logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Śmierć na receptę

Poniedziałek, 14 listopada 2016 (17:54)

Wczesnoporonna pigułka ellaOne wciąż będzie dostępna. Tyle że na receptę.

 

Resort zdrowia nie wycofuje się z planów zmian w dostępie do środków wczesnoporonnych. – Prace nad przepisami w tej sprawie się przedłużyły, ale już dobiegają końca – przyznał niedawno minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Chodzi o projekt nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne mający na celu uregulowanie dostępu do hormonalnych środków antykoncepcyjnych. W myśl projektu mają one być sprzedawane w aptekach jedynie na podstawie recepty. Pod koniec marca br. dokument trafił do konsultacji społecznych.

Przedmiotowy projekt jest już po konsultacjach publicznych i wkrótce zostanie przekazany na Komitet Stały Rady Ministrów – informuje resort zdrowia.

Zmiana oznacza, że na receptę byłyby także pigułki ellaOne, które osoby powyżej 15. roku życia mogły od 2015 r. kupić bez konieczności wizyty u lekarza. W uzasadnieniu projektu podano, że nowe przepisy wejdą w życie w czerwcu. – To nie jest projekt, który dotyczy tylko tej kwestii. Reguluje on wiele zagadnień z zakresu prawa farmaceutycznego, m.in. ratunkowy dostęp do technologii lekowych. Minister zdrowia nie ma wpływu na tempo prac sejmowych, ale myślę, że już dochodzimy do końca tej procedury legislacyjnej – wyjaśniał niedawno minister Radziwiłł.

W styczniu 2015 r. Komisja Europejska zezwoliła na dopuszczenie do sprzedaży bez recepty wczesnoporonnego preparatu ellaOne. Ministerstwo Zdrowia tłumaczyło wtedy, że pigułki te będzie można sprzedawać w kraju bez recepty, ponieważ odbiorcą decyzji Komisji Europejskiej jest firma wprowadzająca specyfik na rynek, i że ani rząd polski, ani resort zdrowia nie są stroną w sprawie. Na początku kwietnia ubiegłego roku ówczesny minister zdrowia Bartosz Arłukowicz podpisał zmianę rozporządzenia, zgodnie z którą preparat mógł być sprzedawany bez recepty nawet piętnastolatkom.

Lekarze protestują

Stało się tak, mimo że Komisja Europejska zgodziła się, by poszczególne kraje same zdecydowały o tym, czy wprowadzą ów preparat bez recepty. Polski rząd dał jednak ellaOne zielone światło. Mimo że przeciwko jego wdrożeniu do obrotu protestowało wielu lekarzy. Ich zdaniem, środek ten nie powinien być w ogóle dostępny.

„Zwracamy się do Pana z wnioskiem o natychmiastowe ograniczenie jego dostępności, obecnie niewymagającej żadnej kontroli lekarskiej. Prosimy o podjęcie działań w celu całkowitego wycofania tego preparatu z rynku oraz preparatów o podobnym działaniu. Dostępność takich środków uderza w sens założeń prokreacyjnego programu zdrowotnego opracowywanego przez Ministerstwo Zdrowia. Z jednej strony propaguje się niszczenie płodności i rozwiązłość seksualną, z drugiej wydaje się publiczne środki na leczenie niepłodności” – apelowali w marcu br. do ministra Radziwiłła członkowie Klubu Lekarzy Katolików przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie.

– Na pewno środek, który działa przeciwko życiu ludzkiemu, niezależnie od tego, na jakim etapie to życie jest, stosowany być nie może – mówi dr Tadeusz Wasilewski, kierownik Kliniki Napromedica w Białymstoku.

Pigułki ellaOne zostały dopuszczone do obrotu w UE w 2009 r. Substancja czynna preparatu to octan uliprystalu. Główny mechanizm działania preparatu polega na hamowaniu lub opóźnianiu owulacji. Pigułki „dzień po” zawierają w sobie mechanizm uniemożliwiający zagnieżdżenie się zarodka w macicy, gdy doszło do zapłodnienia. Co za tym idzie, mogą skutkować uśmiercaniem ludzi w ich najwcześniejszej fazie rozwoju. Ponadto antykoncepcja hormonalna zwiększa ryzyko raka piersi od 25 do 50 proc. Znacząco zwiększa także ryzyko raka szyjki macicy, żylnej choroby zakrzepowej czy udaru mózgu.

Istnieje jeszcze jeden aspekt. Nieograniczona dostępność ellaOne sprzyja seksualnej rozwiązłości młodych ludzi. Dlatego – jak stwierdza Marek Jurek, europoseł – rząd ma obowiązek wycofać ellaOne (i podobne preparaty) z polskiego rynku, a nie jedynie kamuflować za pomocą recept ich dostępność.

– Środki wczesnoporonne [a to jest jedno z dwóch możliwych działań ellaOne] niszczą życie dziecka w najwcześniejszej fazie, więc w sposób oczywisty łamią polskie prawo, szczególnie art. 157a kodeksu karnego. Potwierdził to prof. Andrzej Zoll, na przykład na spotkaniu z należącymi do PiS posłami z zespołu ochrony życia. Po wprowadzeniu tych preparatów na rynek w okresie rządów PO interweniowaliśmy (wspólnie z obecnym wiceministrem Janem Dziedziczakiem i profesorem Bogdanem Chazanem) przeciw temu bezprawiu w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych – podkreśla Jurek.

W odpowiedzi URPLWMiPB informował, że państwo jest zobowiązane „zapewnić obywatelom swobodny dostęp do metod i środków służących dla świadomej prokreacji”. – Powtórzę jeszcze raz: usunięcie z rynku środków wczesnoporonnych to nie jest kwestia zmiany prawa, tylko jego przestrzegania. W okresie rządów PO przyjęto założenie in dubio contra vitae, czyli że przepisy chroniące życie nienarodzonych należy interpretować zgodnie z życzeniami przeciwników ochrony życia. Z tą polityką trzeba skończyć – tłumaczy Marek Jurek.

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik