logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Pseudodemokracja żeruje na obywatelach

Sobota, 8 kwietnia 2017 (12:25)

Aktualizacja: Sobota, 14 października 2017 (14:44)

Z gen. dyw. Romanem Polko, byłym dowódcą Jednostki Specjalnej GROM, w latach 2006-2008 zastępcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Wygląda na to, że kolejny akt terroru realizuje się w Europie. Tym razem Szwecja znalazła się na celowniku, no właśnie, kogo…?

– Na razie nie znamy jeszcze szczegółów dotyczących samego wydarzenia, jedynie widzimy, że ciągle powtarza się ten sam scenariusz działania terrorystów, a mianowicie za pomocą pojazdów mechanicznych. Skoro jest to środek skuteczny, jest wykorzystywany. Z drugiej strony ten sposób działania powinien wywoływać reakcję, a więc podjęcie kroków, które będą utrudniały przeprowadzenie tego typu zamachów. Oczywiście jeśli chodzi o miękkie cele, to nie da się ich wszystkich zamknąć czy zabarykadować, ale to, co jest istotne, to wzmocnić więzy międzyludzkie. W środowisku, w którym ludzie są dla siebie mili, przyjaźni, uśmiechają się do siebie, terroryści źle się czują, stąd łatwiej jest wychwycić potencjalnych sprawców takich ataków. Niezbędna jest również konsekwentna polityka wobec tych, którzy znajdują się już na listach, o których wiadomo, że mają kontakty z Daesh, i wobec których władze – często niestety kierujące się bardziej poprawnością polityczną niż prawdziwą troską o bezpieczeństwo swoich obywateli – okazują się bezradne.             

Szwecja do tej pory nie była celem ataków, ale biorąc pod uwagę, że jest to państwo nazbyt postępowe, wielokulturowe, to chyba prędzej czy później można się było spodziewać aktów terroru?

– Dokładnie tak. Postęp źle pojmowany, liberalizm nie mają nic wspólnego z prawdziwą demokracją. Taka pseudodemokracja żeruje na zwykłych obywatelach. Nie można być tolerancyjnym wobec ludzi, którzy wykorzystują luki w systemie demokratycznym po to, aby narzucać szariat, atakować i zwalczać społeczeństwo kraju, który otwiera dla nich drzwi. Jeżeli ktoś przybywa do Europy, to powinien, wręcz ma obowiązek dostosować się do kultury, zasad obowiązujących na naszym kontynencie. Szwecja jest krajem, który przybyszom z zewnątrz stawia dosyć twarde warunki – dotyczące nauki języka czy znalezienia zatrudnienia – w przeciwnym wypadku, jeśli się nie integrują ze społeczeństwem tego kraju, to powinni być wydalani. Jednak z realizacją tych zasad bywa pewnie różnie. Sprawcami tego typu zamachów mogą być islamiści, ale także zradykalizowani Europejczycy, osoby sympatyzujące z tzw. Państwem Islamskim. Tak czy inaczej źle pojmowana postępowość prowokuje, zachęca czy wręcz przyciąga ludzi, którzy mają problemy z własną osobowością, którzy swoje frustracje i agresję wyładowują na zwykłych, Bogu ducha winnych ludziach, którzy chcą normalnie żyć. Walka z radykalizacją postaw i zachowań jest konieczna.   

Wielokulturowość i zbytnie otwarcie na islamskich migrantów nie tylko nie sprzyjają spójności społecznej, ale często wręcz komplikują życie w Europie. Dlaczego nikt nie wyciąga z tego wniosków…?

– Cóż to za wielokulturowość, która u nas w domu, w Europie, zabrania nam stawiania i ubierania choinek jako symboli świąt Bożego Narodzenia, zezwala na zdejmowanie krzyży czy usuwanie godła? W imię wielokulturowości nakłania się rdzennych Europejczyków do wyrzeczenia się kultury opartej na chrześcijańskich wartościach, które były wyznawane tu od zarania dziejów, z których wyrastamy, a na to miejsce narzuca się nam kulturę „gości”. Oczywiście wśród uchodźców są jednostki, które uciekając przed skutkami wojny, mają dobre zamiary, są nawet gotowi się zintegrować i być może nawet zapiszą się pozytywnie w naszej społeczności, ale w większości przypadków mamy do czynienia z patologią przywiezioną z innego obszaru kulturowego, do zwalczania tej groźnej patologii nasze służby nie są przygotowane. Trudno bowiem ludziom naszej kultury zrozumieć, że ktoś może myśleć i działać w zbrodniczych, antyludzkich kategoriach. Co więcej, będąc petentem stawia się w uprzywilejowanej pozycji, wysuwając żądania i roszczenia, traktując Europę jako prywatny folwark i dopasowując ją do własnych potrzeb. Nie wolno nam pozwolić, żeby ktoś się szarogęsił w naszym własnym domu, nie mając zamiaru się dostosować do norm i zasad u nas obowiązujących.

Kolejne ataki terrorystyczne odbywają się w cieniu żądań Komisji Europejskiej dotyczących wprowadzenia przymusowej relokacji muzułmańskich migrantów, co więcej – niepokorni mają być karani…

– Na szczęście Polska ma obecnie rozsądną premier Beatę Szydło, która ma na celu przede wszystkim dobro Polaków. Inaczej niż poprzedniczka Ewa Kopacz, która akceptowała wszystko, co narzucała Bruksela, łącznie z karami. Zanim Komisja Europejska zacznie nam wtłaczać na siłę imigrantów, najpierw niech unijni decydenci wypracują zasady czy procedury postępowania dotyczące m.in. procesu weryfikacji i sprawdzania przybyszów. Dla przykładu Kanadyjczykom taki proces zajmuje około roku. Imigranci, jeśli przybywają z zewnątrz, mają obowiązek się dostosować do reguł państwa, które ich przyjmuje, i to jest poza dyskusją. Tak czy inaczej problem migracyjny powinien być rozwiązywany nie tu, w Europie, ale w miejscu, gdzie powstał. W przeciwnym wypadku fala migracyjna nie będzie miała końca, a wraz z nią stworzymy sobie zagrożenie bezpieczeństwa, które będzie nie do opanowania. Nie jest żadną tajemnicą, że tzw. Państwo Islamskie wciąż wysyła wśród imigrantów swoich bojowników, którzy w Europie mają zainstalować agendy ISIS zdolne na sygnał do przeprowadzenia zamachów.

Zakładając, że zamach w Sztokholmie to kolejny atak o podłożu islamistycznym, czy może to być odpowiedź na ostatnie działania wojsk amerykańskich w Syrii?

– Według mnie amerykański atak rakietowy na bazę lotniczą syryjskich sił rządowych jest to zdecydowanie inny problem. Dla Baszara al-Asada tzw. Państwo Islamskie jest wygodnym pretekstem do rozprawy z opozycją. Od samego początku, kiedy Rosjanie włączyli się i zaczęli pomagać Asadowi walczyć z terrorem, podkreślałem, że trzeba się wykazać ogromną naiwnością, żeby uwierzyć, że nagle Rosja zaangażuje się w walkę z ISIS tylko po to, żeby pomóc Europie. Rosja wspomaga Asada, który morduje własnych obywateli, krwawo rozprawia się z opozycją. Co więcej, nie waha się sięgnąć po broń chemiczną wobec własnego narodu i w istocie stosuje te same metody, co tzw. Państwo Islamskie, tyle tylko, że robi to przy użyciu aparatu państwowego, wojskowego. W Syrii problemem jest Asad i dobrze, że prezydent Donald Trump działa inaczej niż jego poprzednik Barack Obama i nie próbuje się w kunktatorski sposób uchylić od odpowiedzialności. Prezydent Trump nie przeciąga sprawy jak Obama, posługując się półśrodkami, aby później dziękować Putinowi za inicjatywy w rozbrojeniu z broni chemicznej, co – jak wiemy – wcale nie miało miejsca. Donald Trump uderzeniem na bazę lotniczą syryjskich sił rządowych wysyła jasny sygnał, że dłużej nie będzie tolerował działań Asada przeciwko jego własnym obywatelom, że bombardowanie Aleppo – ogromna tragedia obywateli syryjskich – nie może się już więcej powtórzyć.

Patrząc na przekrój zamachów terrorystycznych z ostatnich dwóch lat, można powiedzieć, że zmieniają się tylko metody, ale terror wciąż trwa. Czy można wyprzedzić terrorystów, a tym samym zapobiec tego typu zamachom?

– Przede wszystkim potrzebna jest edukacja na temat bezpieczeństwa w szkołach i to już od najmłodszych lat. Ta edukacja powinna być ukierunkowana na to, jak się zachować w takich sytuacjach i jak postępować w przypadku tego typu niebezpiecznych zdarzeń. Ponadto powinniśmy edukować siebie nawzajem, w swoim otoczeniu, jak tego typu zdarzeń unikać. Nasze społeczeństwo przez to, że służby specjalne przez długi okres w historii Polski były przeciwko własnym obywatelom, ma spore trudności z przestawieniem się na współdziałanie z obecnymi służbami. Teraz jesteśmy na takim etapie, kiedy konieczne jest przekazywanie służbom informacji na temat osób podejrzanych, współdziałanie służb między sobą po to, żeby udaremnić potencjalny zamach jeszcze na etapie planowania i przygotowywania zdarzenia terrorystycznego. Natomiast jeśli takiego współdziałania nie ma i kiedy zamachowcy już podejmują działania, to często jest już za późno. Trudno bowiem zatrzymać kogoś, kto ma na sobie ładunek wybuchowy, kto rozpędzoną ciężarówką poluje na tłum ludzi, czy kogoś, kto dokonuje innego aktu terroru. Główne zadanie dla służb to umiejętność współdziałania ze sobą i przede wszystkim pozyskanie zaufania lokalnej społeczności po to, żeby mieć informacje, co się dzieje na danym terenie.

Polska nie jest na celowniku terrorystów – przynajmniej tak się utarło – ale czy wspomniana przez Pana Generała edukacja w polskich szkołach dotycząca postępowania w obliczu zagrożeń terrorystycznych w ogóle się odbywa?

– Wciąż niestety brakuje nam odpowiednio przygotowanej, wykwalifikowanej kadry, żeby kwestie dotyczące zagrożeń i reagowania w obliczu terroru podnosić i uświadamiać społeczeństwo na temat rzeczywistych niebezpieczeństw. Wspólnie z żoną kończymy pracę nad książką o roboczym tytule „Bezpiecznie już było…”, gdzie będą poruszone kwestie bezpieczeństwa i zagrożeń terrorystycznych, ale także sposobu podejścia do tego problemu i zrozumienia, w jakim świecie żyjemy. Książka adresowana zarówno do studentów, jak i do szerokiego kręgu odbiorców nie będzie ciężkim, naukowym, akademickim wykładem. Zależy nam bowiem, aby wytłumaczyć, na czym polega istota troski o własne bezpieczeństwo, bezpieczeństwo państwa. Z tą wiedzą zawsze był problem, bo najczęściej ograniczano się do kilku sloganów, nie wgłębiając się w temat. Stąd brakuje praktycznych wskazówek, jak się zachować, działać, jak postępować w sytuacji zagrożeń. Nie chodzi tu tylko o zachowanie w momencie, kiedy atak terrorystyczny staje się faktem, ale jak zapobiec tego typu sytuacjom, zdarzeniom, zanim do nich dojdzie. Najważniejsze jest wpojenie społeczeństwu odpowiednich nawyków, zainteresowania, wrażliwości na innych ludzi, aby nie przechodzić obok siebie obojętnie, ale nawiązywać kontakty, rozmawiać, wymieniać poglądy, dzielić się ze sobą wątpliwościami. Wszystko po to, żeby załóżmy, widząc bezpański plecak czy bliżej niezidentyfikowany przedmiot, umieć się odpowiednio zachować, poinformować kompetentne służby i w ten sposób – być może – zapobiec niebezpiecznym zdarzeniom.

Dziękuję za rozmowę.                                              

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl