logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Koniec z ustępstwami wobec Ukrainy

Piątek, 17 lutego 2017 (20:28)

Aktualizacja: 24 września 2017 (14:43)

Z Tomaszem Rzymkowskim, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym Eurorealistycznego Zespołu Parlamentarnego, rozmawia Rafał Stefaniuk

Na parkanie ambasady RP w Kijowie zawisł portret Stepana Bandery. Prowokacji towarzyszyły okrzyki Ukraińców: „Nasz kraj – nasi bohaterowie!”. To już kolejny antypolski atak. Jak długo jeszcze będzie dochodzić na Ukrainie do podobnych sytuacji?

– Kluczowym impulsem do eskalacji antypolskich ataków na Ukrainie jest promowana przez ukraińskie władze narracja historyczna. Dopóki Kijów nie przestanie opierać swojej martyrologii o kult OUN – UPA, to będzie dalej brnął w bagno. Stwierdzenie „bagno” jest i tak wyjątkowo łagodną formą określenia budowania państwa na antyludzkim czy wręcz satanistycznym kulcie Stepana Bandery. Podstawy ideologiczne nacjonalistów ukraińskich są antycywilizacyjne i antychrześcijańskie. Jest to pogaństwo w najgorszym wydaniu. To, co się wydarzyło przy polskiej ambasadzie w Kijowie, było z pewnością motywowane wewnętrznymi przekonaniami Ukraińców, powstałymi na bazie promocji banderyzmu. Jako że działanie to było wymierzone w Polskę, powinna ostro zareagować polska dyplomacja. Jestem ciekaw, jakie działania podjął ambasador naszego kraju w Kijowie Jan Piekło – który wprost rozgrzesza Ukraińców ze zbrodni wołyńskiej? To, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, jest to pokłosie porażki polskiej dyplomacji wobec polityki historycznej Ukrainy. Drugim czynnikiem antypolskich ataków, na który chcę zwrócić uwagę, jest działanie Moskwy. Nie wykluczyłbym roli służb specjalnych Federacji Rosyjskiej, które mogły zainspirować do takiego działania sprawców całego zdarzenia.

Mówienie o inspiracji rosyjskiej w kontekście antypolskich ataków Ukraińców nie jest zbyt daleko idącym uproszczeniem? Przecież to nie Moskwa buduje pomniki Stepana Bandery na Ukrainie i nie nazywa ulic jego nazwiskiem.

– Nie twierdzę, że nieświadomi niczego Ukraińcy realizują scenariusz napisany na Kremlu. Przypadków antypolskich działań na Ukrainie jest zbyt wiele. Oprawców Narodu Polskiego czci się poprzez budowanie im pomników, stawianie tablic, czy – tak jak pan wspomniał – nazywanie ulic. Od polskiej granicy do Lwowa naliczyłem 8 pomników Stepana Bandery, i to w małych miasteczkach. Z drugiej strony konsekwentnie niszczy się miejsca pamięci istotne dla Polaków. Nie chcę jednoznacznie obarczać Rosjan winą za całą sytuację, tym bardziej że strona ukraińska zawsze tłumaczy się rosyjskimi działaniami. Bez wątpienia Ukraina jest państwem bardzo słabym, o bardzo kruchej państwowości. Jest przy tym bardzo mocno zinfiltrowana przez służby specjalne Federacji Rosyjskiej. Dlatego rosyjskich wpływów bym nie przekreślał. Tym bardziej że Moskwie zależy na tym, aby Polska nie miała dobrych relacji z Ukrainą.          

Związek Ukraińców w Polsce zapowiedział, że rusza na wojnę z polską mową nienawiści wobec Ukrainy. Ma monitorować wpisy w internecie i zrobi to za pieniądze Fundacji Batorego. Jak odbiera Pan tę inicjatywę? Czy to nie jest tak, że wobec ukraińskich ataków na Polskę próbuje zrobić się z nas agresorów?

– To prawda, ale to nie jedyne kontrowersyjne działanie Związku Ukraińców w Polsce. Otóż związek ten wydaje pismo „Nasze Słowo”, któremu Polska przyznała dotację w wysokości kilkuset tysięcy złotych. Postanowiłem napisać interpelacje do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i  Administracji, bo w listopadowym numerze tego periodyku zaatakowano pana prof. Mieczysława Rybę i pana prof. Włodzimierza Osadczego. Dokonano także porównania osoby Józefa Piłsudskiego ze Stepanem Banderą, według którego Marszałek był znacznie większym terrorystą i mordercą niż przywódca UPA. To zostało sfinansowane z naszych pieniędzy. Co gorsze, polskie władze nie widzą nic złego w tym, że Ukraińcy za pieniądze polskich podatników szkalują Polaków, którzy walczyli o prawdę historyczną. Od listopada leży, między drugim czytaniem komisyjnym a plenarnym, nasz projekt ustawy o IPN. Chcemy wyszczególnić, obok zbrodni komunistycznych i nazistowskich, zbrodnie dokonane przez ukraińskich nacjonalistów i ukraińskie formacje kolaborujące z III Rzeszą. Projekt ten zakłada również, że jakiekolwiek formy promocji ideologii banderowskiej w Polsce będą karane karą pozbawienia wolności do lat 3. A problem ten jest poważny. Ostatnimi laty przyjechało do nas 2 miliony Ukraińców. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale niektórzy studenci ukraińscy wieszają w swoich pokojach w akademikach czerwono-czarne flagi UPA, wykrzykują na ulicach banderowskie hasło: „Sława Ukrajini! Herojam sława!” czy robią sobie zdjęcia z ręką uniesioną w nazistowskim pozdrowieniu. Projekt, który miałby skończyć z takim działaniem, nie jest w ogóle rozpatrywany przez Sejm, bo rozbił się o polityczną poprawność.

Przedstawiciele rządu od razu używają argumentu, że Polska powinna wspierać Ukrainę.

– I ja rozumiem ten argument, ale nie możemy na pewne działania patrzeć przez palce. Bo do tej pory pozwalaliśmy na istnienie państwa banderowskiego. W ubiegły czwartek byłem na spotkaniu z ukraińskimi parlamentarzystami, które odbyło się w Sejmie RP. Prawie każdy ukraiński parlamentarzysta zaczynał swoje wystąpienie od stwierdzenia, że: „sprawy historyczne nie powinny być przez nas poruszane, a jeżeli ktokolwiek to robi, ten jest rosyjskim agentem”. To wywołuje mój sprzeciw. Bo tak jak już powiedziałem, pomniki Bandery na Ukrainie to sprawa ukraińska, a w kwestii niszczenia polskich miejsc pamięci Kijów ma bardzo dużo sobie do zarzucenia, bo to w jego obowiązku jest zapewnienie im odpowiedniej ochrony. Nawet wtedy, kiedy ataków dokonuje się z inspiracji Rosji.

Wobec tego jak odczytuje Pan słowa Jarosława Kaczyńskiego, który ostrzegł Ukraińców, że „z Banderą do Europy nie wejdą”?

– Premier Jarosław Kaczyński dokonał bardzo trzeźwej oceny sytuacji międzynarodowej. Jestem przekonany, że wkrótce obecna administracja amerykańska odetnie Ukraińcom kroplówkę i tym samym przestanie utrzymywać ich państwo. Nie oszukujmy się: Ukraina nie przeprowadza żadnych istotnych reform, jest zżerana przez korupcję, a przy tym zbrodnicza ideologia bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. Przy tym Ukraińcy wykonują mało znaczące pozorowane ruchy. Przypomnijmy sobie, jak do Polski przyleciał prezydent Petro Poroszenko i składał kwiaty przy pomniku naszych rodaków, którzy zostali pomordowani na Wołyniu, a w tym samym czasie na Ukrainie organizowano marsze ku czci Bandery i Szuchewycza, a dużą popularnością cieszą się grupy rekonstrukcyjne przebrane w mundury SS-Galizien. To wszystko dzieje się za naszą wschodnią granicą. Dlatego cieszę się, że Jarosław Kaczyński zareagował w tak ostry i zdecydowany sposób, bo bez wątpienia jego słowa wpisują się w polską rację stanu.   

I liczy Pan na to, że z objęciem funkcji prezydenta USA przez Donalda Trumpa nasza polityka względem Ukrainy również się zmieni?

– To już się dzieje. Państwo polskie przestało patrzeć przez palce na kult Bandery i Szuchewycza. Słowa premiera Jarosława Kaczyńskiego pokazują, że już nie będziemy tolerować tego, co się dzieje na Ukrainie. Także stanowisko przewodniczącego polsko-ukraińskiej grupy parlamentarnej, pana posła Michała Dworczyka, wyrażone podczas spotkania z Ukraińcami, było jasne: „w kwestiach historycznych nie cofniemy się choćby o krok”. To nie pozostawia miejsca do jakichkolwiek interpretacji. Polska będzie dążyć do prawdy. Bo nasze przekonanie jest takie, że jeżeli chcemy ułożyć sobie dobre relacje z naszymi sąsiadami, to musimy budować je na najtrwalszym fundamencie, którym jest prawda.    

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl