Jak skomentuje Pan raport przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie do komisarz Coriny Cretu sugerujący, że w Polsce dochodzi do ustawicznego łamania prawa?
– Ten list to nic innego jak kolejny obrzydliwy donos na Polskę, co więcej, jest to donos napisany niestety polską ręką. Należy przypomnieć, że szefem przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce jest Marek Prawda, który w ubiegłym roku został odwołany ze stanowiska ambasadora Polski w Brukseli i niemal natychmiast został powołany, jak to określił sam przewodniczący Jean-Claude Juncker, na stanowisko „politycznego przedstawiciela” Komisji Europejskiej w Polsce. Ten fakt z pewnością nie pozostaje tu bez znaczenia. Tak czy inaczej ten list nie ma nic wspólnego z rzeczywistością – zawiera kłamstwa i insynuacje, które nie są poparte żadnymi dowodami.
W dokumencie jest szereg zarzutów pod adresem polskiego rządu...
– Celów, którym ma służyć ta narracja, jest kilka. Przede wszystkim jest to atak na planowaną przez rząd Prawa i Sprawiedliwości reformę sądownictwa – nie jest przecież tajemnicą, że w środowisku sędziowskim zapowiadane zmiany wywołują bardzo duży opór. We wspomnianym liście przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie do komisarz Coriny Cretu wskazuje się sędziów jako osoby, których status jest wręcz zagrożony, co jest oczywistą nieprawdą. Ten raport to także kolejna próba podniesienia napięcia na linii Bruksela – Warszawa. Zaledwie kilka dni temu polski rząd odniósł się do stanowiska Komisji Europejskiej, a wiceprzewodniczący Frans Timmermans już zdążył stwierdzić, że ta odpowiedź jest dla niego niesatysfakcjonująca i „sprawę Polski” będzie chciał poruszać z ministrami ds. europejskich Unii Europejskiej. Można powiedzieć, że teraz będzie szukał chętnych przyłączyć się do koalicji, która będzie chciała przyłożyć Polsce. Zatem list przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie pojawia się w nieprzypadkowym momencie.
Powstanie tego raportu może mieć szerszy kontekst?
– Proszę zwrócić uwagę, że adresatem listu nie jest szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker czy Frans Timmermans, ale Corina Cretu, unijna komisarz ds. rozwoju regionalnego, odpowiedzialna m.in. za fundusze europejskie. Widać więc, iż list przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie jest zawoalowaną próbą nacisku mającą na celu wstrzymania środków europejskich dla Polski. Ten pomysł pojawia się zresztą nie po raz pierwszy w ostatnich tygodniach. Przypomnę tylko, że czynił to również Donald Tusk, sugerując, że środki dla Polski mogą zostać zamrożone. To nic innego jak niezwykle szkodliwe działanie, kompletnie sprzeczne z polską racją stanu.
Wydawałoby się, że po nieskutecznych atakach na Polskę Komisja Europejska odpuściła, tymczasem wygląda na to, że nie. Rząd PiS jest wciąż problemem dla KE?
– Rząd PiS jest raczej wygodną ucieczką od realnych problemów, z jakimi boryka się Wspólnota. Lada moment Wielka Brytania uruchomi art. 50 i rozpocznie procedurę występowania z Unii, ponadto w dalszym ciągu nierozwiązany pozostaje problem uchodźców czy chociażby kryzys w strefie euro. Niestety, kierownictwo KE uzurpuje sobie kompetencje, których nie posiada, upolityczniając działania i narażając na szwank wizerunek całej tej instytucji.
Frans Timmermans jest – jak się wydaje – na szczycie fali ataków na Polskę. Zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że obrał sobie Polskę za cel? Czym jest podyktowana ta jego osobista niechęć czy „krucjata” przeciwko Polsce?
– Wiceprzewodniczący Timmermans jest członkiem skrajnie lewicowej holenderskiej partii i osobą, której rząd centroprawicowy i konserwatywny w Polsce zwyczajnie uwiera. I rzeczywiście, w tym momencie jest to tak naprawdę jednoosobowa krucjata Timmermansa przeciwko Polsce. Wiceprzewodniczący KE do tej sprawy podchodzi bardzo ambicjonalnie, robi wszystko, żeby w Polskę uderzać i konsekwentnie nas atakować. Inna sprawa, że w tych działaniach gorliwie pomagają mu – niestety – niektóre środowiska w Polsce. Widać jednocześnie, że działania Fransa Timmermansa w sprawie Polski znajdują coraz mniejsze poparcie wśród pozostałych unijnych komisarzy, o czym najlepiej świadczy próba przeniesienia przez niego odpowiedzialności za tę sprawę na forum Rady Europejskiej.
Czy należy się spodziewać kolejnych ataków?
– Komisja już zdążyła się zapoznać i wstępnie odnieść do odpowiedzi polskiego rządu dotyczącej zaleceń KE w sprawie praworządności w naszym kraju. Wysyła jasny sygnał: a mianowicie, że to jeszcze nie jest koniec. To oznacza, że Kolegium Komisarzy nadal będzie się zajmować Polską, widać też, że będą podejmowane kolejne próby, aby sprawa Polski trafiła na forum Rady Europejskiej. Jednakże atakowanie przez KE Polski jest bardzo nieroztropne. Przypomnę, że zbliżają się wybory w szeregu państw członkowskich Unii, m.in. w Holandii, Francji czy w Niemczech, i w obliczu wyborów takie działanie jest tylko wodą na młyn dla środowisk eurosceptycznych. W Holandii, ojczyźnie Fransa Timmermansa, największe szanse na zwycięstwo ma populistyczna i antyeuropejska Partia Wolności Geerta Wildersa. Obserwując poczynania Timmermansa, Wilders bez wątpienia zaciera ręce.

