logo
logo
zdjęcie

Dr hab. Andrzej Lewandowicz

Niebezpieczna kapitulacja

Piątek, 30 września 2016 (18:31)

Kilkanaście, prawie 20 lat temu, w Łodzi miało miejsce pouczające wydarzenie.

Profesor obnoszący się publicznie ze swoimi aborcyjnymi poglądami zginął w wypadku samochodowym. Mimo poglądów sprzecznych z nauczaniem Kościoła głoszonych przez zmarłego rodzina domagała się Mszy św. i katolickiego pogrzebu. Trumna stanęła przed jednym z kościołów łódzkich, jednak drzwi tej świątyni pozostały konsekwentnie zamknięte. Nie ugięły się pod naporem oburzonych i wściekłych mediów. Media te próbowały wymusić zmianę decyzji władz kościelnych. Bezskutecznie.

Zrządzeniem Bożym czas ten zbiegł się akurat z końcem urzędowania ówczesnego proboszcza tej parafii. Aby nie stwarzać najmniejszych pozorów, jakoby Kościół ugiął się pod presją mediów, czego dowodem byłaby niewątpliwie w opinii niezorientowanych zmiana proboszcza, władze zgromadzenia zakonnego przedłużyły kapłanowi dotychczasową funkcję na kolejne lata.

Sytuacja ta przychodzi mi na myśl zawsze, gdy widzę, jak pod wpływem presji mediów lewicowych kogoś odwołują ze stanowiska, ktoś odchodzi z pełnionej funkcji publicznej, komuś odbierają wcześniej przyznane obowiązki, często wtedy, gdy zaczął się w nich odnajdywać i czyni dobro. Co gorsza, te decyzje leżą w rękach osób, od których oczekiwałoby się postawy przeciwnej do tchórzostwa, uległości i konformizmu.

Zabójcza uległość

Niezależnie od tego, czy zdegradowaną osobą ma być ksiądz czy osoba świecka, pretekstem wysuwanym przez te media jest prezentowanie poglądów narodowych albo praktyczne, nie tylko deklaratywne, wyznawanie nauki Kościoła katolickiego, co przekłada się na przykład na zaangażowanie w obronę życia. A media napędzające nagonkę poprzez uległość i kapitulację „naszych” ośrodków decyzyjnych rzeczywiście stają się „opiniotwórczymi”. Dla nas to podwójna przegrana. I tak prawy, uczciwy minister, który wierzył, że w polityce priorytetem jest uczciwość, odchodzi z powodu nagonki „Gazety Wyborczej”. Zarzut? Angażował się w obronę życia od momentu poczęcia. W języku wiadomej gazety to oczywiście działania ideologiczne. Tylko jak nazwać działania à la Soros tej gazety w kwestii promocji aborcji i homoseksualizmu?

Gdy na bok odsuwa się ludzi z charakterem na życzenie wrogich Kościołowi i Polsce mediów, przywołuję na myśl mądrość Kościoła, która ukazała się w symbolicznych wydarzeniach w Łodzi. Tej mądrości obecnie często brakuje, co skutkuje, nazwijmy to po imieniu, sromotną przegraną. Nieroztropne wręcz jest tej przegranej wobec mediów nie widzieć i im ulegać. Nic jednak straconego. Skutki wielu takich kapitulacji można odwrócić. Potrzebne są decyzje takie, jakie wydał Kościół w owej sprawie w Łodzi. Te decyzje powinny być nawet pokazowe właśnie po to, aby udowodnić, że środowiska wrogie Kościołowi, czy chociażby tylko partiom politycznym pretendującym do miana prawicowych, nie mają na nie żadnego wpływu. Niestety, wiele sytuacji pokazuje, że jest inaczej. Warto unikać takich porażek, nie tylko ze względów wizerunkowych, ale przede wszystkim pryncypialnych.

Dr hab. Andrzej Lewandowicz

Aktualizacja: Piątek, 30 września 2016 (20:03)

Nasz Dziennik