Wspólny projekt dotyczy szkół w Libanie. Nie chodzi o budowę całkiem nowych placówek, ale raczej odbudowę, remonty, względnie powiększenie istniejących. W grę wchodzi też adaptacja innych obiektów do celów edukacyjnych.
– Ten wybór wynika z analizy sytuacji humanitarnej związanej z konfliktem w Syrii. Problemy, których doświadczają najmłodsi spośród uchodźców z Syrii, sprawiają, że mówi się nawet o „straconym pokoleniu”. Nasza diagnoza jest taka, że spośród wielu problemów społecznych związanych z falą uchodźców jednym z najbardziej dotkliwych jest brak lub niedostateczna edukacja młodzieży. A to jest jedna z podstawowych potrzeb ludzkich, bez której rozwój i funkcjonowanie w społeczeństwie jest niemożliwe – tłumaczy Zuzanna Kierzkowska, dyrektor Departamentu Współpracy Rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
W liczącym niespełna 4,5 mln mieszkańców Libanie przebywa ponad milion Syryjczyków, poza tym są tam także Irakijczycy i Palestyńczycy. Biorąc pod uwagę liczby, Liban jest państwem najbardziej doświadczonym problemem napływu uchodźców na całym Bliskim Wschodzie. A ponieważ Bejrut nie ratyfikował konwencji o statusie uchodźcy z 1951 r., nie ma tam typowych obozów, jakie znajdują się w Turcji i Jordanii. Mieszka w nich nawet po milionie ludzi, ale opieka nad nimi jest zorganizowana i wspierana z zagranicy. Tymczasem w Libanie uchodźcy mieszkają w półlegalnych koczowiskach, zajmują pustostany, garaże, ruiny i są rozproszeni po całym kraju.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

