logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Ruch po stronie marszałka

Wtorek, 20 grudnia 2016 (18:27)

Aktualizacja: Wtorek, 20 grudnia 2016 (18:41)

Z mec. Piotrem Ł.J. Andrzejewskim, działaczem opozycji demokratycznej w PRL i wieloletnim senatorem, rozmawia Piotr Falkowski

Jaki, Pana zdaniem, mechanizm stoi za próbą puczu, z jaką mamy do czynienia od kilku dni?

– Żyjemy w świecie, który przypomina zdarzenia z końca I Rzeczypospolitej. Ale tym razem nie uda się doprowadzić do jej upadku. Większość sejmowa reprezentuje wolę Narodu wyrażoną w wyborach i zmiany, które się dokonują, są odpowiedzią na oczekiwania wyborców. Natomiast występujący przeciwko nim KOD to „Komitet Obłędnej Destrukcji”, jak ja odczytuję ten skrót. To, co się dzieje, to dobrze przygotowany mechanizm prowokacji i pełzającej rewolty wobec dobrej zmiany, którą wybrała większość Polaków.

Same demonstracje mogą opozycji nie wystarczyć?

– Wydaje się, że mamy do czynienia z nieustającym szukaniem powodu do rozstrzygnięcia siłowego. W tym celu ludziom robi się wodę z mózgu, aby ich wzburzyć i wywołać stan wyjątkowy. KOD i jego akolici podejmują działania naruszające prawo karne. Mamy do czynienia ze spiskiem bardzo dobrze przygotowanym. W środę w Parlamencie Europejskim Janusz Lewandowski mówił, że należy zwracać uwagę nie na bombardowanie Aleppo, ale na ulice Warszawy. Potraktowałem to jako zapowiedź spodziewanych zamieszek ulicznych. Nie wiem, gdzie jest sztab tego spisku, ale na pewno ma on dobrze ustawione zaplecze finansowe.

Czy nie przypomina to Panu realiów PRL, tych wszystkich prowokacji SB?

– Ten „sztab” korzysta z tych samych sposobów. Wtedy nazywano „walką o pokój” to, co było szykowaniem się do wojny. Oni mówią o obronie demokracji, a forsują destrukcję państwa i prawa. Bronią niby Trybunału Konstytucyjnego, ale takiego, który sam łamie Konstytucję. Żyjemy w świecie odwróconych pojęć. Z tym że rząd i większość parlamentarna mają teraz pełną legitymację demokratyczną i oni tego nie są w stanie znieść. Dlatego próbuje się odwołać do kryterium ulicznego, doprowadzić do rozlania krwi, aby oskarżyć Polskę na zewnątrz o to, że rodzi się w niej jakiś system totalitarny.

Środowiska peerelowskich służb specjalnych są do dziś świetnie zorganizowane. Jak ocenia Pan skuteczność tych działań?

– Układ okrągłostołowy i jego beneficjenci nie pogodzą się z utratą władzy i przywilejów. To przyjmuje formę znaną z PRL, z systemu komunistycznego, czyli tworzenie pozorów słusznych działań dla czynów wprost kryminalnych. Ten plan się ostatecznie nie powiedzie, ale spowoduje jeszcze wiele kłopotów.

Co jako prawnik doradziłby Pan liderom parlamentarnej większości?

– Niektóre reakcje są nerwowe, a trzeba działać tak jak dotąd, spokojnie, lecz szybko, bezwzględnie i jednoznacznie. Rozwiązanie leży w ramach samego Sejmu. Według Konstytucji poseł odpowiada wyłącznie przed Sejmem za to, co robi w ramach swojego mandatu. Dlatego destrukcja prac parlamentu powinna powodować pociągnięcie do odpowiedzialności właśnie przed Sejmem. Już teraz przewidziane są kary dyscyplinarne dla parlamentarzystów, należy te zapisy odpowiednio poprawić, całkowicie zgodnie z prawem. Pozwalają na to art. 106 i 112 Konstytucji. Trzeba w tym celu dokonać zmiany ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora i jednocześnie regulaminu Sejmu, tak aby istniała odpowiedzialność materialna za blokowanie działań izby i agresję. Regulowałaby to decyzja marszałka, od której można by się było odwołać do całego Sejmu. Ludzie uniemożliwiający funkcjonowanie władzy ustawodawczej nie mogą być za to wynagradzani. Nie pozbawiając immunitetu i nie wszczynając żadnych postępowań karnych, należy zabezpieczyć formułę funkcjonowania Sejmu i Senatu przez umiejętne stosowanie dostępnych aktualnie środków zapobiegawczych, Straży Marszałkowskiej i ogrodzenia Sejmu. Ustalenie odpowiedzialności posłów wewnątrz Sejmu wraz z upoważnieniem marszałka do stosowania tzw. funkcji przywołujących do porządku i sankcji z tym związanych jest w zasięgu legalnego działania obecnej większości. W tym celu powinien być powołany zewnętrzny zespół ekspertów podobny do tego, który zajmował się raportem Komisji Weneckiej.

Destabilizacja w Polsce ma też reperkusje międzynarodowe.

– Na chaosie w Polsce zależy i Rosji, i państwom zachodnim. Może nie Stanom Zjednoczonym, ale na pewno siłom dominującym w Unii Europejskiej na rękę jest Polska słaba i zwasalizowana. Unię toczy stan patologii i ideologicznego nowotworu ponad interesami poszczególnych państw zmierzający w kierunku imperialnego sojuszu Niemiec i Rosji. Dzisiaj widać, że właśnie państwa Europy Środkowej wzięły na siebie reformowanie UE zgodnie z założeniami jej ojców założycieli, a Polska odgrywa w tym procesie kluczową rolę i to się nie podoba.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik