Takie wiadomości dostają wszyscy, zarówno dorośli, jak i dzieci. Problem może nie byłby tak poważny, gdyby nie to, że wiele tych wiadomości zachęca ludzi do ujawniania swoich poglądów, wiary, postaw i nie wiadomo, kto będzie z tych informacji korzystał.
– Odkąd moja 12-letnia córka dostała nowy numer, dostaje mnóstwo reklamowych SMS-ów, choć zastrzegliśmy u operatora, że ich nie chcemy – alarmuje pani Zofia, Czytelniczka „Naszego Dziennika”.
Opowiada, że były takie wiadomości, które nawoływały do przystąpienia do różnorodnych konkursów, ale pojawiały się i te mocno zaangażowane politycznie i światopoglądowo. Stawiano konkretne pytania, nawiązujące m.in. do aktualnej sytuacji politycznej w kraju, w tym na przykład do okupacji Sejmu przez opozycję czy do afery reprywatyzacyjnej w Warszawie. A także do wydarzeń z przeszłości, a konkretnie tych dotyczących podpisania porozumień sierpniowych w 1980 roku. Padły w końcu bardziej kontrowersyjne pytania dotyczące sfery religijnej i światopoglądowej.
Jednym z nich było: „Czy aktywność homoseksualna jest do pogodzenia z wiarą Kościoła katolickiego?”. Gdy kobieta chciała wyjaśnić sprawę, otrzymała odpowiedź od operatora, że karta z numerem musiała być już wcześniej obciążona.
– Oto w jak dotkliwy sposób komercja próbuje wpływać na naszych najmłodszych – ocenia kobieta.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

