jest to niewielki procent prawdy. Przecież nawet gdy nie ma ustawy, to człowiek powinien zachowywać się przyzwoicie i wykazywać się logiką i uczciwością w swoim działaniu. Tej logiki zabrakło i akceptowano sprzedaż roszczeń majątkowych między 140-letnią kobietą a znanym adwokatem. Z kolei jedna z urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości dostała 38 mln zł odszkodowania za roszczenia. Czy ustawa jest potrzebna do uczciwości i gospodarności?

Fakt, że Hanna Gronkiewicz-Waltz jeszcze nie złożyła dymisji, może oznaczać, że wcześniej i lub później zatopi całą Platformę. Nie pomoże tu nawet komisarz, którego do ratusza wprowadził Grzegorz Schetyna, bo – jak widzimy – sprawa ma tendencje rozwojowe. A to, co odsłonili działacze miejscy, to dopiero początek brudów. Reszta w rękach prokuratury i służb specjalnych. 

Janusz Szewczak

Autor jest ekonomistą i posłem Prawa i Sprawiedliwości.

NaszDziennik.pl