logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Karty w rękach Andrzeja Dudy

Sobota, 6 maja 2017 (05:24)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem i wykładowcą akademickim oraz członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Rafał Stefaniuk

Prezydent Andrzej Duda zapowiedział rozpoczęcie dyskusji i referendum nad zmianą Konstytucji. Jak odbiera Pan tę inicjatywę?

– Obecnie obowiązująca Konstytucja zawiera cały szereg zapisów, które powodują wszelkie możliwe patologie: od pomieszania kompetencji do paraliżu poszczególnych organów władzy państwowej. To najboleśniej odczuwa urząd prezydenta w kwestii obronności i przy prowadzeniu polityki zagranicznej. Nie tak dawno w Polsce trwał spór o Trybunał Konstytucyjny. Pamiętamy, jak niespójne było prawo i jak wiele interpretacji przedstawiali prawnicy. Często niespójnych ze sobą lub też wykluczających się. Inną kwestią są sprawy moralne i ideowe. Konstytucja zawiera zapis definiujący małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Jednak wiele organizacji lewicowych próbuje omijać to, przedstawiając alternatywne nazwy. Przykłady można mnożyć. Tak więc pomysł prezydenta wydaje się rozsądny. Jednakże trzeba zapytać, dlaczego to spotkało się z tak wielkim oporem opozycji politycznej. Członkowie opozycji – z wyjątkiem Ruchu Kukiz’15 – argumentują to tak, że przy tej większości parlamentarnej prace nad zmianami Konstytucji są niemożliwe. Tylko że gdy powstawała Konstytucja z 2 kwietnia 1997 r., to opracowywała ją większość postkomunistyczna – z SLD i PSL. W wyniku ordynacji wyborczej i rozdrobnienia prawica nie miała swojej silnej reprezentacji w Sejmie. I co? I nie było żadnego problemu w powstaniu i przyjęciu tej Konstytucji. Tym samym utrwalono system stworzony przy Okrągłym Stole. Myślę szczególnie o władzy sądowniczej, która jest gorącym strażnikiem obecnego systemu.

W Pana ocenie powinniśmy dyskutować o zmianach w Konstytucji czy o napisaniu jej od nowa?

– Jeżeli myślimy o gruntownej naprawie państwa, to Ustawa Zasadnicza musi być logiczna i tworzyć pewną całość. Pojedyncze zmiany mogą jedynie stanowić puder, który ma przykryć niedoskonałości, ale one i tak będą. Tym samym kolejne lata będą upływać nam w atmosferze sporów kompetencyjnych. Dlatego Konstytucja powinna być napisana od nowa. Pytanie tylko, czy to jest możliwe. Czy odpowiednia większość powstanie w parlamencie. Dlatego wydaje mi się, że odwołując się do społeczeństwa, prezydent chciał, aby Naród wymusił na politykach gotowość do zmian.

W którą stronę powinien ewoluować nasz system polityczny? Coraz częściej mówi się o systemie prezydenckim.

– I to wcale nie jest bezpodstawne. Prezydent wybierany jest w wyborach powszechnych. Tym samym jego mandat jest bardzo silny. To nie jest wybranie partii, która uzyskuje 25 proc. i jest zmuszona zawierać koalicję, aby rządzić. Prezydent RP musi uzyskać ponad 50 proc. poparcia, a nie jest to możliwe bez zaufania. Kolejna sprawa to ogarniające władzę w Polsce, na różnych szczeblach, rozproszenie odpowiedzialności. Wybornie jest, gdy wiadomo, kto za co odpowiada. Dzisiaj – z racji sytuacji politycznej – tarcia są minimalne. Jednak gdy prezydentem był Lech Kaczyński, dochodziło do bardzo mocnych sporów o „krzesło” czy „samolot”. Pokazuje to także katastrofa smoleńska, gdzie rozdzielono wizyty w Katyniu. Dlatego uważam, że mandat prezydenta jest tak mocny, że powinien mieć większe kompetencje. Oczywiście, parlament też powinien mieć wiele do powiedzenia w kreowaniu polityki państwa, ale to już wymaga szczegółowych ustaleń.

W nowej Konstytucji powinny znaleźć się zapisy przywracające karę śmierci oraz dające Polakom prawo do posiadania broni?

– Na pewno są to sprawy ważne dla środowisk wolnościowych, ale – według mnie – nie tak bardzo istotne dla ostatecznego kształtu Konstytucji. W sprawie kary śmierci jednoznacznie wyraził się Kościół katolicki i przy tej wykładni bym pozostał. Co do prawa do posiadania broni, to sprawa wymaga merytorycznej debaty. Jednakże nie uważam, że jest to tak ważna kwestia, żeby musiała znaleźć się w Konstytucji. Mogą ją przecież rozwiązywać inne akty prawne.

Andrzej Duda mówi o potrzebie merytorycznej debaty nad nową Konstytucją. Potrzeba to jedno, ale czy to nie będzie okazja do rozgrywania politycznych interesów przez opozycję?

– Myślę, że każdy będzie próbował ugrać coś dla siebie. Skoro jest to inicjatywa prezydenta, to na nim spocznie największa odpowiedzialność, która daje też pewne korzyści. Andrzej Duda będzie rozdawać karty, a tym samym postawił się w uprzywilejowanej pozycji i przy dobrze dobranej strategii będzie mógł ugrać najwięcej. Opozycja z pewnością to rozumie, więc przygotuje sobie kilka trików. Każdej istotnej ustawie towarzyszą spory i gra polityczna. Tak było nawet przy tak ważnej ustawie jak ta chroniąca życie z jesieni zeszłego roku. Czeka nas więc wiele ciekawych wydarzeń.

Dziękuję za rozmowę. 

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl