logo
logo

Polityka

Wicemarszałek Ryszard Terlecki piętnował przeszukiwanie rzeczy posłów PiS Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Długie ręce opozycji

Czwartek, 29 grudnia 2016 (22:03)

Rzeczy posłów PiS pozostawione na sali plenarnej Sejmu nie były bezpieczne.

 

Choć opozycja domaga się przede wszystkim ujawnienia nagrania z Sali Kolumnowej, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki zachęcał wczoraj zainteresowanych do zapoznania się z dostępnym na internetowej stronie Sejmu filmem z sali plenarnej okupowanej przez opozycję, na którym uwieczniono zachowanie posłów. W szczególności moment, gdy – mówił Terlecki – pewien „znany poseł PO”, a później również posłanka tego klubu, przeszukują rzeczy pozostawione na sali przez posłów PiS, podając je sobie do przejrzenia i robiąc zdjęcia.

Trudno jest się opozycji pogodzić z nieudaną próbą zerwania posiedzenia Sejmu tuż przed głosowaniami nad przyszłoroczną ustawą budżetową i uchwaleniem ustawy dezubekizacyjnej w sprawie obniżenia rent i emerytur esbekom, czyli aktualnym stronnikom totalnej opozycji. Posłowie obu klubów kontynuują przybierającą momentami kuriozalny przebieg okupację sali plenarnej Sejmu. Jednocześnie zapowiadają kolejne wnioski do prokuratury dotyczące przebiegu głosowań, do których doszło w Sali Kolumnowej Sejmu. Przypomnijmy, że to tam – w konsekwencji rozpoczęcia przez opozycję okupacji sali plenarnej – przeniesiono obrady po decyzji marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

Doniesienia dotyczą podważanej przez posłów opozycji rzetelności przebiegu głosowań. Opozycja podważa także kworum w czasie tej części obrad. Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek podkreśliła, że „prawo i regulaminy” były przestrzegane. – Było kworum na sali. Mieliśmy prawo ustawę budżetową przegłosować, co też się stało. Nie ulegniemy histerii, którą nam nieustannie oferuje opozycja. Chcemy i mamy nadzieję dalej spokojnie pracować – stwierdziła Mazurek.

Wyścig radykałów

O wariantach dalszego działania rozmawiał wczoraj zarząd Nowoczesnej. Ryszard Petru po spotkaniu zarządu stwierdził, że Nowoczesna nie chce dopuścić do sytuacji, w której 11 stycznia – gdy zaplanowano najbliższe posiedzenie Sejmu – marszałek Kuchciński wejdzie do sali plenarnej i rozpocznie kolejne posiedzenie „jak gdyby nigdy nic”. Jakby w odpowiedzi na naradę Nowoczesnej dziś ma się zebrać na posiedzeniu klub Platformy Obywatelskiej. Politycy tej partii zastrzegali, że planowano to już przed świętami.

Choć szefowie obu ugrupowań opozycyjnych oficjalnie odrzucili inicjatywę prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, który zaproponował wyłonienie szefa opozycji, rywalizacja o przywództwo trwa na dobre. W pewnym sensie zwycięsko z potyczki Petru – Schetyna wychodzi do tej pory ten pierwszy, który formułuje dalej idące, radykalniejsze wnioski. Szef Nowoczesnej nie wykluczał, że „w ostateczności” – jeżeli okaże się, że nie będzie szans na jakąkolwiek rozmowę – Nowoczesna zgłosi przygotowany już wniosek o wcześniejsze zakończenie kadencji Sejmu. Politycy ugrupowania Petru zapowiedzieli także zgłoszenie do prokuratury kolejnego wniosku w sprawie głosowań.

Platforma zaapelowała wczoraj natomiast o upublicznienie nagrań z kamer rejestrujących obrady w Sali Kolumnowej. Według PO aktualnie dostępne nagrania „potwierdzają, że głosy były źle liczone”. – Oczekujemy, że marszałek Kuchciński niezwłocznie udostępni mediom obraz ze wszystkich kamer, również z kamer przemysłowych, które służą kwestiom bezpieczeństwa na terenie Sejmu, tak żeby dziennikarze mogli zweryfikować, czy nie doszło do fałszerstwa – stwierdził Jan Grabiec (PO).

To, że głosy miały być źle liczone, sugerowała w swoich materiałach stacja TVN. Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) zaznaczył, że pokazany materiał przedstawia tylko część sali i nie widać dobrze wszystkich głosujących. Ponadto stwierdził – na co też zwracali uwagę komentujący materiał internauci – że przynajmniej kilku podniesionych rąk stacja nie policzyła.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Artur Kowalski

Nasz Dziennik