logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Kto obraża Papieża?

Piątek, 9 grudnia 2016 (05:22)

Ze Stanisławem Kogutem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk

W internecie coraz częściej pojawiają się treści obrażające św. Jana Pawła II. Dostępna jest także gra komputerowa, w której strzela się z pistoletu do świętego Papieża.

– Przede wszystkim są to akty bluźnierstwa. Te zawsze dowodzą jednej prawdy: nikłej inteligencji ludzi, którzy to czynią. Święty Jan Paweł II ciągle jest największym autorytetem moralnym świata. Namawiam więc tych młodych ludzi do przeczytania jego encyklik, kazań czy nauk. Dowiedzą się wtedy, jak on miłował nasz kraj, jak walczył o obalenie komunizmu w Polsce, Europie i świecie oraz o to, żeby człowieka traktować z godnością, a nie jak rzecz. To także dzięki jego zabiegom jesteśmy wolnym Narodem, który może swobodnie wyrażać myśli – także za pomocą internetu.

Dlaczego w katolickim kraju dochodzi do takich skandalicznych sytuacji?

– To dlatego, że wszyscy nazywamy się katolikami, a gdy tego wymaga sytuacja, to boimy się bronić wiary i świętości. Dzisiaj różne szumowiny pokazują rogi, katolicy milczą, a prawa się nie egzekwuje. Dlatego nie bójmy się i twardo walczmy o nasze przekonania i świętości. Ja staram się to robić. Gdy tylko pani Doda obraziła Biblię i ewangelistów, złożyłem zawiadomienie do prokuratury, bo uważałem, że to było poważne uderzenie w moją godność. Jak wszyscy pamiętają, wygrałem tę sprawę. Dzięki temu pani Doda wie, że człowiek powinien poruszać się według pewnych reguł i szanować innych. Gdyby nie ten proces, to kto wie, może dalej byśmy słuchali wypowiedzi obrażających Biblię?

Do prokuratury wpływają zawiadomienia w sprawie znieważania św. Jana Pawła II. Jakiej reakcji śledczych Pan oczekuje?

– Byłem pełen uznania dla profesjonalizmu i obiektywizmu sądu i prokuratury, gdy odbywała się moja sprawa przeciwko pani Dodzie. Prokurator i sędzia powołali ekspertów od religioznawstwa, którzy jednoznacznie stwierdzili, że w badanej sytuacji doszło do obrażenia uczuć religijnych. Oczekuję, że i w tych toczących się postępowaniach prokuratura wykaże się profesjonalizmem. Katolikom nie zależy na tym, aby kogokolwiek karać, ale by odnoszono się do nas z szacunkiem, tak jak my traktujemy innych. Dlatego z tego miejsca chcę zaapelować do Ministerstwa Sprawiedliwości, sądów i prokuratury, aby w takich sprawach kierować się obiektywizmem i profesjonalizmem, aby zawsze wydawać sprawiedliwe wyroki. A co do internautów, to chciałbym, żeby przeprosili za swoje niekulturalne zachowanie. To jest ten pierwszy krok, który powinni zrobić.

Wobec ataków na Ojca Świętego, czy pokolenie Jana Pawła II w ogóle istnieje?

– Myślę, że to nie pokolenie JP2 dopuszcza się takich bluźnierstw. Dla wielu osób Jan Paweł II jest wielkim i świętym człowiekiem i Polakiem. Atakują go więc ci, którzy w sposób świadomy nie przeżyli jego pontyfikatu. Kiedy Jan Paweł II pielgrzymował do naszej Ojczyzny, witały go tłumy młodzieży. To byli pełni entuzjazmu i nadziei młodzi ludzie. Kilka lat temu uczestniczyłem we Mszy św. w Lublinie, podczas której kazanie głosił ks. prof. Tadeusz Styczeń. Kapłan ten był przy śmierci Jana Pawła II i mówił, że młodzież zgromadzona na pl. św. Piotra wołała swojego Papieża, gdy ten już nie żył. W tej homilii powiedział, że Ojciec Święty umarł na rękach młodzieży z całego świata. Byłem na pogrzebie Jana Pawła II. Pamiętam, jak włoska młodzież krzyczała: „Papa Giovanni Paolo!”. Z kolei młodzi Hiszpanie: „Santo subito!”. A polska młodzież zaśpiewała „Barkę”. Nie było wtedy silnych, którzy by powstrzymali łzy w oczach. Gdyby ta młodzież, która wtedy zachowywała się tak pięknie, dziś dopuszczała się takich strasznych czynów, byłaby to porażka całego Kościoła, czyli także i moja. Nie mogę sobie tego wyobrazić, że młodzi katolicy byliby aż tak dwulicowi. Nie wierzę, że tyle zostało z pokolenia JP2. Tamto pokolenie jest silne i wielkie. To muszą być ludzie dużo młodsi. Ja będę się modlił o ich nawrócenie i żeby kiedyś zdążył do nich kapłan z wiatykiem.  

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl