logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Arch. Raytheon/ Inne

Patriot nowej generacji

Wtorek, 30 maja 2017 (18:45)

Udział polskich przedsiębiorstw przy produkcji baterii Patriot to najtrudniejsza kwestia w negocjacjach z amerykańskim koncernem Raytheon.

 

Raytheon obiecuje, że połowa pracy przy polskim patriocie będzie wykonywana w naszym kraju. Ale ta kwestia to też najtrudniejszy temat w negocjacjach koncernu ze stroną polską. Amerykanie skłonni są oddać Polsce zadania pracochłonne, ale proste, tanie i niezwiązane z zaawansowanymi technologiami. Możemy produkować podwozia, skorupy, kable itd. Jedyny wyjątek to na razie antena identyfikacji swój-obcy (IFF), którą ma wytwarzać warszawski PIT-Radwar.

Raytheon zawarł wiele listów intencyjnych i podobnych porozumień z polskimi firmami. Zapewnia, że przy realizacji kontraktu w Polsce znajdzie pracę do 2025 roku od 0,5 tys. do 2,2 tys. osób w bezpośredniej produkcji. Jeśli powstaną możliwości eksportowe, liczba ta wzrośnie do 3 tys.

Koncern Raytheon założony w 1922 r. produkuje rakiety, radary, sprzęt telekomunikacyjny, kosmiczny. Z tej firmy pochodzi większość uzbrojenia samolotów F-16, użyte niedawno przez USA w Syrii tomahawki, a także rakiety SM-3, które mają być zainstalowane w Redzikowie.

Często jednak w USA duże projekty zbrojeniowe są dzielone na wiele firm, które wykonują różne moduły. Podobnie ma być przy polskim patriocie, bo zamówiliśmy patrioty z blokiem sterowania IBCS, który jest dziełem Northrop Grumman. Poza tym chcemy kupić dwa typy rakiet. Ten ważniejszy to PAC-3 MSE, które produkuje Lockheed Martin – ma to być broń do zwalczania takich rakiet jak iskandery. Uzupełnieniem byłby tańszy i nieco mniej efektywny SkyCeptor, rozwinięcie izraelskiego pocisku Stunner. Raytheon wolałby, żebyśmy kupili raczej jego własną rakietę GEM-T.

Patriota obecnie mają poza USA także Holandia, Niemcy, Japonia, Izrael, Arabia Saudyjska, Kuwejt, Tajwan, Grecja, Hiszpania, Korea, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar. Zaletą istnienia takiej grupy jest pewien podział kosztów koniecznych modernizacji (w ciągu ostatnich dwóch lat było to 5 mld dol.). Patriotem interesują się też Rumunia, Szwecja i Turcja.

Obrona przed iskanderem

W fabrykach koncernu gość z zewnątrz nie ma łatwo, i to wcale nie ze względu na rygory bhp. Chodzi o drakońskie przepisy ochrony tajemnicy zarówno własnych sekretów koncernu, jak i powierzonych przez Pentagon. O możliwościach oferowanych systemów dowiadują się w poufnych rozmowach przedstawiciele klientów, w tym polskiego MON, ale w rozmowach z mediami Amerykanie są bardzo powściągliwi.

Zwalczanie zagrożeń powietrznych jest zadaniem niezwykle trudnym. W przypadku Polski największe obawy budzą rosyjskie rakiety Iskander, a przecież Rosja posiada broń o znacznie większym zasięgu i pułapie lotu, trudniejszą do wykrycia i zwalczenia. Poza tym współczesne pociski mają wiele głowic, które lecą oddzielnie, wyrzucają też głowice „fałszywe”, służące przyciągnięciu obrony powietrznej przeciwnika. W związku z tym używane do strącania ich rakiety i cały system sterowania obroną powietrzną musi być przemyślany w najdrobniejszych szczegółach.

Mimo to już podczas prób wciąż wychodzą problemy i testy na początku rzadko są udane. Mogą wystąpić błędy konstrukcji i oprogramowania, ale bywa, że przyczyną fiaska jest drobne ciało obce w układach sterujących, obluzowanie się jakichś kabli czy kłopoty z zasilaniem. Defekt może wystąpić zarówno w lecącej rakiecie, jak i w systemach naziemnych. Stąd w fabryce Raytheona w Andover (stan Massachusetts) rzuca się w oczy, jak wiele uwagi poświęca się sprawdzaniu i testowaniu każdego elementu. Różne formy wewnętrznej kontroli trwają dłużej niż sama produkcja i składanie.

Podstawowa specjalność Raytheona to radar do wykrywania celów, ich śledzenia, namierzania i kierowania rakietą. Obecnie montowane są zestawy wersji 3+. Jeśli kontrakt dojdzie do skutku, Polska kupi najpierw dwa takie radary. Pozostałe mają być w jeszcze nowszej wersji, która jest obecnie wciąż testowana. Na końcu dwa pierwsze „przestarzałe” zestawy wymienione będą na nowe.

Uwaga producenta skupia się jednak na patriocie „nowej generacji”. Elementy elektroniczne są w nim wykonane z użyciem azotku galu. Ten półprzewodnik powoli wypiera dotychczas używany w układach scalonych arsenek galu. Radar na nim oparty ma lepsze właściwości energetyczne i termiczne, to znaczy potrzebuje mniej energii do zasilenia i chłodzenia, a także ma większy zasięg i jest trwalszy. Podobną technologią dysponują jeszcze tylko dwie firmy na świecie: Northrop Grumman i włoskie Leonardo. Same kryształy azotku galu wytwarza się też w Polsce. MON próbuje przekonać Raytheona, żeby wykorzystał je do polskich patriotów, ale nie jest to łatwe, bo sam koncern ma spore własne zapasy tego cennego materiału.

Który radar lepszy?

Druga cecha nowego radaru to możliwość obserwacji nieba we wszystkich kierunkach (360 stopni). Dotąd radary patriota miały pole widzenia zaledwie 120 stopni. Pomysł na ulepszenie polega na dodaniu do anteny głównej dwóch anten bocznych. Przedstawiciele firmy przekonują, że w realnych sytuacjach raczej wiadomo, skąd spodziewać się zagrożenia, więc lepiej skupić największe możliwości na jednym kierunku.

Konkurencyjny do patriota produkt konsorcjum MEADS proponuje zupełnie inną koncepcję. Jego radar obraca się w tempie jednego obrotu na sekundę i w ten sposób pokrywa swoim sygnałem całe otoczenie bez żadnej różnicy, ale z drugiej strony nie może „widzieć” wszystkich kierunków jednocześnie. Eksperci mają różne zdanie na temat tego, co jest lepsze. Niedawno Niemcy zdecydowali o zastąpieniu patriotów tym rozwiązaniem, lecz na razie prace nad nim opóźniają się i rosną ich koszty. Pozostali użytkownicy patriota są zdecydowani raczej inwestować w nowe wersje swojego systemu.

Prototyp radaru nowej generacji jest testowany na poligonie Pelham w stanie New Hampshire. Ma już za sobą 1000 godzin pracy. W czasie badań inżynierowie całą instalację przykrywają ogromnym namiotem, poza tym i tak większość części jest zasłonięta. Testy z wystrzeliwaniem rakiet odbywają się w jeszcze bardziej niedostępnych miejscach w stanach Arizona i Nowy Meksyk.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski, Boston

Nasz Dziennik