Chodzi o bluźnierczą instalację „La Nona Ora” (Dziewiąta godzina) przedstawiającą Jana Pawła II przygniecionego meteorytem.
Na mocy prawomocnego już wyroku Tomczak ma także zapłacić na rzecz ubezpieczyciela rzeźby 3 tys. zł oraz ponad 3 tys. zł kosztów sądowych.
Sędzia Urszula Myśliwska uzasadniała w piątek, że sąd pierwszej instancji, czyli Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia, prawidłowo i wszechstronnie dokonał analizy materiału dowodowego, nie dopuścił się też błędów zarówno w ustaleniach faktycznych, jak i natury logicznej.
Dodała, że z ustaleń sprawy jednoznacznie wynika, że doszło do uszkodzenia instalacji i że dopuścił się tego Tomczak. Sędzia podkreśliła równocześnie, że w tym przypadku nie można mówić o „stanie wyższej konieczności” – co w swojej apelacji podnosił b. poseł – bo nie istniały ku temu przesłanki. Według sądu istniały natomiast inne możliwości zaprotestowania przeciwko instalacji.
Po wyjściu z sali b. poseł podkreślał, że „z pokorą przyjmuje wyrok, przeanalizuje go razem z obroną i podejmie decyzję, czy wystąpi z ewentualną kasacją”. Jak mówił, choć jest to warunkowe umorzenie, „wyrok jest dla niego finansowo dolegliwy”.
– W warunkach stanu sądownictwa w Polsce – to ten wyrok jest w miarę rozsądny. Ale jestem obciążony kosztami w kwocie ok. 7 tys. zł. Jest to też umorzenie na okres próby rocznej. Można więc powiedzieć, że jestem traktowany jako potencjalny przestępca. Jeśli bym w ciągu najbliższego roku w podobny sposób wystąpił w obronie naszych wartości, zostałbym bezwzględnie ukarany – powiedział.
Tomczak dodał, że jest to też sygnał dla innych Polaków, katolików, którzy chcieliby „radykalnie bronić swoich wartości”, że mogą zostać ukarani.

