logo
logo

Zdrowie

Polska jako pierwsza na świecie – w 1957 r. – rozpoczęła kształcenie na kierunkach medycyny laboratoryjnej Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Patologia w laboratorium

Czwartek, 5 stycznia 2017 (01:31)

Ekspansja dużych sieci laboratoryjnych grozi obniżeniem standardów badań medycznych – alarmują diagności. Co to oznacza dla chorych?

Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych (KIDL) apeluje do rządu o zablokowanie niekontrolowanej ekspansji firm zakładających w Polsce sieci laboratoryjne.

– Najwięksi gracze na rynku to podmioty zarejestrowane w Niemczech, Luksemburgu, które dążą do przejęcia polskiego rynku z rąk małych, prywatnych laboratoriów – mówi „Naszemu Dziennikowi” dr Elżbieta Puacz, prezes KIDL.

– Ale poważniejszym problemem od zmian własnościowych jest pogorszenie standardów badań laboratoryjnych, bo to bezpośrednio grozi pacjentom – podkreśla Puacz.

Izba interweniuje w resorcie zdrowia, aby zajęło się zwalczaniem nieprawidłowości na rynku diagnostyki laboratoryjnej.

– Alarmujemy ministerstwo, bo mamy dowody choćby na to, że dochodzi już do takich patologii, jak przewóz materiału biologicznego pobranego od pacjentów zwykłymi pociągami czy autobusami. Tymczasem transport próbek jest dopuszczalny, ale musi się odbywać specjalistycznym transportem, a pojemniki powinny być odpowiednio zabezpieczone, często trzymane w lodówkach. Jeśli te warunki nie są spełnione, to materiał biologiczny ulega w praktyce bardzo szybko zniszczeniu i wyniki badań nie są wtedy wiarygodne – relacjonuje Elżbieta Puacz.

– Im szybciej próbka jest poddawana analizie, tym lepiej, bo wynik jest bardziej wiarygodny – dodaje.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik