logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Wojna o dobre imię Polski

Poniedziałek, 23 stycznia 2017 (20:30)

Z dr. Jerzym Bukowskim, rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, rozmawia Rafał Stefaniuk

W sieci coraz popularniejsza staje się akcja #GermanDeathCamps – mająca na celu poinformowanie światowej opinii publicznej o tym, że Polska nie ma nic wspólnego z obozami zagłady zakładanymi przez Niemców.

– To znakomity pomysł, chociaż niemiecka stacja telewizyjna ZDF, która do tej pory nie wykonała w sposób właściwy prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie nakazującego jej przeprosić więźnia byłego obozu śmierci Auschwitz-Birkenau Karola Tenderę za użycie kłamliwego określenia „polskie obozy zagłady”, usuwa ze swojej strony zgodne z prawdą historyczną wpisy polskich internautów. Dużą rolę w informowaniu światowej opinii publicznej o tym, że Polska nie ma nic wspólnego z obozami zagłady zakładanymi przez Niemców na terytorium II Rzeczypospolitej odgrywają też społecznicy, skupieni m.in. w Stowarzyszeniu Pro Patria i w Reducie Dobrego Imienia – Polskiej Lidze Przeciw Zniesławieniom. Nie zwalnia to jednak instytucji państwa polskiego z podejmowania energicznych działań w tej kwestii. Zwłaszcza nasze placówki dyplomatyczne na całym świecie muszą wychwytywać takie kłamstwa i natychmiast na nie reagować.

Akcja jest tworzona przez zwykłych obywateli. O czym to świadczy? Czujemy się coraz bardziej odpowiedzialni za los naszej Ojczyzny?  

– Jest część osób aktywnych w tej ważnej materii, a ci, którzy sami nie angażują się czynnie, w większości popierają działania zmierzające do piętnowania kłamstw i uwypuklania prawdy historycznej. Widać to szczególnie w internecie. Niestety, nie dostrzegam „pospolitego ruszenia” wśród młodzieży, ale mogę się mylić, bo przecież w sieci wiele osób pozostaje anonimowych, więc mogą w niej funkcjonować także studenci i licealiści. Niewątpliwie powinni ich uwrażliwiać na te sprawy wychowawcy i nauczyciele.

Od lat Polska jest obarczana odpowiedzialnością za mordowanie Żydów. Jakie są źródła tych kłamliwych ataków?

– To jest bardzo sprytne działanie Niemców. Według profesora Grzegorza Kucharczyka, wciąż używany przez wiele mediów na całym świecie kłamliwy termin „polskie obozy zagłady” świadomie utworzyli pod koniec lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku funkcjonariusze wywiadu Republiki Federalnej Niemiec, którzy wcześniej służyli III Rzeszy, a po jej kapitulacji znaleźli się w strefach okupowanych przez aliantów zachodnich. To oni zainicjowali cyniczną politykę historyczną, wedle której Żydów mordowali nie Niemcy, ale tajemniczy naziści. Ten sprytny zabieg semantyczny powiódł się – jak powiedział w jednym z wywiadów prof. Kucharczyk – w myśl zasady opracowanej przez ministra propagandy III Rzeszy Josepha Goebbelsa, że kłamstwa ciągle powtarzane, stają się prawdą.

Dlaczego Niemcy nie chcą się przyznać do pełni odpowiedzialności za eksterminację milionów ludzi w obozach śmierci podczas II wojny światowej?

– Niemcy niezbyt chętnie rozliczali się po 1945 roku ze zbrodni popełnionych przez ich obywateli w czasach II wojny światowej. Udawali, że III Rzesza to zupełnie inne państwo, z którym ani RFN, ani tym bardziej NRD nie miały żadnych związków. Ta niechęć wynikała też z masowego poparcia, jakiego większość Niemców udzielała Hitlerowi. Opór wobec wodza i jego kamaryli był po 1933 roku nieznaczny, aczkolwiek dzisiaj wyolbrzymia się go ponad miarę. Ten wstyd hamował podejmowanie postępowań prokuratorskich wobec rodaków – morderców w mundurach i zza biurka.

Poseł Nowoczesnej Paweł Rabiej na Twitterze stwierdził, że za obozy śmierci odpowiadają nie Niemcy, a „naziści”. Jak Pan odbiera tego typu stwierdzenia, wypowiedziane przez posła RP?

– Panu posłowi Rabiejowi należy zadać jedno proste pytanie: czy w tramwajach jeżdżących w polskich miastach w okresie okupacji niemieckiej był napis „nur für nazi” czy „nur für Deutsche”?

Ojciec dr Tadeusz Rydzyk CSsR poinformował, że nową inicjatywą Radia Maryja jest działający od 1 stycznia br. Instytut im. św. Jana Pawła II „Pamięć i Tożsamość”. Jego celem jest badanie historii Polaków, którzy z narażeniem życia ratowali Żydów w czasie okupacji niemieckiej. Jako wykładowca akademicki, jak ocenia Pan tę inicjatywę?

– Znakomicie. Znając energię i konsekwencję Ojca Dyrektora jestem przekonany, że będzie to jego kolejne ważne dzieło, które przyniesie wiele pożytku i dobra. Każda inicjatywa ukazująca i podkreślająca bohaterstwo Polaków ratujących z narażeniem życia Żydów w czasie II wojny światowej zasługuje na uznanie. Ważną rolę mają do odegrania w tej materii Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Instytut Pamięci Narodowej oraz Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Na ich czele stoją obecnie ludzie doskonale czujący tę problematykę i potrafiący przekuć piękne idee w konkretne działania, więc jestem dobrej myśli.

Prawda o tych wspaniałych ludziach ma szansę przebić się do świadomości światowej opinii publicznej? Jak wykorzystać te piękne karty naszej historii?

– Trzeba zrobić wszystko, aby tak się stało. Nasza historia jest powodem do dumy i musimy to umiejętnie wykorzystywać na światowym forum, używając wszelkich środków przekazu, ze szczególnym uwzględnieniem internetu. Nie możemy sobie pozwolić na grzech zaniechania w tej materii, bo wciąż wielu polityków i dziennikarzy w wielu krajach powiela kłamstwa o „polskich obozach śmierci” i zastępuje Niemców nazistami. Trzeba zrobić wszystko, aby prawda zatriumfowała.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl