logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Kierowca usłyszał zarzuty

Sobota, 11 lutego 2017 (11:42)

Zarzut spowodowania wypadku usłyszał kierowca seicento, który doprowadził w piątek wieczorem w Oświęcimiu do zderzenia z samochodem, w którym jechała premier Beata Szydło. – Mężczyzna przyznał się do winy – podał w sobotę rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

– 21-letni mężczyzna został jeszcze wczoraj przesłuchany. Usłyszał zarzut uszkodzenia ciała w związku ze spowodowaniem wypadku drogowego. Spowodowanie takiego wykroczenia zagrożone jest karą do 3 lat więzienia – powiedział rzecznik.

Kierowca po wyjaśnieniach został zwolniony do domu. Gleń powiedział, że sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Dotychczas przesłuchano już 13 osób, w tym kierowcę limuzyny premier Szydło.

– Przesłuchano 11 funkcjonariuszy BOR, kierowcę seicento, który doprowadził do wypadku, a także świadka, który słyszał przejeżdżającą kolumnę. Przesłuchana jeszcze zostanie osoba, która przejeżdżała w pobliżu – powiedział.

Rzecznik powiedział, że potwierdza się wersja wypadku, jaką wcześniej podawała policja. Kolumna trzech samochodów na sygnale uprzywilejowania, w której pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku, wyprzedzała fiata seicento. Jego kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i zderzył się z autem szefowej rządu. Kierowca limuzyny rządowej, próbując uniknąć skutków zderzenia, odbił w lewo. Na poboczu uderzył w drzewo.

Rzecznik dodał, że przesłuchiwani funkcjonariusze BOR zeznali, iż kolumna rządowa jechała zarówno na sygnałach świetlnych, jak i na dźwiękowych.

– Przedmiotem postępowania będzie m.in. wyjaśnienie tej okoliczności; czy były sygnały dźwiękowe – powiedział Sebastian Gleń.

W wypadku obrażenia odniosła premier Szydło i dwóch funkcjonariuszy BOR. Przewiezieni zostali do szpitala w Oświęcimiu, gdzie przeszli pierwsze badania. Szefowa rządu na pokładzie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego została potem przetransportowana do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, gdzie nadal przebywa. Do stolicy przewieziono również ciężej rannego funkcjonariusz BOR.

Drugi z funkcjonariuszy BOR, który nie doznał poważniejszych obrażeń i miał ogólne potłuczenia, został już wypisany z oświęcimskiej lecznicy.

Na sobotniej konferencji prasowej rzecznik rządu Rafał Bochenek poinformował, że stan zdrowia premier jest stabilny i nic poważnego się nie stało.

– Pani premier jeszcze przez najbliższy czas pozostanie pod obserwacją lekarzy. Zobaczymy, jak długo będzie to konieczne, by musiała przebywać w szpitalu – powiedział.

Samochody, które uczestniczyły w wypadku, zostały przewiezione na parking przy komendzie policji w Oświęcimiu.

RS, PAP

NaszDziennik.pl